Jeżeli ktoś lubi dokumentować zabytkowe obiekty Świdnicy i jej zmieniającą się architekturę, powinien się pośpieszyć. Już niedługo rozpoczną się bowiem prace wyburzeniowe domu przy placu Grunwaldzkim 7, który niezrozumiałą decyzją władz Świdnicy ma zniknąć z substancji architektonicznej miasta.
A może trzeba napisać to inaczej – być może decyzja jest zrozumiała, ale splot przyczynowo-skutkowy, jaki doprowadził do jej podjęcia, jest co najmniej zaskakujący, tym bardziej, że mamy do czynienia z obiektem zabytkowym, którego proweniencja niewykluczone, że sięga nawet II połowy XVIII wieku.






Jak do tego doszło, że władze Świdnicy zdecydowały się na rozbiórkę obiektu, który chociaż nie został nigdy wpisany do rejestru zabytków, niewątpliwie jest zabytkiem? To ostatnie w dużej mierze jest zaniedbaniem miejskich służb konserwatorskich na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Obiekt figuruje jedynie w Gminnej Ewidencji Zabytków. Jak jest różnica? Zasadnicza. Rejestr zabytków to forma najwyższej ochrony ze strony Państwa. Nakłada ona rygorystyczne obowiązki co do utrzymania budynku w należytym stanie technicznym i warunków jego eksploatacji. Gminna Ewidencja Zabytków to jedynie narzędzie lokalnych samorządów, które nie jest formą ochrony, ale służy celom planistycznym gminy, wpisując obiekty o wartości historycznej. Obiekty z Gminnej Ewidencji Zabytów niekoniecznie muszą znaleźć się w Rejestrze Zabytków.
Zanim pokażemy pewien proces, jaki w tym wypadku miał miejsce, warto przypomnieć krótko historię domu przy placu Grunwaldzki 7, aby wiedzieć, na jakiej płaszczyźnie się poruszamy. O dziejach budynku pisaliśmy już w materiale Chcą wyburzyć zabytek. Przypomnijmy. Historię budynku, który wymieniany jest już w 1795 roku w księdze hipotecznej, udało się ustalić dzięki kwerendzie archiwalnej. Wiemy że mamy do czynienia z obiektem o proweniencji barokowej, wzniesionym najprawdopodobniej w II połowie XVIII lub zaraz na początku XIX wieku, na co wskazywać mogą także charakterystyczne dla tego okresu detale architektoniczne, jakie zachowały się mimo późniejszych modyfikacji bryły budynku. Niestety, akurat dla tego kwartału miasta nie zachowały się księgi i akta gruntowe, co uniemożliwiło podczas kwerendy dokładniejsze prześledzenie kolejnych funkcji budynku i jego właścicieli. Raczej na pewno od początku swojego istnienia pełnił rolę gospody. W 1830 roku parcelę razem z budynkiem nabył od miasta za 700 talarów niejaki Schubert, potem jej właścicielem był Ernest Meisner, który sprzedał ją w 1844 za kwotę 4.600 talarów oberżyście Augustowi Kahlowi. Kolejnymi właścicielami parceli i budynku byli od 1845 roku Johann Gottfried Kleiner oraz w 1846 roku oberżysta Johann Bayer. Ten ostatni za kwotę 4.100 talarów sprzedał parcelę i gospodę Adolfowi Birkemu. Był on mistrzem stolarskim z Mieroszowa, który przez 52 lata – od lutego 1847 do chwili śmierci w wieku 69 lat (27.06.1899 roku) prowadził w tym miejscu gospodę. Jej nazwę Pod trzema Górami (Zu den drei Bergen) ustalił autor książek historycznych o Świdnicy Tomasz Grudziński.

Bardzo dobra lokalizacja gospody na tzw. Przedmieściu Witoszowskim (Bögen Vorstadt), w pobliżu dworca kolejowego przynosić musiała Birkemu pokaźne zyski, skoro w 1879 roku wzniósł on kilkupiętrową, narożną kamienicę, w której uruchomił hotel. Powstał on w miejscu, gdzie niegdyś znajdowała się drewniana kręgielnia, należąca do gospody. Niestety, budynek uległ zniszczeniu podczas sowieckiego nalotu na miasto 17 lutego 1945 roku, gdy trafiła w niego bomba. natomiast w sąsiadującym z hotelem, piętrowym budynku dawnej gospody funkcjonowała jeszcze przed wojną gorzelnia i firma mleczna, Po wojnie, w pamięci Świdniczan obiekt zapisał się przede wszystkim ze względu na funkcjonujący tu przez dziesięciolecia Bar u Michała, prowadzony przez Michała Mazura z najlepszymi – jak do tej pory wspominają Świdniczanie – flakami, gulaszem z płucek, serc lub wołowym czy ozorkach w sosie chrzanowym w mieście. W wyglądzie elewacji obiektu, okres ten zaznaczył się wykonaniem paskudnej przybudówki, która popsuła wygląd frontu.
