Press "Enter" to skip to content

Różana 7 (cz. 3): Ach, ten Eichhorn…

Spread the love

Na rogu ulic Trybunalskiej i Różanej w Świdnicy znajduje się niepozorna kamienica, nie wyróżniająca się niczym szczególnym, z wyjątkiem ciekawej – jak zwykle w wypadku starych, świdnickich domów – historii, która do tej pory nie była opracowana. Poprzednie dwie części artykułu można przeczytać tutaj: Różana 7 (cz. 1): Trochę topografii, Różana 7 (cz. 2): Piwni potentaci.

Widok kamienicy przy ulicy Trybunalskiej 14 od strony podwórka. Na czerwono zaznaczono jej część, na miejscu której wznosiła się niegdyś kamienica przy obecnej Różanej 7

Początek XVI wieku przyniósł ze sobą istotną zmianę w układzie architektonicznym domu, nastąpiło bowiem zmniejszenie frontu budynku z pierwotnych 11 metrów do ok. 6,5 metra. Miało to miejsce przed 1537 rokiem. Wprawdzie nie zachowała się o tym informacja w dziejach domu przy obecnej Różanej 7, ale taka adnotacja figuruje w jednym ze źródeł do historii sąsiedniej kamienicy, która określana jest jako bardzo mała (wąska). Nie mógł więc być to obecny dom przy ulicy Trybunalskiej 14, który pierwotnie miał jedyne około 6 metrów, a po połączeniu w XVIII wieku z ową właśnie małą kamieniczką szerokość jego frontu wzrosła do 10,5 metra.

O pierwszych dwóch właścicielach odnotowanych w źródłach dla XVII wieku nie mamy praktycznie żadnych informacji poza ich imionami I nazwiskami. W 1611 roku odnotowany jest Salamon Adler, natomiast na rok przed wybuchem wojny trzydziestoletniej w 1618 roku, właścicielem parceli i domu przy obecnej Różanej 7 był Balzer Effenberger. Mimo, iż nie znamy ich zawodów informacje o nich zawarte w księdze podatkowej ujawniają istotny fakt, że byli właścicielami domu mieszkalnego oraz domu zatylniego. Ich osobne wymienienie świadczy o tym, że jeszcze na początku XVII wieku domy nie były połączone i nie tworzyły zwartej zabudowy tak jak obecnie, wzdłuż ulicy Różanej. Dzięki informacjom o kolejnym właścicielu wiemy, że we wspomnianym domu zatylnim, oprócz zapewne pomieszczeń gospodarczych, musiał się mieścić jakiś warsztat kowalski, ślusarski lub rusznikarski. Były to tzw. „małe cechy” w odróżnieniu o „dużych cechów”, np. sukienników, kramarzy czy rzeźników. Owym właścicielem był bowiem deputowany (radny parafialny) przy Kościele Pokoju – Christopch Laubner, będący przedstawicielem właśnie owych „małych cechów”. Urodził się w 1590 roku, zmarł 4 lutego 1666 roku. Jako właściciel domu przy Różanej 7 wymieniony został w 1639 roku. Wiadomo jedynie, że był dwukrotnie żonaty. Pierwsza – Barbara, zmarła 10 lutego 1658 roku, druga – nieznanego imienia, zmarła w 1662 roku.

Zniszczona i wyludniona po wojnie trzydziestoletniej Świdnica (1618-1648) z trudem odbudowywała się i powoli zasiedlała nowymi mieszkańcami. Być może z tego powodu nowy właściciel domu wymieniony jest dopiero w 1672 roku – Christoph Pohl. Prawdopodobnie był kowalem, bo po jego śmierci jego druga córka wyszła za mąż także za kowala z Kątek, a małżeństwa w obrebie jednego cechu zdarzały się bardzo często. Musiało to nastąpić po 1676 roku bowiem wtedy właśnie parcelę i dom przy Różanej odziedziczył Johann Christoff Aloysius Dittrich, który ożeniony był ze starszą córką Pohla.

Odsłonięty fragment ściany tylnej pokazuje jej mieszaną konstrukcję z kamienia i cegły

Ditrich był katolikiem, a z zawodu adwokatem i zasłużonym ławnikiem, radnym miejskim i burmistrzem miasta. Funkcję ławnika pełnił trzykrotnie w latach 1675/1676, 1676/1677 i 1790/1691. Aż trzynastokrotnie pomiędzy 1677 a 1692 rokiem pełnił funkcję radnego miejskiego. Ukoronowaniem jego samorządowej kariery było pełnienie funkcji burmistrza Świdnicy, na którą był wybierany przez pięć kolejnych kadencji (sic!) od 1684 do 1690 roku. Opisywaną kamienicę można więc nazwać określeniem zarezerwowanym dla innych domów świdnickich notabli – jako „burmistrzowską”. Niewykluczone, że synem Johanna Christoffa Aloysiusa Dittricha był pisarz miejski Melchior Franz Dittrich, odnotowany w źródłach w 1697 roku.

