Press "Enter" to skip to content

Tajemnice strzegomskiej bazyliki (cz. 1)

Każdy, kto chociaż raz przejeżdżał przez Strzegom, lub przebywał w tym mieście, posiada wyobrażenie o ogromie architektonicznej perły jaką jest Bazylika Mniejsza pw. św. Piotra i św. Pawła.

To arcydzieło gotyckie sztuki budowlanej zachwyca swymi surowymi, majestatycznymi formami – strzelistym stromym dachem, symetrią całego założenia, wzniesionego na symbolicznym planie krzyża, pięknem detali kamieniarskich, w tym wspaniałych portali, z reliefami o wielkiej wartości artystycznej. Wnętrze kościoła cechuje prostota, przestronność i wzniosłość, typowe dla gotyku.

Strzegomska bazylika na pocztówce z początku XX wieku

Odwiedzający tę świątynię odczuwają zwykle swą małość wobec jej rozmiarów, są niemal zahipnotyzowani jej regularną formą, niekiedy nawet zagubieni. Wzrok ucieka tu w naturalny sposób, gdyż rozległe przestrzenie nie pozwalają skupić się oczom nad konkretnymi szczegółami. A właśnie szczegóły i to szczegóły niezwykłej gotyckiej kamieniarki, chociaż zachowane w szczątkowym dziś stanie, częściowo zniszczone w okresie wielkiego pożaru, jaki dotknął strzegomski kościół w 1718 r., zawierają mnóstwo tajemnic, które trudno dziś sensownie i jednoznacznie zinterpretować. Z tymi właśnie elementami wystroju nie radzili sobie już zresztą dawni i współcześni autorzy prac poświęconych tej niezwykłej świątyni. Pomijali je zwykle milczeniem, bądź przechodzili ponad nimi do porządku dziennego.

Nie sposób opisać tu oczywiście wszystkich szczegółów – artykuł tego rodzaju szybko musiałby się przerodzić w książkę i stanowić wielowątkowe dzieło badawcze, obejmujące różne szczegółowe kwestie i rozpatrujące temat na wielu płaszczyznach. Przyjrzyjmy się jednak tym, które należą do najbardziej zaskakujących i niezwykłych.

Pierwszą jest tzw. mongolska twarz, czy też „mongolska morda” (niem. mongolische Fratze), jak o tym rzeźbiarskim przedstawieniu pisali już w okresie przedwojennym niemieccy autorzy, w tym świdnicki historyk Teo Johannes Mann. Znajdujemy ją jako wyrobioną w kamieniu konsolę w przedsionku południowego wejścia do kościoła. Jest to zresztą jedyny przypadek, którym w odróżnieniu od innych tu prezentowanych, zajęli się dawni autorzy prac historycznych. Oprócz tego wyobrażenia znajdujemy tu wyrzeźbione w kamieniu przedstawienia innych głów o bardziej europejskich rysach. Zastanówmy się zatem, czy interpretacja tego zabytku sztuki rzeźbiarskiej jest właściwa? Czy historycznie wpisuje się w dzieje Strzegomia i jej najwspanialszej świątyni?

Mongolska głowa, umieszczona w przedsionku południowego wejścia do Bazyliki Mniejszej w Strzegomiu, nawiązuje do bitwy na Legnickim Polu i najazdu mongolskiego z 1241 r. Stanowi ona zapewne symboliczne przedstawienie niewiernego i poganina.

Pierwsza wzmianka o przekazaniu miejsca pod budowę kościoła zakonowi joannitów, którzy już wcześniej byli reprezentowani na tym terenie, pochodzi z 1242 r., a zatem jednego roku po bitwie na Legnickim Polu, którą książę Henryk Pobożny toczył z Mongołami. Mongołowie w swej powrotnej drodze ku Bramie Morawskiej, zgodnie z wszelkim prawdopodobieństwem przyjęli właśnie szlak południowy, tzw. szlak podsudecki, biegnący przez Jawor, Strzegom, Świdnicę, Dzierżoniów itd. Przypuszczalnie w swym niszczycielskim pochodzie dotknęli również Strzegomia. Chociaż budowa samego przedsionka przypada zapewne na przełom XIII i XIV wieku, przyjąć można, że pamięć o straszliwej katastrofie, jaką był najazd mongolski, przetrwała do tego momentu. I „mongolska głowa”, które rzeczywiście dość dobrze oddaje azjatyckie rysy, ze skośnymi oczami i wystającymi kośćmi policzkowymi, z typową golizną głowy, rzeczywiście umieszczona tu mogła zostać, aby upamiętnić te historyczne wydarzenia.

Jaki zatem związek z tym wyobrażeniem mają pozostałe artystyczne przedstawienia głów, reprezentujących europejski typ człowieka? W kompozycji tej stanowią zapewne przeciwstawienie do Mongołów. Być może ukazują nawet obrońców Strzegomia, który powstawał dopiero jako miasto. Kryje się tu nawet głębszy sens. Mianowicie przeciwieństwo bezbożności i pogaństwa, wobec prawdziwie chrześcijańskiej postawy, wiary i obrony wiary. Pamiętać należy, że zakon joannicki, jak większość najważniejszych zakonów rycerskich, powołany został do obrony chrześcijan i opieki nad chorymi chrześcijanami, na terenie Ziemi Świętej. Z czasem przyjął pozycję obrońcy wiary i prowadził walkę z niewiernymi, głównie z Saracenami. Historyk Robert Heś, autor pracy „Joannici na Śląsku w średniowieczu”, twierdzi nawet, że przybycie joannitów do Strzegomia mogło być nawet związane z nawoływaniem papieża Innocentego III do powołania IV krucjaty przeciwko niewiernym w Ziemi Świętej. Być może zatem joannici starali się w artystycznej, kamieniarskiej formie poprzez wizerunek Mongoła, jako niewiernego, uwiecznić swe krucjatowe przeznaczenie i powołanie?

cdn.

Sobiesław Nowotny

13 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.