O rozbiórkę budynku starej gospody, z którego miasto wysiedliło wszystkich użytkowników ze względu na zły stan techniczny obiektu, starania rozpoczęła wiele lat temu wspólnota z domu przy placu Grunwaldzkim 6. Jak pisał Michał Nadolski na portalu Świdnica24.pl:
„Zarządzająca nim wspólnota planuje dokonać „termomodernizacji kamienicy, jednak mija się ona z celem w sytuacji, gdy obok w dalszym ciągu stać będzie wychłodzony i zawilgocony dom”.
Władze miasta nie zwracając uwagi na fakt, że mają do czynienia z obiektem zabytkowym o dużej wartości historycznej i z rodzaju tych, jakich w mieście pozostało niewiele, chociaż nie podjęły konkretnych działań związanych z rozebraniem obiektu, to w 2018 roku zwróciły się do Delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Wałbrzychu z zapytaniem, o możliwość jego rozbiórki:
(…) Od 2018 roku do listopada 2024 roku Gmina Miasto Świdnica nie występowała do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków we Wrocławiu Delegatura w Wałbrzychu o wydanie decyzji na rozbiórkę budynku zlokalizowanego przy placu Grunwaldzkim 7. Nie została zlecona do wykonania dokumentacja projektowa, która stanowiłaby podstawę do wystąpienia o wydanie decyzji o pozwoleniu na rozbiórkę. Podjęto natomiast wstępne rozmowy oraz skierowano do konserwatora pismo w temacie możliwości uzyskania pozwolenia na wykonanie prac rozbiórkowych budynku. Odpowiedzią było stanowisko konserwatora, w którym organ nie przychylił się do planów właściciela. Gmina nie kontynuowała prac związanych z planami rozbiórki budynku – odpowiedziała nam rzecznik prasowa Urzędu Miejskiego na nasze pytania w tej sprawie.








Dla zrozumienia tego, co dalej się stało i efektu finalnego, ważne jest, aby zacytować odpowiedź, jaką Delegatura WUOZ w Wałbrzychu wysłała wówczas do miasta. Jest ona w swojej treści bardzo znamienna:
Wałbrzych, dnia 18 kwietnia 2018 r.
Prezydent Miasta w Świdnicy
W odpowiedzi na pismo z dnia 30.03.2018 r. (data wpływu: 09.04.2018 r.) o znaku GM 7133.31.2018 w sprawie ochrony konserwatorskiej i możliwości rozbiórki budynku mieszkalno-usługowego, zlokalizowanego przy pl. Grunwaldzkiego 7 w Świdnicy informuję jak poniżej:
Budynek przy pl. Grunwaldzkim 7 w Świdnicy figuruje w gminnej ewidencji zabytków. Zgodnie z art. 3 ust. 1 ustawy z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, zabytkiem jest nieruchomość lub rzecz ruchoma, ich części lub zespoły, będące dziełem człowieka lub związane z jego działalnością, stanowiące świadectwo minionej epoki bądź zdarzenia. których zachowanie leży w interesie społecznym ze względu na posiadaną wartość historyczną, artystyczną lub naukową. Ochronie konserwatorskiej podlega jego wygląd zewnętrzny ogólny gabaryt, lokalizacja w obrębie działki. bryła. geometria dachu. rozmieszczenie osi okiennych i drzwi. a także forma i sposób prowadzenia podziałów elewacyjnych, detal architektoniczny. Obiekt ten stanowi jeden z niewielu zachowanych przykładów zabudowy powstałej około połowy XIX wieku. zaraz po likwidacji twierdzy, jeszcze przed utworzeniem dzisiejszego placu Grunwaldzkiego. Podlega on zachowaniu jako świadectwo przemian urbanistycznych zachodzących w mieście.
