Press "Enter" to skip to content

Zamkowa 7. Rusznikarze, kołodzieje i kowale (cz. 2)

Wyremontowana została ostatnia z kamienic w pierzei przy ulicy Zamkowej w Świdnicy (nr 7).

Mimo, iż najmniejsza ze wszystkich przy tej ulicy, okazało się, że posiada niesamowitą historię związaną z nieznaną do tej pory w literaturze rodziną Hawliczek. Przywrócenie kamienicy do dawnej świetności było okazją do zbadania jej dziejów oraz miejsca, na którym ją wzniesiono. Zanim przejdziemy do omówienia sagi rodu Hawliczek, w pierwszej części niniejszego szkicu (czytaj tutaj: Zamkowa 7. Kamienica z tradycją (cz. 1) omówiliśmy topografię ulicy Zamkowej, której historia powstania jest odmienna od pozostałych ulic średniowiecznej Świdnicy. Poniżej dzieje tego miejsca od XVII do XIX wieku…

***

W naszej opowieści o domu przy ulicy Zamkowej 7 dotarliśmy do początków XVII wieku, dla którego udało nam się ustalić niemal pełną listę właścicieli parceli i stojącego na niej domu.

Pierwszym właścicielem wymienionym w źródłach w 1611 r. był George Keck, który prowadził warsztat rusznikarski, czyli zajmował się wyrobem broni palnej. Wiadomo, że zmarł w 1627 r., w tym bowiem czasie parcelę z domem odziedziczyła nieznana z imienia wdowa po nim.

Ta sama kamienica już po zakończeniu kapitalnego remontu
Kamienica przy Zamkowej 7 przed remontem kapitalnym

Jeszcze przed 1635 r. dom musiał nabyć nieznanej profesji Christoph Hanke, bowiem w tym właśnie roku jako właścicielka parceli i domu wymieniana jest jego owdowiała żona. W jej posiadaniu majątek pozostawał tylko do 1638 r., kiedy to źródła podają kolejnego właściciela parceli i domu ze znajdującym się tu warsztatem. Był nim kołodziej (stelmach) Hans lub Heinrich Lorentz, zajmujący się wyrobem drewnianych kół i wozów.

Wracając na chwilę do postaci Christopha Hanke nie należy go utożsamiać z osobą o tym samym imieniu i nazwisku, znaną z dziejów Kościoła Pokoju w Świdnicy. Obie osoby dzieli jedno pokolenie, nie można dlatego wykluczyć, że byli jakoś z sobą spokrewnieni. W każdym razie w 1652 r. po wytyczeniu placu pod budowę Kościoła Pokoju, już 24 września świdniccy ewangelicy zaczęli się zbierać na placu dla modlitwy. A ponieważ nie było jeszcze mianowanych duchownych, część ich obowiązków – jako lektor i kantor – przejął wspomniany już Christoph Hanke. Z archiwalnych źródeł wiadomo, że w późniejszym okresie pełnił funkcję starszego dzwonnika przy Kościele Pokoju.

My jednak wracamy do zasadniczego nurtu naszej historii. Przez następne 62 lata, aż do 1700 r. wszyscy kolejni właściciele parceli przy obecnej Zamkowej 7 parali się właśnie tą profesją. Po prawdopodobnej śmierci Lorentza lub sprzedaży domu z warsztatem, jego nowym właścicielem został Caspar Hoffmann. Zachowało się o nim nieco więcej informacji. Urodził się w 1611 roku, a właścicielem domu został w 1650 r. Cztery lata później zmarła jego żona, a on sam jako ewangelik odszedł z tego świata 29 października 1655 r., niecałe 12 miesięcy po śmierci żony.

Parterowa część kamienicy z wejściem i widoczną obok inskrypcją

Nie jest znany właściciel domu i warsztatu kołodziejskiego w latach 1655-1663. Przy tym ostatnim roku w źródłach został wymieniony kolejny posesor, kontynuujący kołodziejskie tradycje rzemieślnicze w tym miejscu – Daniel Turteltaube. Z wyznania ewangelik, wiadomo, że urodził się w okresie szalejącej także na Śląsku wojny trzydziestoletniej – w 1637 r. W 1663 r. pełnił funkcję starszego cechu świdnickich kołodziejów. Niewykluczone, że właścicielem parceli, warsztatu i domu był już od 1655 r., bezpośrednio po śmierci Hoffmanna. Turteltaube zmarł w wieku 59 lat w 1696 r. Wiadomo jednak, że nie prowadził warsztatu kołodziejskiego do swojej śmierci. Siedem lat wcześniej, w 1690 r. sprzedał go lub przekazał na innych zasadach, np. jako swojemu ewentualnemu zięciowi – Georgowi Burgerowi, który z zawodu był stelmachem. Wymieniany jest jako właściciel posesji przy obecnej Zamkowej 7 w latach 1690-1700. Był też ostatnim rzemieślnikiem spośród wymienionych powyżej, którzy przez niemal cały XVII wiek zajmowali się w tym miejscu kołodziejstwem.

