Press "Enter" to skip to content

Zabytek niby chroniony prawem…

Spread the love

Losy poniemieckich cmentarzy na Dolnym Śląsku są w zasadzie identyczne. W większości w pierwszych kilkunastu latach po zakończeniu II wojny światowej były dewastowane, a pomniki niszczone. Większe budowle – takie jak kaplice grobowe były wykorzystywane do innych celów. Nie inaczej jest w Świebodzicach, gdzie dawna kaplica rodziny Gartner jest dziś magazynem gospodarczym. Losu tego uniknął okazały grobowiec rodziny von Kramsta, wzniesiony w 1880 roku. Nie oznacza jednak to, że nie jest on niszczony. Niestety, odbywa się to w majestacie prawa!

Projekt mauzoleum rodziny von Kramsta. Widać dokładnie jak wyglądały drzwi do kaplicy oraz zaginione rzeźby

Świebodzicka kaplica to piękny przykład sztuki sepulkralnej II połowy XIX wieku. Wzniesiona została na planie krzyża greckiego i zwieńczona półokrągłym, miedzianym dachem z okulusem na środku. W górnej części grobowca, nad dawnym wejściem do wnętrza obiektu wykuto napis w języku niemieckim: ERBBE GRAEBNISS DER FAMILIE H. KRAMSTA

O mauzoleum tym tak pisał w swojej książce o historii Świebodzic Rafał Wietrzyński:

Grobowiec rodziny Kramsta (…) dotrwał do naszych czasów mimo wielu ataków złodziei w całkiem niezłym stanie. Jednak, jego poniemieckie pochodzenie, albo bardziej fakt, że należał on do bardzo bogatej rodziny, ośmielał przez całe lata wielu szabrowników. Wejście, jeżeli zamurowano, to na pewno przed rokiem 1970.  Na pewno niejednokrotnie złodzieje byli we wnętrzu grobowca o czym nawet nie mamy pojęcia, ale dwie historie trzeba tu przytoczyć. Pierwsza mówi o złodzieju, który w latach 70. XX wieku, próbując dostać się do wnętrza grobowca przez dach (drzwi były już zamurowane – nie wiemy od kiedy), wpadł do środka bez przygotowania sobie liny do wyjścia. Następnego dnia, ludzie odwiedzający cmentarz przekonani byli, że dochodzące z wnętrza dźwięki to sprawka ducha, po czym okazało się, że złodziej próbował wydostać się z wnętrza rozkuwając drzwi. Druga historia zabawna niestety nie jest. Nie jest też oddalona w czasie, bowiem wydarzyła się we wrześniu 2015 roku. Otóż jeden z trójki złodziei, podczas opuszczania grobowca (oczywiście przez dach) wpadł do środka i zginął na miejscu. W porównaniu z projektem, nie jesteśmy w stanie stwierdzić jak wygląda dziś wnętrze grobowca. (…)

Mauzoleum dziś

Kaplica służyła jako miejsce wiecznego spoczynku wielu członków rodziny Kramstów. Wspomniany Rafał Wierzyński wymienia te osoby: (…) Pochowano w niej: Karolinę Emilię Luizę Kramsta (1820-1846); jej ojca – Jerzego Gottloba Kramsta (1782-1850); Krystiana Gustawa Kramsta (1806-1869) wraz z trójką jego kilkumiesięcznych dzieci: Marią Emilią (zm. 1841), Hugo Kurtem (1851-1852) i Otto Ernestem (zm. 1842). Poza tym w kaplicy tej spoczywa również Edward Kramsta (1810-1875) wraz z dwójką swoich dzieci: Zofią Luizą (1845-1864) oraz Eugenem Jerzym (1841-1870), a także jego żona Maria Emilia Paulina z domu Schmidt (1810-1875), której szczątki przeniesiono z innego miejsca do kaplicy w lutym 1880 r. Warto tu wspomnieć, że w grobowcu tym było niegdyś pochowanych znacznie więcej przedstawicieli tejże rodziny. Zostali oni jednak z czasem przeniesieni do innych miejsc spoczynku (jak chociażby szczątki Hugona von Kramsta oraz jego córki Augusty i żony Marii).

Jeszcze pod koniec lat 60. wejście do grobowca znakomitej rodziny świebodzickich przemysłowców, która stanowiła o sile świebodzickiego – i nie tylko – przemysłu włókienniczego – zostało zamurowane, a z nisz znajdujących się po bokach wejścia, zniknęły rzeźby aniołów. Przez wiele lat częściowemu uszkodzeniu uległy ściany kaplicy, stolarka, elementy dachu, ogrodzenia i granitowych schodów do niej prowadzących. Zważywszy na wartość historyczną i artystyczną tej zabytkowej kaplicy, 25 września 2007 roku została ona wpisana pod numerem A/1024 do rejestru zabytków. Innymi słowy od tej była chroniona prawem i nie wolno było przy niej podejmować żadnych prac konserwatorskich, remontowych i budowlanych oraz  żadnych innych, zmieniających formę i wygląd zabytku, bez zgody konserwatora zabytków.

