Jedną z wielu kamienic, w której niegdyś mieściła się gospoda, jest okazały dom pod obecnym adresem Komunardów 14. Kamienica zwraca swoją uwagę przede wszystkim okazałością i zamysłem architektonicznym jej budowniczego, bo razem ze stojącą naprzeciwko kamienicą przy ulicy Komunardów 12, tworzy efektowne ujęcie wylotu ulicy Księcia Bolka.
Ale nie z tego powodu chcieliśmy przedstawić historię tego miejsca czytelnikom Świdnickiego Portalu Historycznego. W domach, które stały na tej parceli mieściła się niegdyś gospoda, posiadająca jedną z bardziej oryginalnych nazw: zu den drei Hacken czyli Pod trzema Motykami.
Poprzednie części opracowania można przeczytać tutaj: Komunardów 14 (cz.1): Burmistrz Ehrenfriedt Ferdinand von Machfriedt, Komunardów 14 (cz.2): Starsza o minimum 84 lata!, Komunardów 14 (cz. 3): Zanim nastali Hertelowie, Komunardów 14 (cz. 4): W kierunku upadku, Komunardów 14 (cz. 5): Dwaj bracia, dwa życiorysy…

Dzieje kamienicy przy obecnej ulicy Komunardów 14 i działającej tu niegdyś gospody zakończyliśmy na latach 20. XX wieku, kiedy nałóg alkoholowy sprawił, że oberżysta Max Hertel zaniedbał prowadzenie interesów. Nie zdołała go z pomocą rodziny uratować jego żona Hedwig Hertel, która przejęła kontrolę nad majątkiem. Ostatecznie 2 sierpnia 1928 roku posesję wraz z zabudowaniami zakupił rentier Adolf Brix. Wiemy o nim, że w momencie zakupu był już w podeszłym wieku. Na pełne, powtórne rozkręcenie interesu brakowało mu jednak pieniędzy. Zmarł zresztą stosunkowo szybko bo w 1930 roku, zaledwie pięć lat po zainwestowaniu w nieruchomość. Właścicielką została potem wdowa po nim – Wilhelmine Brix z domu Pech, wymieniana jako gastwirtin – właścicielka gospody już w 1931 roku, chociaż formalności zostały dopełnione dopiero 1 października 1935 roku. Fakt, że Max Hertel mieszkał jeszcze w 1929 roku w swoim dawnym domu świadczy o tym, że w umowie kupna-sprzedaży zostało prawdopodobnie zabezpieczone prawo do dożywotniego mieszkania Hertelów w nim.
Wiadomo, że oprócz gospody działalność za czasów wznowiła także gorzelnia. Gospoda dysponowała trzema pokojami gościnnymi do wynajęcia na nocleg, dużymi stajniami, wozownią oraz wspomnianą już dużą salą do wyszynku, którą upodobały sobie różnego rodzaju stowarzyszenia świdnickie i którą wynajmowały na spotkania. Dodatkowo w kamienicy znajdowało się obszerne mieszkanie zajęte przez małżeństwo Brix oraz sześć mniejszych mieszkań na wynajem. Całość majątku była warta jeszcze 80 tysięcy marek, jednak dość poważne były obciążenia finansowe, które z racji różnego rodzaju zadłużeń udzielonych kredytów wynosiły połowę jego wartości, to jest 40 tysięcy marek. Wilhelmine Brix była ostatnią, niemiecką właścicielką posesji z kamienicą, gospodą i gorzelnią, aż do maja 1945 roku. Udało się jej utrzymać działalność firmy, głownie dzięki zatrudnieniu obrotnego – dziś byśmy nazwali – managera, Maxa Kaspera. Zarządzał on na tyle skutecznie interesem, że zdołał go utrzymać na poziomie dającym 30 tysięcy marek obrotu rocznie. Urządził między innymi w nowym stylu bar, w którym obsługiwały kobiety, czym niejako kontynuował realizację dość ekstrawaganckiego pomysłu Maxa Hertela. Jednak wysiłki Kaspera nie wzbudzały zaufania instytucji finansowych, a współcześni mu agenci Wywiadowi Gospodarczej Wilhelma Schimmelpfenga w połowie lat 30. XX wieku informowali centralę, że w żadnym wypadku nie wolno Kasperowi udzielać żadnych kredytów.