Niewykluczone, że Burger swój warsztat prowadził aż do 1706 r., w tym bowiem roku w księdze podatkowej znajdujemy nazwisko kolejnego właściciela parceli i budynków na nim stojących. I warto tę datę zapamiętać – 1706 r., bo wrócimy do niej w następnej części niniejszego szkicu. Nowym właścicielem parceli i domu został Gottfried Johann Reimann, który warsztat kołodziejski przebudował na… kuźnię, z zawody był bowiem kowalem. Ale nie tylko. W źródłach opisano go nie tylko jako wyrabiającego podkowy, ale także jako płatnerza! W średniowieczu płatnerze zajmowali się wyrobem zbroi płytowych dla ludzi i koni oraz drobniejszym asortymentem, czyli wyrobem metalowych rękawic, hełmów, kolczug czy szyszaków. Z uwagi na fakt, że wraz z końcem średniowiecza powoli zaczęła zanikać jazda pancerna w tradycyjnych zbrojach płytowych, płatnerzami zaczęto nazywać rzemieślników wykonujących metalową broń białą. Z czasem pod ogólnym określeniem płatnerza kryli się już rzemieślnicy wyspecjalizowani w konkretnych rodzajach broni np. miecznicy czy szpadnicy. Mało znaną ciekawostką jest, że płatnerze wykonywali także metalowe… sztućce. Do końca XVI wieku był to jednak towar dość luksusowy, na który mogli sobie pozwolić zamożniejsi mieszczanie, podobnie jak na metalową zastawę stołową, wykonywaną z miedzi, cyny czy srebra. Biedota i plebs zadowolić się musieli drewnianymi sztućcami, misami i talerzami.

Wiemy, że Gottfried Johann Reimann był z wyznania ewangelikiem i urodził się w 1669 r., zmarł natomiast w wieku 56 lat 15 grudnia 1725 r. Cały majątek odziedziczyła po nim wdowa, która – jak się wydaje – była w jego posiadaniu do 1732 r., kiedy na scenę historii wkroczył nowy właściciel domu i warsztatu przy Zamkowej 7 – Gottfried Virtel – także kowal. W zachowanej księdze hipotecznej z ok. 1860 r. znajdujemy informację, że nabył on parcelę z domem i warsztatem za kwotę 200 talarów.

Inskrypcja z datą, zachowana koło drzwi wejściowych do kamienicy: Gegr. 1810 (skrót od Gegründet – zbudowany, ufundowany)

Wspomniana księga hipoteczna nie wymienia niestety kolejnych właścicieli parceli i domu w XVIII wieku. Z dużym prawdopodobieństwem jednak można stwierdzić, że jego posesorzy nadal parali się kowalstwem. Tezę tą uprawdopodobni pewne zdarzenie, które będzie miało miejsce na początku XIX wieku, a o którym napiszemy w kolejnej części naszego szkicu. Wspomniana księga hipoteczna obrazuje nam jednak liczbę właścicieli parceli i domu w XVIII i na początku XIX wieku oraz jej wartość, co było odnotowane przy okazji kolejnych sprzedaży.

Jak już wspomniano w 1732 r. parcela z domem i warsztatem została kupiona przez kowala Virtela za kwotę 200 talarów. Być może w jego posiadaniu lub jego rodziny dom z kuźnią był aż do 1775 r., wtedy bowiem odnotowana została kolejna transakcja sprzedaży, także na wartość 200 talarów. Pięć lat później – w 1780 roku majątek został już sprzedany za dwukrotnie większą kwotę 400 talarów. Dwukrotnie parcela z domem była obiektem sprzedaży w 1806 r. Najpierw ponownie za kwotę 400 talarów, a następnie za 500 talarów.

Sprzedaż domu w 1806 r. jest o tyle istotna, że nieznany nam z nazwiska nabywca, prawdopodobnie zburzył stary dom, sięgający zapewne jeszcze średniowiecza i wybudował na posesji nowy, który zachował się do czasów nam współczesnych. A świadczy o tym inskrypcja z datą, zachowana koło drzwi wejściowych do kamienicy: Gegr. 1810 (skrót od Gegründet – zbudowany, ufundowany). Właścicielowi kamienicy należą DUŻE słowa uznania i podziękowania, że przy okazji remontu domu zdecydował się odrestaurować namalowaną ponad 200 lat temu (sic!) inskrypcję, która podobnie jak i cały budynek była przed remontem w opłakanym stanie.

Bez względu na to, kto wybudował nowy dom w 1810 r., cieszył się nim tylko przez trzy lata. W 1813 r. parcela została ponownie sprzedana i co jest zadziwiające – znowu za 500 talarów, mimo, iż stał się na niej już nowy dom.

I tak w naszej opowieści dotarliśmy do początków XIX wieku. Na horyzoncie historii pokazał nam się pierwszy… Hawliczek.

Cdn.

Andrzej Dobkiewicz & Sobiesław Nowotny

Fundacja IDEA

5 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.