Burmistrz Dittrich musiał umrzeć przed 1695 rokiem, bowiem od tego właśnie momentu aż do 1707 roku w księdze podatkowej jako właściciele domu i parceli wymieniani są (bezimiennie) Jego potomkowie.

Z kolejnym właścicielem domu rozpoczyna się pewnego rodzaju tradycja związana z zawodem kolejnych posesorów, którzy byli rzeźnikami. Tradycja ta – z przerwami – przetrwała aż do lat powojennych w XX wieku!

W 1708 roku jako właściciel domu wymieniony jest w źródłach Hanß Georg Kolditz. Urodził się jeszcze w 1679 roku, a zmarł w sędziwym wieku 79 lat, w dniu 3 marca 1758 roku. Miał dwie żony – Rosinę (zmarła w wieku 43 lat w 1725 roku) i Annę Rosinę (zmarła w wieku 49 lat w 1735 roku). Nie wiemy wprawdzie ilu dzieci dochował się z obu związków, ale przynajmniej sześcioro z nich zmarło w wieku niemowlęcym: Maria Magdalena (miała 46 tygodni, 1712 r.), Maria Magdalena II (22 tygodnie 1714 r.), Barbara Helena (11 tygodni, 1715 r.), Johann Beniamin (24 miesiące, 1721 r.), Johann Beniamin II (17 godzin, 1723 r.).

Zestawienie to pod względem ilości zgonów nie jest wyjątkiem w zapisach ksiąg parafialnych dla tego okresu i dowodzi ogromnej śmiertelności dzieci w XVIII wieku.

Kolditz sprzedał dom przy ulicy Różanej 7 na długo przed swoją śmiercią, bowiem w 1714 roku jego właścicielem został Daviedt Laupitz starszy cechu tzw. zierkelschmiede, czyli kowali wytwarzających narzędzia precyzyjne. Laupitz o którym niewiele wiadomo żył w latach 1656-1724 i miał dwa lata od siebie starszą żonę Christinę (1654-1713)

W latach 1717-1749 właścicielami parceli i domu była rodzina Pätzolt (w źródłach ich nazwisko zapisywane było także jako Pezelt, Petzelt). W 1717 wymieniany jest Michael Pätzolt, następnie w 1726 roku wdowa po nim – Anna Maria Pezeltin, a w latach 1736-1748 prawdopodobnie ich syn – Johann Daviedt Petzelt. Niestety, nie udało się odnaleźć w Źródłach żadnych informacji o przedstawicielach tej rodziny, poza tym, że byli prawdopodobnie wyznania katolickiego.

Wśród właścicieli domu w II połowie XVIII wieku uwagę zwraca postać Johanna Eichhorna (Eischorna), który był kolejnym rzeźnikiem prowadzącym swoją działalność przy obecnej Różanej 7. Nie należał jednak do bogatych rzemieślników, bowiem w księgach pochówków ewangelickich przy informacjach o śmierci jego dzieci znajdują się zapisy w rodzaju – synek, córka biednego rzeźnika. Sam Eichhorn musiał odznaczać się wspaniałymi siłami witalnymi, mamy bowiem informacje o jego zmarłych – dwanaściorgu dzieci (sic!), a nie wiemy ilu udało się żywych. Ostatnie dziecko spłodził w wieku 70 lat! Johann Eichhorn urodził się w 1697 roku, zmarł natomiast w wieku 70 lat 23 stycznia 1767 roku. Jego pierwsza żona – Susanna Eischorn żyła w latach 1706-1758. Po jej śmierci, w wieku 61 lat Eichhorn ożenił się ponownie z mającą „zaledwie” 29 lat Ewą Heleną (1729-1767). Był więc starszy od swojej drugiej żony o 32 lata. Jak już wspomniano dwanaścioro jego dzieci zmarło: Johann Gottlieb (1736), Johann Gottlieb II (1737), Anna Rosina (1738), Anna Elizabeth (1739), Ernst Beniamin (1748), Susanna Rosina (1759), Rosina Elizabeth (1761), Johanna Eleonora (1763), Susanna Elizabeth (1765), Johann Gottlieb III (1766). Ostatnie, dwunaste dziecko z tej listy było pogrobowcem. Poród nastąpił siedem miesięcy po śmierci Eichhorna, w sierpniu 1767 roku. Niestety, jego druga żona Ewa Helena zmarła 24 sierpnia tego roku, jak zanotowano w źródłach – w połogu, w wielkiej gorączce poporodowej. Nie przeżyło także dziecko, którego płci i imienia źródła nie zachowały.

Wielki pożar miasta w 1716 roku, podczas którego spłonął także dom przy obecnej Różanej 7

Nie jest jasna do końca sytuacja ekonomiczna Johanna Eichhorna. Jako rzeźnik miał zawód dosyć dochodowy w owych czasach, stać go było także na kupienie bogatej, wysoko obciążonej czynszami i fundacjami kamienicy. Z drugiej strony w gminie ewangelickiej uznawany był za biednego rzeźnika.

