Press "Enter" to skip to content

Kościelna 8 (cz. 2): Farbiarskie tradycje

Spread the love

Na elewacji jednego z budynków przy ulicy Kościelnej w Świdnicy, czas powoli odkrywa spod warstw farby i cementowych przecierek stary napis, a właściwie szyld reklamowy. Skłoniło nas to do zainteresowania się historią tego budynku i wyjaśnienia, czego ów napis dotyczy. Jak zwykle historia nas zaskoczyła, bo przy okazji odkryliśmy fakty zupełnie nieznane, a raczej zapomniane w dziejach naszego miasta. Pierwszą część tego opracowania można przeczytać tutaj: Kościelna 8 (cz. 1): Odkrycie nieznanej gospody!

Budynek przy Kościelnej 8

Wspomniane zostało, że po dwóch latach od śmierci Persteniusa, kolejnym właścicielem domu przy ulicy Kościelnej 8 został w 1746 roku Johann Ludolf Müller. Był osobą na którą warto zwrócić uwagę z racji jego powiązania w pewien sposób z szyldem na elewacji zachowanej dziś kamienicy, o którym wspomniano na początku pierwszej części opracowania.

Johann Ludolf Müller z zawodu był bowiem mistrzem farbiarskim. Pierwszym, który mieszkał w tym domu na przestrzeni kilkudziesięciu lat. To właśnie z farbiarstwem związany był wspomniany wcześniej szyld na budynku, którego pozostałości stają się widoczne obecnie. Ale o nim za chwilę.

Farbiarstwo było rzemiosłem znanym już 4.000 lat p.n.e. w kilku wielkich ośrodkach cywilizacyjnych – m.in. Chinach, Egipcie i Indiach. O ile początkowo używano barwników mineralnych, które były niezbyt trwałe, to po pewnym czasie zaczęto pozyskiwać barwniki z roślin, które dawały trwalsze zabarwienie tkanin. Samo farbiarstwo, które na szeroką i masową skalę zaczęło się rozwijać w Europie od XV wieku, do pewnego momentu uznawane było bardziej za sztukę niż za zwykłe rzemiosło, chociaż skupiali się w osobnych cechach. Były one jednak bardzo hermetyczne. Farbiarze zazdrośnie strzegli swoich przepisów dotyczących składu substancji barwiących. Do połowy XIX wieku praktycznie używane były włącznie barwniki pochodzenia roślinnego lub ich mieszanki. Dopiero później zostały zastąpione przez barwniki syntetyczne.  Jedną z nielicznych farb mineralnych, które miały zastosowanie w XVIII wieku, był tzw. błękit berliński i jego odmiana błękit pruski (pierwsze zachowane informacje o jego zastosowaniu pochodzą z 1795 roku). Sposób jego wytwarzania pokazuje, jak skomplikowane niekiedy były procesy, które miały miejsce w produkcji barwników. Uzyskiwano go bowiem z suszonej krwi wołowej, którą mieszano z opiłkami żelaza i tzw. potażem – substancją pozyskiwaną z popiołu po spalaniu drewna i węgla drzewnego lub skał o dużym stężeniu soli potasu. Potem taką mieszankę skrapiano roztworem sody i następnie prażono przez kilka godzin. W końcowym procesie przygotowywania barwnika, po jego schłodzeniu dodawano jeszcze siarczek żelaza Po ostygnięciu dodawano jeszcze związki glinu (tzw. ałun) i siarczek żelaza, po czym powstałą substancję osuszano do postaci proszku.

XVII-wieczny zakład farbiarski

Znacznie mniej skomplikowane było pozyskiwanie barwników roślinnych, chociaż tutaj trudno dostępne i drogie barwniki z roślin egzotycznych – szafranu, indygo czy kurkumy, zastępowano roślinami rosnącymi w Europie, m.in. marzaną barwierską (barwnik pomarańczowy), rezedą (barwnik żółty), urzetem barwierskim (barwnik fioletowo-niebieski), korą drzew – dąb i brzoza, łuskami cebuli i kwiatami – chabrów, rdestu ptasiego, jagód, bzu czarnego, dziurawca i wieli innych.