W pierwszej kolejności stwierdzić należy, że stan zachowania zabytkowego budynku jest wynikiem wieloletnich zaniedbań, braku bieżących prac remontowo-konserwatorskich, a także należytego dozoru, do czego zobowiązany jest właściciel. Art. 5 ww. ustawy o ochronie zabytków stanowi między innymi, że opieka nad zabytkiem sprawowana przez jego właściciela lub posiadacza polega w szczególności na zapewnienie warunków prowadzenia prac konserwatorskich, restauratorskich i robót budowlanych, zabezpieczenia i utrzymania zabytku w jak najlepszym stanie, korzystania z zabytku w sposób zapewniający trwale zachowanie jego wartości. Stan zachowania obiektu nie przesądza o utracie wartości zabytkowych – historycznych, artystycznych i naukowych. Zgodnie z art. 6 ust. 1 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami ochronie i opiece podlegają zabytki bez względu na stan zachowania.
Z materiałów znajdujących się w zasobach tut. Urzędu oraz z ogólnej wiedzy, jaką organ posiada, wynika, że przedmiotowy budynek w dalszym ciągu posiada wszystkie ściany obwodowe, zadaszenie, stropy. W obrębie obiektu nie doszło do takiego zniszczenia oryginalnej tkanki budynku, która uniemożliwiałaby jego zachowanie w charakterze obiektu zabytkowego. Budynek zachował w pełni walory zabytkowe w ukształtowaniu bryły, wnętrza, układzie konstrukcyjnym. Wysoką wartość autentyczności określoną poprzez stopień zachowania oryginalnej substancji. W opinii tut. organu stan zachowania obiektu pozwala na przeprowadzenie niezbędnych prac remontowych, które pozwolą na zachowanie jego substancji. Przedmiotowy obiekt w swej zachowanej formie historycznej stanowi dokument rozwoju urbanistycznego miasta.
Lakoniczne zapisy zawarte w przedłożonej ekspertyzie technicznej wskazują jedynie na to, iż obiekt zabytkowy znajduje się w nieodpowiednim stanie technicznym. Nie przesadza to w żaden sposób o niemożliwości podjęcia prac zabezpieczających, remontowych czy adaptacyjnych. Do wniosku nie przedłożono żadnego materiału dowodowego, który uprawomocniałby organ konserwatorski do akceptacji rozbiórki tegoż obiektu a zarazem do wykreślania go z wykazu zabytków.
Ocena opłacalności koniecznych do przeprowadzenia prac remontowych nie leży w kompetencji tut., a tym samym nie może być argumentem przemawiającym za koniecznością rozbiórki obiektu zabytkowego, w kontekście jego walorów artystycznych, historycznych oraz naukowych. Nieprzydatność w dalszym użytkowaniu zgodnie z przeznaczeniem oraz inne plany inwestycyjne i oczekiwania właściciela nie są przesłanką do uzgadniania rozbiórki budynków zabytkowych. Organ stoi na stanowisku, że planowane prace rozbiórkowe są niedopuszczalne pod względem konserwatorskim i naruszą w zasadniczy sposób wartość zarówno obiektu podlegającego ochronie jak i chronionego zespołu. W świetle regulacji art. 4 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami wszelkie działania i rozstrzygnięcia organu konserwatorskiego winny być podejmowana dla zapewnienia odpowiednich warunków umożliwiających zachowanie zabytków we właściwym stanie oraz zapobieganie zagrożeniom mogącym spowodować uszczerbek dla ich wartości, udaremnienie niszczenia i niewłaściwego korzystania z zabytku.

Z pisma jasno wynika (podkreślenia pochodzą od redakcji), że urząd konserwatorski absolutnie nie dopuszczał możliwości rozbiórki obiektu, wyraźnie wskazując gminę jako jego właściciela, który ponosi odpowiedzialność za doprowadzenie do złego stanu technicznego budynku oraz tego, który powinien w odpowiedni sposób zabezpieczyć obiekt, przed dalszą dekapitalizacją.
Co zrobić, żeby pozbyć się niechcianego problemu i to najlepiej w „białych rękawiczkach”, żeby nikt nie miał pretensji? Czasem wystarczy nic nie robić…
I to stwierdzenie obrazuje niejako działania Miasta, które można nazwać chyba w pewnym sensie pozorowanymi, w zakresie zabezpieczenia obiektu przed dalszą degradacją jego substancji. W listopadzie 2024 roku Świdnicki Portal Historyczny złożył wniosek do urzędu miejskiego o udostępnienie informacji publicznej w sprawie budynku przy Placu Grunwaldzkim 7. Jedno z pytań brzmiało:
Czy w okresie pomiędzy 2018 a listopadem 2024 roku władze miasta zleciły (podjęły) jakiekolwiek działania mające na celu zabezpieczenie obiektu, przed jego postępującą dekapitalizacją i czy zostały przedsięwzięte jakiekolwiek prace zabezpieczające obiekt przed potencjalnym zniszczeniem ze względu na jego nieużytkowanie i negatywny wpływ czynników atmosferycznych lub przejawów wandalizmu np. zabezpieczenie przeciekającego dachu, uzupełnienie stolarki okiennej i drzwiowej itp. Jeżeli takie działania były podejmowane, prosimy o odpowiedź, jakie to były prace, kiedy wykonane i przez kogo.