Zabytek pod ochroną prawa. Figura Chrystusa przymurowana do schodów. Na to służby ochrony zabytków nie wydały zgody

Tymczasem pod zawieszonym na zamurowanym otworze wejściowym krzyżu, odwiedzający cmentarz zaczęli zapalać znicze i świeczki, ustawiając je na granitowych schodach oraz w bocznych niszach, bezpośrednio przy murze kaplicy. Powoduje to od wielu lat ich okopcanie dymem i w efekcie niszczenie zabytku.

Pomiędzy 2014 a 2016 rokiem – jak wynika z zachowanych, archiwalnych zdjęć, ktoś na schodach przymurował cokół na którym ustawiono figurę Chrystusa. Dokonano w ten sposób ingerencji w formę i zachowanie zabytku chronionego prawem. Na dodatek w koszmarny sposób pomalowano farbami część elewacji kaplicy. Powstał w ten sposób pewnego rodzaju ołtarz, przed którym nadal palone są wspomniane znicze. To niezgodne z prawem działanie miało miejsce za czasów poprzedniego burmistrza Kożuchowicza, a ponieważ jest to cmentarz komunalny, administrowany przez miasto, zwróciliśmy się do Urzędu Miejskiego z pytaniem, kto wydał zezwolenie na taką samowolę. – W rejestrach tutejszego urzędu brak jest informacji o wydanych zezwoleniach na prace związane z zabytkiem – informował zastępca burmistrza Tobiasz Wysoczański, dodając, że pozwolenie na takie prace mogło wydać starostwo powiatowe i konserwator wojewódzki – (…) w zakresie prac przy zabytkach wpisanych do wykazu bądź rejestru zabytków.

Pozbawione oryginalnych rzeźb wnęki, zniszczone stawianymi tu zniczami

Zwróciliśmy się więc w tej sprawie do wałbrzyskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. W otrzymanej odpowiedzi kierownik wałbrzyskiej delegatury Anna Nowakowska stwierdziła m.in., że (…) nie odnaleziono uzgodnień dotyczących usunięcia drzwi wejściowych i zamurowania otworu drzwiowego w mauzoleum rodziny von Kramsta. Nie otrzymaliśmy też z Delegatury żadnego potwierdzenia, że było wydane zezwolenie na ustawienie figury Chrystusa.

Jedyną decyzją wydaną przez WUOZ w dniu 2 lipca 2015 roku, było zezwolenie – na wniosek ówczesnego burmistrza Kożuchowicza – na odtworzenie wejścia do mauzoleum poprzez rozbiórkę wtórnego zamurowania i montaż kraty w otworze wejściowym. Jak przekonuje nas stan obecny, zamiar ten nie został zrealizowany. Zamiast tego dokonano po latach samowoli budowlanej i zmieniono wygląd zabytku, ustawiając na schodach figurę Chrystusa. Palenie zniczy w tym miejscu powoduje degradację obiektu także w chwili obecnej. I to w majestacie prawa związanego z ochroną zabytków!

Zwrócenie uwagi na fakt dewastacji zabytku bynajmniej, nie jest żadną formą dyskryminacji wiernych, pragnących sprawować kult na cmentarzu i zapalić znicz przy symbolicznym krzyżu Chrystusa. Jeżeli jest taka potrzeba, miasto powinno zadbać o stworzeniu takiego miejsca, a nie pozwalać na dewastację zabytku.

Sam zabytek wymaga dziś podjęcia prac konserwatorskich. Na renowację obiektu potrzeba jednak pieniędzy. Tych jak zwykle brakuje. Ale zawsze można spróbować zapobiec przynajmniej jego dalszej dekapitalizacji. Dobrym przykładem dla Świebodzic – jak powinno się postępować z pamiątkami po wybitnych mieszkańcach, jest maleńkie Sokołowsko – uzdrowiskowa miejscowością w gminie Mieroszów, która ma swojego bohatera – dr. Brehmera, twórcę słynnego sanatorium. Jego grobowiec – fakt – mniejszy niż świebodzicka kaplica rodziny von Kramsta, był potwornie zniszczony. Mimo to, znaleziono fundusze na remont grobowca oraz chętnych wolontariuszy, którzy bezinteresownie przygotowali projekt prac renowacyjnych.

Czy stanowisko w sprawie zaistniałego w Świebodzicach faktu zajmie wałbrzyska delegatura Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków?

A. Dobkiewicz (Fundacja IDEA)

12 LIKES

One Comment

  1. Artek Flowerski Artek Flowerski 25 marca 2024

    Bardzo dobrze, że ta menda , ten złodziej!, zginął podczas próby okradzenia mauzoleum.
    Przynajmniej jednego złodzieja mniej będzie w przestrzeni publicznej!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Mission News Theme by Compete Themes.