Sam proces farbowania tkanin koloru był dość skomplikowany i różnił się w zależności od jej rodzaju. Musiały być one na różnych etapach wielokrotnie moczone w roztworach konkretnego rodzaju substancji, które powodowały rozmiękczanie włókien farbowanych tkanin lub utrwalały kolor. Końcowy efekt zabarwienia tkaniny uzależniony był od wielu czynników i to nie tylko rodzaju materiału i zastosowanego w odpowiednich proporcjach barwnika, ale także na przykład jakości wody i zawartości w nich soli mineralnych, temperatura kąpieli czy w końcu rodzaj naczyń, które były używane do farbowania (niektóre, wykonane na przykład z miedzi wchodziły w reakcję z substancjami barwiącymi lub utrwalaczami, co powodowało zmianę odcienia barwy. Farbiarskie rzemiosło rzeczywiście było więc bardziej sztuką, a wiedza o niej była przekazywana z pokolenia na pokolenie.

Nie wiemy, czy wspomniany Johann Ludolf Müller przekazał swoją wiedzę potomkom i czy prowadzili oni dalej farbiarnię przy Kościelnej 8. Wydaje się, że tak, chociaż nie zachowały się dla tego okresu żadne informacje. On sam zmarł w wieku 55 lat 29 grudnia 1750 roku. Dom i farbiarnię odziedziczyła wdowa po nim oraz inni, nieznani spadkobiercy w posiadaniu których pozostawały przez następne 37 lat do 1787 roku, w którym to roku parcela i zabudowania były dwukrotnie przedmiotem umowy kupna-sprzedaży za kwoty 1.760  i 2.200 talarów.

Stan techniczny budynku przy Kościelnej 8 nie jest najlepszy

Tomasz Grudziński w swojej książce o Świdnicy w latach 1815-1870 wspomina, że 8 listopada 1817 roku dom wraz z farbiarnią został zakupiony za kwotę 1895 i ½ talara. Wymienia też zmarłego mistrza farbiarskiego – Carla Gottlieba Fösta. Według treści przytaczanego przez niego anonsu prasowego, dom miał nosić nazwę Zur blauen Glocke (Pod Błękitnym Dzwonem), co mogło być reminiscencją nazwy, jaką nosiła gospoda, która powstała tu w 1682 roku i która działała przez zaledwie kilkanaście lat.

W 1818 roku nieznany nam kupiec nabył dom za 2.010 talarów, a w 1833 roku za 1.202 talary nabył go mistrz rzeźnicki Johannes Gottfried Pieh. Wydaje się jednak, że nie prowadził tu swojej działalności, a była to jedynie lokata kapitału, gdyż już dwa lata później w 1835 roku za kwotę 1.300 talarów odkupiła go kobieta – Johanne Julianne Henrich z domu Hanke.

To kolejna ważna dla toku naszej opowieści postać, bowiem w źródłach jest wymieniana, jako żona farbiarza! Nie udało nam się ustalić imienia tego ostatniego. Zdziwienie może budzić fakt, że dom – w czasach oczywistej dominującej roli mężczyzn w społeczeństwie, nabyła kobieta. Nie było to jednak wbrew pozorom wyjątkowym zjawiskiem. Kobiety dość często wchodząc w związek małżeński, dysponowały własnym majątkiem, który mogły prawnie zastrzec i wykorzystywać go na przykład na zakup nieruchomości. Mogło się to także wiązać z zawartą umową między małżonkami, wynikającą na przykład z faktu posiadania długów przez małżonka lub innych, ciążących na nim zobowiązaniach.

W rodzinie Henrich dom przy Kościelnej 8 pozostawał aż do 1920 roku, to jest przez 85 lat! I można z całą pewnością stwierdzić, że w tym okresie działała tu farbiarnia tkanin. Po nieznanym z imienia farbiarzu, męża wspominanej właścicielki domu – Johanne Julianne Henrich, zakład przejął (10 listopada 1875 roku) – prawdopodobnie na drodze spadku – kolejny mistrz farbiarski – Johann Carl Henrich, który prowadził zakład do 1920 roku. I to z nim właśnie należy wiązać wspomniany szyld na elewacji kamienicy, który widoczny jest częściowo spod warstw farb i zapraw.

Napis na gzymsie nad parterem mówił, że tu mieści się Farbiarnia Henricha

Dziś z całą pewnością można z niego odczytać jedynie dwa słowa:

Henrich  ……   ……. Färberei

[Henrich ……  ……. Farbiarnia]

Być może pozostały napis informowały o jakiejś dodatkowej działalności lub zakresie usług firmy rodziny Henrich lub o ewentualnych członkach spółki.

Cdn.
Andrzej Dobkiewicz & Sobiesław Nowotny

Opracowanie powstało w ramach projektu w otwartym konkursie Starostwa Powiatowego w Świdnicy na realizację zadań publicznych  w zakresie kultury, sztuki, ochrony dóbr kultury i dziedzictwa narodowego oraz krajoznawstwa  w 2023 roku.

10 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Mission News Theme by Compete Themes.