Niestety, nie zachowała się lista kolejnych właścicieli Różanej 7 aż do drugiej dekady XIX wieku. Pewne fakty wskazują jednak na to, że majątek wraz z domem i parcelą odziedziczył jego nieznany z imienia syn, który przejął majątek wyceniany w 1769 roku, a więc dwa lata po śmierci Eichhorna i jego żony na 880 talarów. Informacją potwierdzającą taki tok wydarzeń jest zapis z 26 czerwca 1787 roku mówiący o tym, że nieznany z imienia Eichhorn sprzedał za 400 talarów prawo do warzenia 5 warów piwa, z 10, jakie właściciele tego domu i parceli mieli jeszcze od średniowiecza. Czy transakcja ta związana była dalszymi, ciągnącymi się kłopotami finansowymi rodziny? To trudno stwierdzić. Ale możliwy jest też inny powód tej transakcji na dużą jak nowe owe czasy kwotę, będącą połową wartości i parceli domu sprzed 18 lat. Być może to rodzinie Eischhorn należy przypisać późnobarokową przebudowę domu, w formie której przetrwał on do lat 50. XX wieku.  Kamienica musiała jednak zyskać w tym okresie na wartości, skoro w 1796 roku warta była już nie 880, a 1400 talarów.

Na przełomie XVIII/XIX wieku dla którego znamy tylko jedno nazwisko właściciela – był nim niejaki Fischer, jej wartość zmieniała się zresztą dość znaczącą kilkukrotnie. Już w 1802 roku parcela z domem warte były 2.100 talarów, w 1804 roku 2.050 talarów, aby w 1815 roku spaść do 1.080 talarów. W tym ostatnim przypadku być może tak znaczny spadek wartości parceli i obiektów na niej stojących związany był z oblężeniem twierdzy świdnickiej rozpoczętym 10 stycznia 1807 roku przez wojska francuskie pod dowództwem Vandamme`a, gdy jeszcze tego samego dnia rozpoczęło się ostrzeliwanie miasta. Wprawdzie źródła nie mówią o dużych zniszczeniach okolic ówczesnej ulicy Kraszowickiej, ale nie wykluczone, że w wyniku tego oblężenia, jakieś szkody jej zabudowa mogła także ponieść.

Pożar miasta w dniu 12 września 1716 roku. Zaznaczono płonące domy przy obecnych ulicach Trybunalskiej i Różanej, na rogu których znajdowała się opisywana przez nas kamienica

Na pewno budynki przy dawnej ulicy Kraszowickiej, w tym i nasz dom, płonęły na przestrzeni wieków. Na uwagę zasługują przynajmniej trzy takie wydarzenia, które opisuje świdnicki historyk Heinrich Schubert:

* W 1684 r. ponownie spłonęło 65 domów, a pożar, który 20 września 1702 r. zniszczył wiele domów stojących przy ul. Kraszowickiej [obecnie ul. Trybunalska].

* Straszliwy pożar, który powstał 12 września 1716 r. około 1 ½ po południu w „Czarnym Kruku” przed bramą Strzegomską, spopielił w następstwie potężnej burzy ogniowej, w przeciągu czterech godzin, aż 165 domów. Południowa część ulicy Grodzkiej, wschodnia strona Placu Zamkowego [obecnie ul. Zamkowa], północna część ulicy Kotlarskiej z arsenałem i magazynem prowiantu, zachodnia i południowa strona Rynku, ratusz wraz z wieżą, apteką, domem Kupieckim i szmatruzem, południowa strona ulicy Wysokiej [obecnie ul. Pułaskiego], jatki mięsne, cała ulica Długa, Szeroka i Klasztorna, ulica Rzeźnicza z seminarium jezuickim, ul. Kraszowicka [obecnie ul. Trybunalska] i część ulicy Różanej padły  pastwą płomieni.

* 26 października 1757 r. rozpoczęło się pierwsze oblężenie przez Austriaków dowodzonych przez Nadasdy`ego, a 31 tegoż miesiąca rozpoczął się ostrzał miasta (…) 1 listopada bomba trafiła karczmę stojącą przed bramą Kraszowicką, a ogień za sprawą wiatru wiejącego od południa przeniesiony został do wnętrza miasta. Ulice Kraszowicka [obecnie ul. Trybunalska], Rzeźnicza [obecnie ul. Spółdzielcza], Długa i Wysoka [obecnie ul. Pułaskiego], Piotrowa [obecnie ul. Bohaterów Getta] i zewnętrzna ulica Kościelna [obecnie ul. Kościelna] w przeciągu krótkiego czasu całkowicie stanęły w płomieniach.

Cdn.

Andrzej Dobkiewicz & Sobiesław Nowotny

12 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Mission News Theme by Compete Themes.