Od rzeczniczki prasowej urzędu miejskiego otrzymaliśmy wówczas następującą odpowiedź:
Administrator budynku, Miejski Zarząd Nieruchomości w okresie od 2018 roku do listopada 2024 roku wykonał systemem gospodarczym lub poprzez zlecenie podmiotom zewnętrznym głównie prace polegające na zabezpieczeniu dostępu do budynku osobom nieupoważnionym (zabezpieczenie drzwi wejściowych od strony placu Grunwaldzkiego oraz od strony podwórka, zabezpieczenie okien, wykonanie ogrodzenia od strony podwórek celem zabezpieczenia dostępu do budynku i jego najbliższego otoczenia przez osoby nieupoważnione) oraz sprzątaniu terenu przynależnego do budynku.(…)
Takie były działania zlecone przez miasto, które miały uchronić zabytek przed zniszczeniem (sic!). Z koniecznością zabezpieczenia dostępu do budynku trudno się nie zgodzić, rzeczywiście zabito drzwi i część okien płytami, chociaż widać, że otwarte są boczne drzwi do budynku od strony ogrodu, więc nawet w tym względzie budynek nie został właściwie zabezpieczony. Rzeczywiście wykonano także krótki odcinek ogrodzenia od strony podwórka sąsiedniego budynku, co miało teoretycznie zabezpieczyć dostęp do posesji. Nie jest ono jakieś imponujące i pokonanie go przez osobę, chcącą dostać się na teren posesji przy Placu Grunwaldzkim 7, nie stanowi dziś problemu.

W kwestii zabezpieczenia budynku przed dekapitalizacją nie wykonano natomiast podstawowego działania. Nie zabezpieczono budynku przed dostępem wód opadowych i śniegu. Płytami zabito jedynie część okien, pozostałe otwory nie zostały niczym przesłonięte, nie przykryto również żadnymi plandekami dziurawego dachu, którego pogarszający się stan doskonale obrazują prezentowane obok zdjęcia. Przez dziury w pokryciu do wnętrza budynku od 2018 roku wlały się setki litrów wody, które doprowadziły do zniszczenia stropów, drewnianej konstrukcji dachu i zawilgocenia ścian. Nie trzeba być fachowcem z dziedziny budownictwa, żeby wiedzieć, że zabezpieczenie dachu było w tym wypadku kluczowe dla powstrzymania dekapitalizacji obiektu.
Dlaczego tego nie zrobiono? Być może dlatego, że miastu tak naprawdę nigdy nie zależało na zachowaniu tego zabytkowego obiektu.
O tym, że obecne władze miasta chyba nie były i nie są – wobec podjętych decyzji o rozbiórce – zainteresowane zachowaniem zabytku przy Placu Grunwaldzkim 7 świadczy jeszcze jeden fakt – rezygnacji z prywatyzacji budynku. Jest w obecnych czasach normalnym zjawiskiem, że obiekty, których miasto chce się „pozbyć” lub na których planuje „zarobić”, są przeznaczane do sprzedaży w ramach przetargów, ofert poprzetargowych itp. We wrześniu 2025 roku Świdnicki Portal Historyczny zwrócił się do Wydziału Przetargów i Inwestycji Miejskich UM w Świdnicy z zapytaniem publicznym:
Prosimy o wyszczególnienie działań podjętych przez tut. Wydziału Przetargów i Inwestycji Miejskich w sprawie zbycia nieruchomości przy placu Grunwaldzkim 7, w okresie od 2019 roku (przetargi, oferty poprzetargowe itp.), wraz z datami ich rozstrzygnięcia i efektem końcowym.
Odpowiedź, jaką otrzymaliśmy, może budzić zdumienie. Okazało się, że władze miasta nie podjęły żadnych (sic!) działań zmierzających do ewentualnej prywatyzacji obiektu – czytaj: uratowania go, poprzez sprzedaż prywatnemu inwestorowi, który mógł przeprowadzić jego remont. A przede wszystkim miałby pomysł na wykorzystanie obiektu, czego nie można powiedzieć w odniesieniu do władz Miasta. Dlaczego nie skorzystano z takiej możliwości? Syndrom „białych rękawiczek” i nic nie robienia?
