Press "Enter" to skip to content

Bohaterów Getta 2-12: Stulecie krwawych tasaków i noży… (cz. 7)

Spread the love

Latający piekarz, skandal obyczajowy, kontynuacja rzemiosł od czasów średniowiecza, rodziny uprawiające ten sam zawód przez kilka pokoleń… Historie nieznane i niesamowite. A wszystkie związane z miejscem, gdzie jeszcze do lat 60. XX wieku wznosiły się stare kamieniczki prze dawnej Peterstrasse nr 2-12 (ulicy Piotrowej). Dziś nie ma już kamieniczek, a w tym miejscu stoi „nowy” blok mieszkalny, który ma adres Bohaterów Getta 2-6. Pozostały zapomniane całkowicie historie związane z tym miejscem, które postanowili odkryć na nowo autorzy tego szkicu. Gdy będą Państwo przechodzić ulicą Bohaterów Getta w Świdnicy, owych starych domów już Państwo nie zobaczą. Ale mamy nadzieję, że po lekturze cyklu artykułów na ich temat, uruchomią Państwo swoją wyobraźnię i przypomną sobie niektóre z opisanych tu historii.

Rekonstrukcja możliwego wyglądu kamienic nr 2-12 przy dawnej Peterstrasse (obecnie Bohaterów Getta)

Ostatni z opisywanych przez nas budynków w bloku nieistniejących domów przy dawnej ulicy Peterstrasse 2-12 (obecnie ulica Bohaterów Getta 2-6), oznaczony był numerem 12 i położony na parceli 95.

Szerokość jego frontu wynosiła około 6,5 metrów. Budynek o konstrukcji szachulcowej został wzniesiony w XIV wieku i oparty na dwóch gotyckich piwnicach z ok. 1250-1380 roku. Pierwszy z murowanych domów na tej parceli został wzniesiony w latach ok. 1380-1530. Na zapleczu parceli (od strony obecnej ulicy Teatralnej) znajdowała się studnia.

Najstarszymi zidentyfikowanymi właścicielami posesji i domu byli Jekel (Jeckil) Fedeler (1378/1379) i jego żona Girdrut (1382) oraz Andrebis Czichener. Do parceli przypisano prawo dziedziczne ważenia piwa, początkowo w ilości 4 warów. W XVII wieku odnotowano w księgach dawne czynsze i podatki (zapewne obowiązujące od czasów średniowiecza), jakie płacili właściciele tej parceli:

 – podatek szosu w wysokości 1 talara 17 srebrnych groszy i 4 halerzy (stosunkowo wysoki)

 – do cechu bogatych karczmarzy – 1 talar 3 srebrne grosze i 6 halerzy

 – do cechu karczmarzy – 1 talar i 2 grosze

Ten ostatni podatek w połączeniu z informacją o posiadanym prawie warzenia piwa – a więc także możliwości jego wyszynku (sprzedaży detalicznej), może sugerować, że na omawianej parceli mogła istnieć w średniowieczu jakaś karczma.

Parcela i dom przy dawnej Peterstrasse 12 obciążona była od czasów średniowiecza także 6 grzywnami srebra czynszu, a więc kwotą znaczną, co wskazuje na zamożność właścicieli domu i to, że poczynili różnego rodzaju fundacje, na przykład na rzecz kościoła parafialnego.

Brak zachowanych ksiąg podatkowych XV i XVI wieku nie pozwala nam na poznanie kolejnych właścicieli parceli. Tych XVII i I połowy XVIII wieku przedstawia zamieszczona obok tabela.

Z informacji, które udało się odnaleźć w źródłach na temat tych osób warto wspomnieć o niektórych z nich:

 – Severin Renisch – syn Caspara Rehnischa (różne zapisy nazwiska) – mieszczanin i piekarz. Wiadomo, że 1 września 1692 roku zmarł jego roczny synek Gottfried Rönschen, a 19 listopada 1698 roku zmarł jego 4-letni synek Severin Rönsch.

 – Hanß Heinrich Winckler – mieszczanin i z zawodu piekarz.  Jego przybrany syn Gottfried zmarł 1 października 1719 roku w wieku 10 lat, 9 maja 1724 roku zmarła Anna Rosina – jegp półtoraroczna córka. On sam zmarł w wieku 74 lat w dniu 11 lutego 1758 roku, podczas walk  o twierdzę świdnicką między Prusakami i broniącymi się Austriakami.

 – Johann George Rüffer – był świdnickim kotlarzem czyli rzemieślnikiem wyrabiającym z blachy kotłów, rondli i innych przedmiotów metalowych. Zmarł w wieku 69 lat 29 czerwca 1758 roku.

