Press "Enter" to skip to content

Niemy świadek tragedii

Wykonają odlew drzewa, które jest niemym świadkiem tragedii, do której doszło w KL Gross-Rosen przed 80 laty.

Trwają pracę nad przygotowaniem trójwymiarowej makiet byłego obozu koncentracyjnego KL Gross-Rosen. Prace związane z cyfrowym zapisem terenu na zlecenie Muzeum Gross-Rosen wykonali naukowcy z Politechniki Wrocławskiej. Dr. inż. Damian Kasza i dr. inż. Jarosław Wajs z Wydziału Geoinżynierii, Górnictwa i Geologii zeskanowali 44 hektary terenu łącznie z pobliskim kamieniołomem, gdzie niewolniczo pracowali więźniowie i ginęli. Do pomiarów naukowcy wykorzystali technologię mobilnego skanowania laserowego. Jako pierwsze przenieśli do wirtualnej sieci drzewo, które jest tak charakterystyczne dla krajobrazu tego miejsca i jest jego symbolem.

Dąb przy Ścianie Śmierci na terenie KL Gross-Rosen

Ten dąb zna każdy, kto był choć raz w byłym obozie koncentracyjnym KL Gross-Rosen. Ma ponad 100 lat, więc musiał rosnąć w tym miejscu, zanim powstał tutaj obóz koncentracyjny. Przypomnimy, że w 1940 roku tereny pod powstanie filii KL Sachsenhausen SS wydzierżawiło od Georga von Richthofena. Celem była eksploatacja przez więźniów pobliskiego kamieniołomu, którym zarządzała spółka SS – DEST. Przedsięwzięcie było na tyle „udane”, że już rok później w Gross-Rosen Niemcy stworzyli samodzielny obóz koncentracyjny. Drzewo, które tutaj rosło, jest jedynym świadkiem tych tragicznych wydarzeń. Więźniowie wspominali, że lubił pod nim siadać ostatni komendant obozu, zbrodniarz wojenny Johannes Hassebroek. – Faktycznie od tego drzewa zaczęła się praca nad przeniesieniem obozu w przestrzeń wirtualną – mówi nam dyrektor placówki Janusz Barszcz. – Mimo naszych usilnych starań  i pracy firmy dendrologicznej, dąb usechł. Zastanawialiśmy się, jak go zachować, bo to symbol tego miejsca,  niemy świadek tej tragedii.

Drzewo rosło w miejscu szczególnym, koło Ściany Śmierci. Tutaj załoga obozowa dokonywała egzekucji niewolonych ludzi. Dziś to miejsce upamiętnień. Stoi tu mauzoleum i tablice pamiątkowe upamiętniające tragedię, jaka tu się wydarzyła podczas II wojny światowej. – Dąb jest martwy od wielu lat – mówi dyrektor Barszcz. – Nie ukrywam, że drżałem o to, by nie uległ całkowitemu zniszczeniu. Na terenie byłego obozu panuje bardzo trudny mikroklimat, a wiatry są tak silne, że w każdej chwili to drzewo mogło zniknąć.

Na szczęście udało się je zeskanować i teraz będzie można wykonać jego odlew. – Staraliśmy się bardzo dokładnie zeskanować dąb – cytuje naukowców Muzeum Gross-Rosen. – Do tego celu wykorzystaliśmy system pomiarowy wyposażony w skaner impulsowy. W czasie prac terenowych zebraliśmy blisko 1,5 miliarda punktów, aby bardzo dokładnie oddać nie tylko strukturę i fakturę drzewa, ale i całego pobliskiego otoczenia.

Jak mówi dyrektor Muzeum Gross-Rosen, teraz będzie chciał dokonać odlewu drzewa – symbolu, prawdopodobnie w spiżu. Podobnie stało się na Pawiaku, gdzie utrwalono wiąz.

AD

4 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.