Świdnica, dnia 22 września 2025 r.
Pan Andrzej Dobkiewicz
Redaktor naczelny Świdnickiego Portalu Historycznego
w odpowiedzi na wniosek o dostęp do informacji publicznej z dnia 15 września 2025r.
Budynek przy Pl. Grunwaldzkim 7 co najmniej od roku 2000 wyłączony był z prywatyzacji i docelowo przeznaczony do likwidacji. W roku 2016 uchwałą nr XXV/271/16 Rady Miejskiej w Świdnicy przyjęto „Wieloletni program gospodarowania mieszkaniowym zasobem Gminy Miasto Świdnica na lata 2017-2021”. W uchwale znajduje się fragment dotyczący przedmiotowego budynku. Budynek określony jest jako wykwaterowany, a ze względu na zły stan techniczny przeznaczony do wyburzenia. Podobne informacje zawarte są w dokumencie „Wieloletni program gospodarowania mieszkaniowym zasobem Gminy Miasto Świdnica na lata 2022-2026” przyjętym w roku 2022 uchwałą nr XXXVI/393/22 Rady Miejskiej w Świdnicy. Budynek przy Pl. Grunwaldzkim nr 7 jako całość ani poszczególne lokale w budynku nie były przedmiotem wyceny rzeczoznawcy majątkowego, a tym samym nie były objęte procedurą sprzedaży – poinformowała nas wówczas Joanna Salus, dyrektor Wydziału Przetargów i Inwestycji Miejskich UM w Świdnicy.




Taka postawa władz miasta musi budzić zdziwienie tym bardziej, że około 20 lat temu użytkownicy poszczególnych lokali w budynku zwrócili się do miasta o wykupienie obiektu na własność.
– Przez kilka lat miałem tam na piętrze pracownię plastyczną. Wraz z właścicielką baru złożyliśmy miastu ofertę kupna, ale dostaliśmy odpowiedź odmowną. Powód: budynek do rozbiórki. Było to dwadzieścia lat temu – pisze na portalu społecznościowym Ryszard Baka.
Argumentacja, że budynek był w złym stanie technicznym i dlatego został wyłączony ze sprzedaży, nie jest żadnym argumentem i wytłumaczeniem. Jest – biorąc pod uwagę wartość historyczną obiektu – wręcz kpiną! Bo władze miasta nawet nie próbowały obiektu sprzedać. Nie mogły więc posiadać wiedzy, czy znaleźliby się na niego chętni, czy nie. Założono z góry, że prywatyzacji nie będzie. Nie dano szans zabytkowi.
W 2024 roku władze miasta uznały chyba, że nadszedł właściwy moment do „rozwiązania” problemu budynku przy placu Grunwaldzkim 7. Na nasze kolejne zapytania w sprawie przyszłości obiektu otrzymaliśmy odpowiedź w listopadzie 2024 roku, że:
We wrześniu 2024 roku miasto zleciło wykonanie ekspertyzy stanu technicznego budynku rzeczoznawcy budowlanemu wpisanemu do Centralnego Rejestru Rzeczoznawców Budowlanych. Ekspertyza została przekazana do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków we Wrocławiu Delegatura w Wałbrzychu. Organ po zapoznaniu się z materiałem dowodowym zawartym w treści ekspertyzy przedstawił swoje stanowisko dopuszczając możliwość rozbiórki budynku.
Absolutnie nie podważamy treści wykonanej ekspertyzy, chociaż została ona wykonana na zlecenie miasta, a żadna inna instytucja, przed wydaniem decyzji w sprawie Placu Grunwaldzkiego 7, nie wykonała swojej, niezależnej (na przykład starostwo powiatowe czy urząd konserwatorski) ekspertyzy. Prawdopodobnie obie instytucje wydały swoje decyzje dotyczące budynku i sformułowały opinie wyłącznie w oparciu o dostarczoną przez zainteresowanego – a więc gminę Świdnica – ekspertyzę, bez chociaż przeprowadzenia wizji lokalnej i zapoznania się ze stanem faktycznym obiektu. Może gdyby zbadano stan obiektu, tak łatwo nie wydano by pozwoleń na rozbiórkę budynku czy w ogóle dopuszczono możliwość takowej. Być może wtedy dostrzeżono by szansę na uratowanie obiektu? W ekspertyzie „miejskiej” z dnia 14 października 2024 roku wyliczono (według jednak mimo wszystko subiektywnej oceny rzeczoznawcy), że stopień zużycia budynku wynosi 81,1 procent i stwierdzono, że brak ekonomicznego uzasadnienia do przeprowadzenia jego remontu kapitalnego. No, z tym akurat trudno się nie zgodzić, skoro z powodu chociażby niezabezpieczenia dziurawego dachu, przez lata nic „nierobienia” pozwolono na niszczenie zabytku.