 – Gottfriedt Laupitz – był tzw. „Zirkelschmiede“. To nie mające odpowiednika w języku polskim określenie można przetłumaczyć jako cyrklarza czyli kowala wyrabiającego… precyzyjne narzędzia. Zmarł 7 marca 1745 roku w wieku 61 lat.

Ostatni z wymienionych w tabeli właścicieli – Johann Gottlob Mindner prowadził swoją kuźnię przy Peterstrasse 12 do chwili śmierci w wieku 50 lat, w dniu 18 marca 1756 r. Niewykluczone, że przez kolejne 20 lat była ona własnością niewymienionych w księgach podatkowych jego potomków. W 1776 roku parcela wraz z domem została sprzedana za 1.880 talarów nowemu właścicielowi, którego nazwiska nie udało się jak na razie odnaleźć w źródłach, podobnie zresztą jak i kilku następnych. Kolejne transakcje miały miejsce w latach 1785/1791/1799, 1807 (kwota transakcji za każdym razem wynosiła 2.200 talarów) oraz w 1833 roku (2.800 talarów), 1834 roku (5.000 talarów) i 1838 roku (4.000 talarów). Podwojenie wartości parceli wraz z domem pomiędzy 1833 a 1834 rokiem pozwala przypuszczać, że nowy właściciel dokonał rozbiórki starego domu i wzniósł na parceli nowy budynek główny.

Jedyna pewna informacja z tego okresu dotyczy roku 1792 i pozwala na poznanie nazwiska ówczesnej właścicielki domu i parceli. Nieznana z imienia pani Mündner zgodnie 12 marca 1792 roku do dawnego przywileju warzenia 4 warów piwa, dokupiła za kwotę 600 talarów, kolejne 6 warów dziedzicznych. Razem więc parcela i dom przy dawnej Peterstrasse 12 dysponował przywilejem warzenia 10 warów piwa (ok. 80 tysięcy litrów rocznie).

Witryna sklepu rzeźniczego z początku XX wieku. Czy podobnie wyglądała wystawa sklepu rzeźniczego przy dawnej Peterstrasse 12? (Źródło: Pinterist)

Do rozstrzygnięcia pozostaje jeszcze jedna kwestia. Niewykluczone, że po śmierci Johanna Gottloba Mindnera, aż do przynajmniej 1792 roku, kiedy w źródłach pojawia się pani Mündner, omawiana parcela i dom należały do tej samej rodziny, której nazwisko Mindner/Mündner jest to samo, a różni się tylko sposobem zapisu. Niestety, w XVIII wieku ortografia w dzisiejszym słowa znaczeniu nie istniała, a kancelista zapisywał nazwiska w dość dowolny sposób. Jeżeli tak było, to zapisane w księgach podatkowych kwoty pomiędzy 1756 a 1792 rokiem nie są należnościami z tytułu umowy kupna/sprzedaży, a wyliczoną wartością działki i zabudowań, podawaną przy ich dziedziczeniu przez kolejnych przedstawicieli rodziny Mindner/Mündner.

W 1848 roku w dziejach domu nr 12 wkraczamy w krwawy okres, trwający bez mała 100 lat! oto bowiem 4 stycznia 1842 roku za 4.242 talary parcelę wraz z domem zakupił Karl Wilhelm Richter, który był… mistrzem rzeźnickim. Nie wiemy, czy wcześniej w omawianym budynku funkcjonował sklep masarsko-rzeźniczy, czy też dopiero Richter go założył. Dziś wydawać może się nam dziwne, że niemal w centrum miasta funkcjonowała rzeźnia, ale w połowie XIX wieku nie było to niczym szczególnym.  – Na tyłach kamienic posadowionych przy peryferyjnych ulicach śródmieścia hodowano ptactwo domowe, króliki, także bydło juczne i tucz (…) Nierzadko też prowadzone były rzeźnie, na których założenie wymagane było stosowne pozwolenie, wydawane przez miejscowy organ policyjny. Wyroby mięsne i wędliniarskie sprzedawano wtedy w sklepach  rzeźnickich, prowadzonych zazwyczaj na parterze domu frontowego, pozostałe zaś z uboju skóry, kopyta czy rogi spieniężano u miejscowych garbarzy czy fabrykantów kleju – pisze w jednej ze swoich prac historyk Tomasz Grudziński.