O Kasperze zachowało się niewiele informacji. Urodził się w około 1896 roku, prawdopodobnie w okolicach Kłodzka, gdzie zajął się przez pewien czas handlem owocami i innymi płodami rolnymi. Od 1928 roku został kierownikiem gospody zu den drei Hacken u wdowy Brix.
W 1935 roku współpraca wdowy Wilhelmine Brix i Maxa Kaspera była już na tyle bliska, że oboje postanowili się… pobrać. Małżeństwo nie zmieniło statusu prawnego parceli, interesu i całego majątku. Jej jedyną właścicielką – jak już wspomniano – do maja 1945 roku pozostała wyłącznie Wilhelmina Brix, która po wyjściu za mąż nie zmieniła też nazwiska. W każdym razie pod nazwiskiem po pierwszym mężu Brix, została zapisana w sporządzonym w 1946 roku na potrzeby starostwa powiatowego spisie ostatnich, niemieckich właścicieli poszczególnych posesji w mieście. Natomiast można z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że Wilhelmine Brix udzieliła Kasperowi plenipotencji do prowadzenia całego interesu. Świadczą o tym pośrednio informacje z Wywiadowi Gospodarczej Wilhelma Schimmelpfenga z 1937 roku, gdzie odnajdujemy informację, że Kasperowi, który nie posiada własnego majątku (sic!) można udzielić niewielkiego kredytu. Każda jednak większa kwota pożyczki, musi być zaakceptowana przez jego zonę Wilhelminę Brix. Z akt wywiadowi dowiadujemy się także, że w 1938 roku Kasper liczył 42 lata i był… czystej krwi aryjczykiem. W czasach kiedy zarządzał dawnym interesem Hertelów, gospoda i gorzelnia oraz wynajem mieszkań przynosił roczne obroty rzędu około 40 tysięcy marek, przy wartości kilku tysięcy marek towarów na składzie. Z końca lat 30. zachował się także krótki opis pomieszczeń gospody. W jej skład wchodziła jedna duża sala, oprócz funkcji wyszynku, wykorzystywana także na zebrania i spotkania stowarzyszeń itp.; trzy mniejsze pomieszczenia do wyszynku oraz trzy pokoje dla przyjezdnych gości. Gospoda z salami do wyszynku, składzikami kuchnią zajmowała cały parter budynku.
Nie zdołano ustalić losów Wilhelmine Brix i Maxa Kaspera. Po zakończeniu działań wojennych nie uruchomiono już w tym miejscu gospody. 10 października 1945 roku dawny lokal Pod Trzema Motykami został przyznany Związkowi Inwalidów Wojennych, który mógł działać tu najwyżej cztery lata. W 1949 roku swoją siedzibę miał tu już Centralny Związek Zawodowy Metalowców, a następnie, w II połowie 1952 roku obiekt zaadaptowano na hotel robotniczy Zakładów Wytwórczych Aparatury Precyzyjnej ZWAP (późniejszy Mera-Pafal). Pokoje dla pracowników znajdowały się na wyższych piętrach, na tomista na parterze usytuowano bibliotekę zakładową i stołówkę. Z czasem ta ostatnia została przejęta na potrzeby Milicji Obywatelskiej. Powstało tu milicyjne kasyno, od nazwy prowadzącego go Przedsiębiorstwa Handlowego, powszechnie nazywane „Konsumy”. Ciekawostką jest, że przez pewien czas, na potrzeby stołówki zakładowej, a potem milicyjnej i kasyno, w pomieszczeniach gospodarczych na podwórzu hodowano krowy i drób.




W latach nam współczesnych dawne pomieszczenia gospody, które zajmowały cały parter, zostały w większości zajęte przez działający do niedawna sklep Centrum Zaopatrzenia Medycznego „CEZAL”. Obecnie sklep został już zlikwidowany, widać jednak przez okna, że w środku trwają prace remontowe i adaptacyjne, które są związane z nowymi funkcjami dawnych pomieszczeń gospody. Według posiadanych przez nas informacji, uruchomiony zostanie tutaj sklep jubilerski oraz lombard. Ten ostatni zostanie przeniesiony tu z lokalizacji niemal vis-à-vis kamienicy, z budynku przy ulicy Komunardów 7. Na I piętrze w latach 90. XX wieku działał natomiast sklep komputerowy GRAFF, do którego wchodziło się od podwórka lub bramą najbliższą przejazdu (podziękowania za informację o sklepie dla Stanisława Zabieslkiego i Tomasza Kruga). W bocznych, wydzielonych lokalach od strony przejazdu kolejowego funkcjonowały kolejno w ostatnich kilkunastu latach Hurtownia Odzieży Damskiej, sklep Obuwie i Bielizna, a ostatnio działało tu Pole Dance Studio „Momentum”. Obecnie studio jest już nieczynne, a lokal oferowany jest do wynajęcia. Natomiast w lokalu od strony ulicy Księcia Bolka od kilkunastu lat działa Salon Fryzjerski „Efekt”.
Posesja przy obecnej ulicy Komunardów 14 w dziejach miasta zapisała się jako ta, na której przez około 255 lat, pomiędzy 1690 a 1945 rokiem funkcjonowały gospody. W zasadzie jest to minimum tego, co możemy dziś wyliczyć przy obecnym stanie wiedzy. N a pewno dzieje gospód w tym miejscu się gają dużo dalej w przeszłość. Nawet jeżeli doliczymy jeszcze tylko okres powojenny, kiedy działała tu stołówka zakładowa i milicyjne kasyno, otrzymamy blisko 300 lat tradycji gastronomicznych tego miejsca! Spośród całej plejady właścicieli posesji, raczej tych osób, których nazwiska udało się ustalić (brak ich dla chociażby XV-XVI wieku i I połowy XIX wieku) udało się zidentyfikować aż 13 osób na pewno wykonujących zawód oberżysty i 2 prawdopodobnych. To daje asumpt do stwierdzenia, że obecna posesja przy Komunardów 14 to wyjątkowe miejsce na historycznej mapie świdnickiej gastronomii.
A. Dobkiewicz & Sobiesław Nowotny
Opracowanie powstało w ramach projektu w otwartym konkursie Starostwa Powiatowego w Świdnicy na realizację zadań publicznych w zakresie kultury, sztuki, ochrony dóbr kultury i dziedzictwa narodowego oraz krajoznawstwa.
9 LIKES









Skomentuj jako pierwszy!