Jak już wspomniano w oparciu o sporządzoną ekspertyzę, władze miasta ponownie wystąpiły do wałbrzyskiej Delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków o wyrażenie stanowiska w sprawie planowanej rozbiórki budynku, załączając wspomnianą ekspertyzę, za którą zapłaciło prywatnej firmie około 11 tysięcy złotych. Jak wynika z odpowiedzi, na podstawie tej właśnie dostarczonej ekspertyzy, urząd konserwatorski zmienił swoje stanowisko o… 180 stopni.! I to w ciągu zaledwie 6 lat.
Wałbrzych, dnia 18 listopada 2024 r.
Prezydent Miasta w Świdnicy
W odpowiedzi na pismo z dnia 05.11.2024 r. (data wpływu: 12.11.2024 r.) o znaku IM.042.8.2021.MS/Am (42) w sprawie stanu technicznego budynku mieszkalno usługowego, zlokalizowanego przy pl. Grunwaldzkim nr 7 w Świdnicy, który figuruje w gminnej ewidencji zabytków informuję jak poniżej.
Z analizy przekazanej ekspertyzy stanu technicznego budynku wynika, że obiekt zachowany jest w złym stanie technicznym, grożącym wystąpieniem awarii budowlanej i mogącym stanowić zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi oraz bezpieczeństwa mienia. Zły stan zachowania zabytku jest wynikiem wieloletnich zaniedbań, braku zabezpieczenia i bieżących prac remontowo konserwatorskich, a także należytego dozoru do czego zobowiązany jest właściciel. Art 5 w/w ustawy o ochronie zabytków stanowi między innymi, że opieka nad zabytkiem sprawowana przez jego właściciela lub posiadacza polega w szczególności na zapewnienie warunków prowadzenia prac konserwatorskich, restauratorskich i robót budowlanych, zabezpieczenia i utrzymania zabytku w jak najlepszym stanie, korzystania z zabytku w sposób zapewniający trwałe zachowanie jego wartości. Z uwagi na stopień zniszczenia oraz uszkodzenia elementów konstrukcyjnych budynku – więźby dachowej, ścian i sklepień remont obiektu musiałby polegać na niemal całkowitej odbudowie. Stopień zniszczenia, określany na ok. 81 % substancji, uniemożliwia zachowanie obiektu w charakterze zabytku i wykonania w nim prac remontowych. Dlatego też organ ochrony zabytków dopuszcza możliwość jego rozbiórki.
Wałbrzyska delegatura w swojej odpowiedzi w ogóle nie odniosła się do tego, że już w 2018 roku pisała o konieczności zabezpieczenia zabytku powołując się na polskie prawo, a co w świetle przedstawionych faktów, nie zostało zrealizowane, a w każdym razie nie w taki sposób, który uniemożliwiłby dekapitalizację obiektu.
Do tej kwestii – złamania prawa w postaci Ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, WUOZ w ogóle się nie odnosi. Zdumiewające jest też, że oba stanowiska zaprzeczają sobie. W 2018 roku WUOZ pisał że:
Stan zachowania obiektu nie przesądza o utracie wartości zabytkowych – historycznych, artystycznych i naukowych. Zgodnie z art. 6 ust. 1 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami ochronie i opiece podlegają zabytki bez względu na stan zachowania.
A w 2024 roku zgadza się już na rozbiórkę ze względu na zły stan techniczny – bo:
Stopień zniszczenia, określany na ok. 81 % substancji, uniemożliwia zachowanie obiektu w charakterze zabytku i wykonania w nim prac remontowych. Dlatego też organ ochrony zabytków dopuszcza możliwość jego rozbiórki.