Zdjęcie przykładowego sklepu wędliniarsko-mięsnego z początku XX wieku. Czy podobnie wyglądał sklep rodziny Galle? (Źródło: Pinterist)

Richter prowadził swoją rzeźnię i sklep przez 26 lat, do śmierci w 1868 roku. W dniu 14 października 1868 roku ogłoszono jego testament, w którym przekazywał on swój cały majątek swoim najbliższym krewnym: żonie Henriette Richter z domu Ertel; córce Paulinie Weck, wdowie po kupcu; córce Auguste Galle, żonie rzeźnika Augusta Galle; synowi Hermanowi Richterowi, mistrzowi rzeźnickiemu; wnuczkom Emilie Rochter i Friedrichowi Richter.

Wydaje się, że syn Karla Wilhelma Richtera – Hermann, prowadził rzeźnię i sklep ojca jedynie przez trzy lata. 28 grudnia 1871 roku za kwotę 6.500 tysiąca talarów parcelę z domem, sklepem i rzeźnią zakupiła Johanna Reimann z domu Mattern, także związanej z rzeźniczą profesją, byłą bowiem owdowiałą żoną mistrza rzeźnickiego.

Z okresu, kiedy Richter był właścicielem domu i parceli, dysponujemy opisem zabudowań znajdujących się na niej. Były to:

 – budynek główny z bocznym skrzydłem, trzykondygnacyjnym, murowany, z 1 sklepem, 1 ubojną, 7 izbami, 5 komorami, 1 przedpokojem, 4 kuchniami, 3 piwnicami i 3 izbami na poddaszu;

 – budynek zatylni, murowany, 1-kondygnacyjny, ze stajnią na 1 konia, wozownią i 2 izbami;

 – budynek drewniany w bardzo złym stanie, z 1 chlewem na cztery świnie i drewutnią;

 – 3 komórki na drewno i węgiel

Fragment planu Świdnicy z 1885 roku. Na czerwono zaznaczono budynki przy dawnej Peterstrasse 2-12, a na zielono budynek, gdzie znajdowała się pierwsza rzeźnia i sklep rodzinny Galle (G)

Wśród dzieci Karla Wilhelma Richtera wspomnieliśmy o jego córce Auguste Galle, która wyszła za mąż mistrza rzeźnickiego Augusta Galle. Miał on swoją rzeźnię niemal po sąsiedzku, praktycznie pod drugiej stronie ulicy Teatralnej (Büttnerstrasse) pod numerem 1.

6 października 1886 roku jego syn – Johann Galle zakupił parcelę i dom przy Peterstrasse 12.

30 czerwca 1919 roku parcelę i dom wraz z rzeźnią i sklepem przejął jego syn – kolejny, minimum trzeci mistrz rzeźnicki w rodzinie Galle – Alfred, który pozostał właścicielem posesji i domu do maja 1945 roku.

Wydaje się, że pod koniec życia Johann Galle zrezygnował z zajmowania się rzeźnictwem i prowadzeniem sklepu mięsno-wędliniarskiego. W księdze zawierającej spis polskich osadników, którzy przejmowali zakłady rzemieślnicze po maj 1945 roku, jako ostatni właściciel – prawdopodobnie dzierżawiący ubojnię i sklep od rodziny Galle, wymieniony jest Karl Rauch. Co ciekawego, nie ma żadnej informacji o przekazaniu interesu rodziny Galle w polskie ręce, co może oznaczać, że ubojnia i sklep nie wznowiły swojej działalności pod polską administracją, kończąc stuletnią historię rzeźniczego rzemiosła w tym miejscu.

Aneks

Kończąc cykl artykułów na temat kamienic przy dawnej ulicy Peterstrasse 2-12, wyburzonych na początku lat 50. XX wieku, autorzy tekstu chcieliby podziękować niezawodnym Czytelnikom Świdnickiego Portalu Historycznego. Po publikacji pierwszych odcinków niniejszego cyklu artykułów podzieli się oni posiadanymi informacjami i zdjęciami, związanymi z tą częścią miasta i po sąsiedzku z wyburzanymi w latach 50. XX wieku domami i zbiegu obecnych ulic Bohaterów Getta (niem. Peterstrasse) i Siostrzanej (niem. Nonenstrasse).