Może zatem rozbierzmy wszystkie ruiny średniowiecznych zamków w Sudetach, czy niszczejących po wsiach pałaców? One też są w złym stanie technicznym, daleko gorszym niż budynek przy Placu Grunwaldzkim 7. Tyle, że tamte obiekty wpisane są do Rejestru Zabytków, a w Świdnicy kompletnie zawalono w tej kwestii sprawę. Bulwersujące jest również to, że przez lata fakt, że niezabezpieczony zabytek ulegał dekapitalizacji, nie zainteresował żadnej instytucji – WUOZ, nadzoru budowlanego czy chociażby – z urzędu – prokuratury w Świdnicy.



Za to Gmina postanowiła ostatecznie rozwiązać problem. W budżecie na 2025 rok władze Świdnicy uwzględniły zadanie obejmujące rozbiórkę tego obiektu i uzyskania dodatkowej przestrzeni dla zieleni miejskiej i ciągów komunikacji pieszej. Planowano wykonać projekt rozbiórki nieużytkowanego budynku oraz same prace rozbiórkowe, natomiast w 2026 roku zagospodarować powstałą przestrzeń po rozbiórce.Łączny koszt szacowano wówczas na 900 tysięcy złotych. Terminy jednak trochę się poprzesuwały. Dopiero w listopadzie 2025 roku zakończono prace związane z opracowaniem dokumentacji rozbiórki i projektu zagospodarowania terenu.
Projekt rozbiórki uzyskał prawomocną decyzję nadzoru budowlanego o pozwoleniu na rozbiórkę. Pozwolenie gmina otrzymała 15 stycznia br. Złożyła także wniosek o wydanie decyzji pozwolenia na budowę w zakresie zagospodarowania terenu. Po jej uzyskaniu, władze Świdnicy ogłoszą postępowanie na roboty rozbiórkowe, co planowane jest jeszcze w I kwartale bieżącego roku. W tegorocznym budżecie miasta przeznaczono na ten cel 780 tysięcy złotych.
Co powstanie w miejscu XVIII-wiecznego budynku dawnej gospody? Radna miejska Sylwia Osojca-Kozłowska, która złożyła w sprawie placu Grunwaldzkiego 7 interpelację, otrzymała odpowiedź, w której czytamy między innymi, że:
W odpowiedzi na Interpelację informuję, że Gmina Miasto Świdnica rozważy przeznaczenie części lub całości terenu przyległego do działki gruntu, na której znajduje się planowany do rozbiórki budynek przy ulicy Plac Grunwaldzki 7, na parking typu Park and Ride – odpowiedziała prezydentka miasta w odpowiedzi na interpelację radnej.
Zwraca uwagę użycie w odpowiedzi słowa „części”. Jeżeli tylko „części”, to co się stanie z resztą terenu? Wcale nie będzie zaskoczeniem, jeżeli za jakiś czas okaże się, że spory fragment lub całość obszaru w tym kwartale po dokonanej rozbiórce, zostanie sprzedany jakiemuś deweloperowi. I to za niezłą cenę, biorąc pod uwagę dużą powierzchnię wolnej przestrzeni w centrum miasta i to w bardzo atrakcyjnej lokalizacji.
Wnioski? Dla władz miasta nie mają znaczenia walory historyczne obiektu, którego chcą się pozbyć. Miasto mówi jedynie o doraźnych kwestiach – nieopłacalności remontu, nieprzydatności dla miasta, stopniu zniszczenia czy innych planach inwestycyjnych w tym miejscu, związanych z zagospodarowaniem terenu. My dodalibyśmy do tego brak pomysłu na wykorzystanie obiektu i pójście po najmniejszej linii oporu w „pozbyciu się” problemu. Natomiast nie zmienia to faktu, że na naszych oczach niszczy się obiekt historyczny. Co do istoty złego stanu technicznego budynku przy Placu Grunwaldzkim 7 odpowiedzialnym za niego jest wyłącznie właściciel, a więc gmina Świdnica, a spowodowane jest to wynikiem wieloletnich zaniedbań i braku bieżących prac remontowo-konserwacyjnych. Ten fakt nie zainteresował jednak przez lata nikogo, ani nie sprowokował żadnych działań, które pozwoliłyby na wyciągnięcie konsekwencji wobec winnych zniszczenia zabytku.