Zbigniew Jaworski: Kiedyś na jeden z tych starych budynków przewrócił się dźwig budowlany. Jechał, a szyny się skończyły (…) Moja mama za dziecka mieszkała w tym domu przy Bohaterów Getta na który się dźwig przewrócił, po czym babci przyznali lokal na ul Jagiellońskiej. Historię z dźwigiem znam tylko z rodzinnych przekazów ustnych. Dźwig stał niedaleko Bohaterów Getta i używany był przy budowie domów przy sąsiedniej Siostrzanej. Podobno kiedyś wyłączyli prąd, więc pracownicy poszli do domu. Po ponownym włączeniu prądu, dźwig sam ruszył, dojechał do końca szyn i się przewrócił, niszcząc na jednym z domów przy Bohaterów Getta dach, strych, poddasze i górną część muru elewacji. Być może jeszcze się odezwą byli mieszkańcy owego budynku, coś dokładniej wyjaśnią. Może w archiwach ówczesnych katastrof budowlanych istnieją jakieś zdjęcia, dawnej prokuratury, milicji. Nie wierzę żeby nie istniał jakiś ślad…

Elżbieta Szydełko: Mieszkałam kiedyś na Bohaterów Getta 5 [od red. – na przeciw opisywanych w artykułach domów nr 2-12] do 1964 roku. Pamiętam jak ten dźwig się wywrócił. Pamiętam też ulicę Pańską, straszne rudery. Jak je wyburzyli to na ten duży plac przyjeżdżały karuzele. Potem zaczęła się budowa bloków na Siostrzanej, właśnie wtedy ten dźwig się wywrócił. Za ulicą Pańską stał taki duży budynek. Tam była świetlica żydowska, z taką dużą salą z estradą, jak w teatrze. Chodziłam tam z dziećmi z podwórka. To było gdzieś koło 60. roku.

Andrzej Dobkiewicz & Sobiesław Nowotny (Fundacja IDEA)

12 LIKES

4 komentarze

  1. Anna i Jan Dzidek Anna i Jan Dzidek 27 marca 2021

    WITAMY
    Dziękujemy za wspaniałą podróż w przeszłość, gdzie oczami wyobraźni mogliśmy zobaczyć tradycje konwisarskie, tytoniowe, „Dom pod Złotą Igłą”, rzemieślnicze „mydło i powidło”, latającego piekarza, jak również stulecie krwawych tasaków i noży. Dzięki tak dokładnym szkicom mogliśmy wybrać się na wycieczkę poprzez wieki i poczuć unoszący się aromat ciasteczek z pieprzem. Dziękujemy za to, że z wielką pasją, lekkością pióra „ożywili” Panowie uliczkę tak mało wspominaną w publikacjach, a jakże ciekawą, Ducha wspomnianych czasów oddają również rekonstrukcje kamienic, które zapewne zatarły się w pamięci. Wspomniany cykl artykułów na temat kamienic przy dawnej ulicy Peterstrasse 2-12 był dla nas wielką przygodą w czasie. DZIĘKUJEMY.

    • Andrzej Dobkiewicz Andrzej Dobkiewicz Post author | 27 marca 2021

      Bardzo nam miło słyszeć te słowa. A my dziękujemy za fajny temat. Nie spodziewaliśmy się aż tylu ciekawostek. To dowodzi, jak wiele w historii pięknej Świdnicy jest jeszcze nieznanych kart. Serdecznie pozdrawiamy i życzymy dużo zdrowia w tych ciężkich czasach 🙂
      Redakcja

  2. Janusz Wybierała Janusz Wybierała 29 marca 2021

    Nie jestem mieszkańcem Świdnicy, ale z zainteresowaniem czytałem kolejne odcinki o historii ulicy Piotrowej. Dzięki temu moja wiedza została poszerzona w temacie podatków miejskich i warów piwnych. Zawsze w pojawiających się tekstach staram się wyłapać informacje, które pozwalają na prześledzenie pewnych procesów w kontekście dziejów mojego miasta. Mam do panów pytanie, czy w Świdnicy znajdował się dębowy młyn, a jeśli tak czy był przedmiotem opracowań. Od kiedy pan Sobiesław odkrył tajemnice naszego młyna garbarskiego, mam szereg pytań ale nie wiem gdzie znaleźć odpowiedzi. Pozdrawiam.

  3. Sobiesław Nowotny Sobiesław Nowotny 30 marca 2021

    Dzieje świdnickich młynów do dziś nie zostały opracowane. Jedynie p. Rainer Sachs opracował szczegółowe dzieje świdnickiego młyna papierniczego, opublikowane na łamach Rocznika Muzeum Papiernictwa w Dusznikach Zdroju. Ze źródeł historycznych wiadomo, że jeszcze w XVII wieku świdniccy garbarze posiadali dwa młyny, nazywane foluszami. Czy rozdrabniano tu również korę dębową, tego nie wiadomo. Świdnica posiadała własny młyn do rozkruszania kory dębowej używanej przez garbarzy w procesie garbowania skóry w pobliskim Witoszowie, wsi, która należała do miasta. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mission News Theme by Compete Themes.