Warto także poruszyć aspekt znaczenia przedmiotowego zabytku i jego wartości historycznej. O taką opinię poproszona została Katarzyna Sielicka, kierowniczka działu muzealno-edukacyjnego Zamku Książ, badaczka dawnej architektury i autorka napisanej niedawno rewelacyjnej i poszukiwanej książki Zabytkowy budynek. Poradnik dla właścicieli i użytkowników, której drugi nakład właśnie trafił do księgarń. W artykule na ten temat w Gazecie Wyborczej stwierdziła:

Barokowy budynek dawnej gospody znajdujący się przy placu Grunwaldzkim w Świdnicy jest znakomitym przykładem architektury doby fryderycjańskiej, świadkiem nowej epoki, która nastąpiła po wojnach śląskich i odcisnęła swoje piętno na wyglądzie miast śląskich poprzez wprowadzenie m.in. nowych przepisów budowlanych. Dziś jego stan jest zły, nie tylko z uwagi na liczne problemy techniczne, ale także w wyniku dostawienia do frontu fatalnej przybudówki. Jego remont i przywrócenie dawnego, urokliwego charakteru są jednak jak najbardziej możliwe. Zrozumiałe jest niezadowolenie mieszkańców sąsiednich budynków, którzy podnoszą różne kwestie – od termomodernizacji po estetykę, a właściwie jej brak – budynek wygląda obecnie jak szpecąca ruina. Rozwiązanie polegające na wyburzeniu to niebezpieczny precedens polegający na doprowadzeniu obiektu do złego stanu, a następnie wymazywaniu go z mapy miasta. Idąc tym tokiem rozumowania ryzykujemy utratę historycznej zabudowy, która decyduje o malowniczości miejskiego krajobrazu. Wbrew pozorom to nie jest błaha kwestia. Charakterystyczna dla regionu i zadbana architektura wpływa na jakość życia mieszkańców (przecież lepiej nam się żyje w miejscach pięknych), poczucie zakorzenienia, trwałości, ciągłości co przekłada się na przywiązania do miejsca. Ma to ogromne znaczenie wobec obecnego kryzysu demograficznego – młodzi dziś migrują nie tak, jak dwadzieścia lat temu, czyli głównie za pracą, ale przede wszystkim w poszukiwaniu przyjaznego miejsca do życia. Piękne miasto, o którego charakterze decyduje w dużej mierze zadbana, historyczna architektura to także magnes dla turystów, ale to chyba oczywiście. Nie idźmy drogą na skróty – dziedzictwo architektoniczne to zasób skończony i nieodnawialny. Raz wyburzonego barokowego budynku już nie odzyskamy.
W kontekście działań, jakie podjęły władze Świdnicy w odniesieniu do budynku dawnej gospody przy Placu Grunwaldzkim 7, możemy zaryzykować twierdzenie, że to o czym pisze Katarzyna Sielicka, to są chyba dla nich kompletnie obce i niezrozumiałe idee. Przy okazji władzom Świdnicy dedykujemy fragment Ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami sugerując, aby w chwili refleksji – gdy może nadejdzie – same ze sobą dokonały rozliczenia:
Art. 5. Opieka nad zabytkiem sprawowana przez jego właściciela lub posiadacza polega, w szczególności, na zapewnieniu warunków:
1) naukowego badania i dokumentowania zabytku;
2) prowadzenia prac konserwatorskich, restauratorskich i robót budowlanych przy zabytku;
3) zabezpieczenia i utrzymania zabytku oraz jego otoczenia w jak najlepszym stanie;
4) korzystania z zabytku w sposób zapewniający trwałe zachowanie jego wartości;
5) popularyzowania i upowszechniania wiedzy o zabytku oraz jego znaczeniu dla historii i kultury.
Czy na pewno władze Świdnicy zrealizowały te zapisy? Czy raczej postanowiono pójść na skróty i w „białych rękawiczkach” pozbyć się problemu? Ocenę pozostawiamy czytelnikom Świdnickiego Portalu Historycznego.
Póki co bierzmy aparaty fotograficzne w ręce. Czasu zostało niewiele.
Redakcja
Fragment rozmowy pod tekstem na ten temat na portalu Świdnica24.pl, na Facebooku










Karygodne, żeby tak po prostu pozbyć się tego.
Przecież w Świdnicy dzieje się tyle dobrego,odnawia się inne obiekty,więc nie rozumie w tym momencie Pani prezydent Świdnicy.
Jeżeli ktoś chciał kupić, to po prostu sprzedajcie, nawet po atrakcyjnej cenie,żeby ktoś mógł zrobić z tego perełkę.
Jak to zostanie zlikwidowane, to myślę,że władze miejskie stracą dobre imię, a przecież do tej pory tyle dobrego osiągnęli, ku zadowoleniu obywateli.
Jeszcze nie jest za późno!
Trochę dobrej woli
Pewnie deweloper już czeka:))