Press "Enter" to skip to content

Czytelnicy piszą (16): Spadek sprzed 180 lat

Spread the love

Dzięki naszemu Czytelnikowi – Andrzejowi Nakoniecznemu ze Świdnicy, możemy przedstawić Państwu historię, której choć finału nie znamy, stanowi przyczynek do dziejów miejscowości Strzelce Świdnickie (gmina Marcinowice, powiat świdnicki) oraz pruskiego wymiaru sprawiedliwości i sądownictwa w I połowie XIX wieku.

Pruskie urzędy i sądy znane były ze swojej dokładności i drobiazgowości, a słynne powiedzenie, a właściwie slogan oddający porządek w państwie pruskim – Ordnung muss sein (Porządek musi być) w stosunku do sądów był jak najbardziej adekwatny. Okazuje się jednak, że nie zawsze i nie do końca… Ale po kolei.

Obwoluta odnalezionego cudem dokumentu szewca ze Strzelc Świdnickich

 – Czytam Świdnicki Portal Historyczny i przypomniałem sobie, że jestem w posiadaniu czegoś, co może zainteresować innych czytelników. Zajmuję się stolarstwem i kilka lat temu skontaktował się ze mną człowiek, który poprosił o odnowienia starych, poniemieckich ramek. Opowiedział mi wówczas, że kilka starych obrazków za szkłem – ewidentnie poniemieckich, znalazł wyrzucone koło jednego ze śmietników na… osiedlu Młodych w Świdnicy – opowiedział Andrzej Nakonieczny.

– Przy okazji ten człowiek opowiedział mi, że jako usztywnienie jednego z obrazków, między warstwami innego papieru były włożone trzy kartki starego dokumentu, które znajdowały się w takiej jakby otwartej kopercie, także częściowo zapisanej, wykonanej z podobnego papieru. Człowiek ten nie chciał mi odsprzedać tego dokumentu, ale dostałem od niego jego odbitki ksero, które chcę Państwu udostępnić. Wiem, że dokument związany jest ze Strzelinem, ale jestem bardzo ciekaw, czego dotyczy.

Oczywiście ta informacja podziałała na nas elektryzująco tym bardziej, że dotyczyła roku 1844 roku i sprawy, która rozpoczęła się cztery lata wcześniej, w 1840 roku. Mieliśmy więc do czynienia z dokumentem sprzed około 180 lat. Okazało się, że jest to pismo szewca ze Strzelc Świdnickich do Królewskiego Wielce Czcigodnego Sądu Ziemskiego i Miejskiego w Świdnicy. A o to jego treść:

Strzelce, dnia 15 maja 1844 roku

Szewc Carl Gebauer, tutejszy, prosi w imieniu swoich dzieci – Carla, Johanna, Caroline i Wilhelma, jak następuje. 12 lutego 1840 roku zmarł mój szwagier, czeladnik browarniczy Carl Schneider urodzony w Strzelcach, w miejscowości Troja koło Pragi w Czechach, nie pozostawiwszy testamentu. Jego spadkobiercy zostali wezwani w Gazecie Wrocławskiej (od red. Der Breslauer Zeitung) w dniu 17 maja 1840 roku aby dowieść swojego pokrewieństwa. Spadkobiercami Schneidera są w większym stopniu moja czwórka dzieci i w mniejszym stopniu dzieci tragarza piwa Josefa Grossera ze Świdnicy, których matki były siostrami spadkodawcy. Udowodnienie pokrewieństwa wszystkich spadkobierców nastąpiło już w lutym 1844 roku na drodze sądowej, poprzez okazanie oświadczeń chrztów, ślubów i śmierci, a moje dzieci złożyły wymagane oświadczenia spadkowe w Królewskim Ziemskim i Miejskim Sądzie w Sobótce, oddając je do protokołu w dniu 6 lutego 1841 roku.

Trzy karty pisma szewca Carla Gebauera ze Strzelc Świdnickich

To oświadczenie spadkowe w miesiącu marcu tego samego roku zostało przesłane do Sądu Królewskiego Sądu Ziemskiego i Miejskiego w Świdnicy. Dołączono oświadczenia spadkowe dzieci Grossera, aby obydwa oświadczenia mogły zostać przesłane do miejsca wydania postanowienia. Jakiekolwiek – zarówno moje dzieci, jak również dzieci Grossera – powstałe koszta z tego powodu przy Królewskim Sądzie Ziemskim i Miejskim w Sobótce, jak również przy Królewskim Sądzie Ziemskim i Miejskim w Świdnicy, zgodnie z pokwitowaniem – zapłaciły. Pomimo to przez Królewski Sąd Ziemski i Miejski w Świdnicy ta legitymacja do spadku (od red. postanowienie sądu przyznające spadek) nie została jeszcze przesłana do Cesarsko-Królewskiego Ziemskiego Adwokata dr Ericha w Pradze, jako kuratora masy spadkowej, co udowadnia dołączona kopia pisma z sądu miejscowego w Troi. Jeżeli są miejscowy w Troi przedłuży termin tej sprawy do końca sierpnia tegoż roku – wówczas jednak spuścizna spadkowa tegoż Schneidera będzie traktowana, jako majątek bez spadkobierców – wówczas w imieniu dzieci będę zmuszony złożyć następującą prośbę, aby Królewski Wielce Czcigodny Sąd Miejski i Ziemski zechciał poinformować mnie, dlaczego w tej sprawie doszło do takiej zwłoki i dlaczego zgodnie z przepisami złożone oświadczenia spadkowe i dowody pokrewieństwa, nie zostały już dawno przesłane do kuratora masy spadkowej dr. Ericha w Pradze, skoro zarówno ze strony Państwa nie ma również żadnych przeszkód wobec tego dziedziczenia spadku. Mając nadzieję, że moja uniżona prośba znajdzie odpowiednie uznanie i zarówno moje dzieci, jak i dzieci Pana Grossera będą mogły przejąć ten spadek.

Z utęsknieniem wyglądam rozstrzygnięcia sprawy i pozostaję w pełnym poszanowaniu względem Królewskiego Wielce Czcigodnego Sądu Miejskiego i Ziemskiego.

Najbardziej uniżonyCarl Gebauer. Szewc

Dokument dotyczy więc rodzinnej sprawy spadkowej, której finału nie znamy. Pozwala jednak na wyciągnięcie kilku niezmiernie ciekawych wniosków.

Fragment strony tytułowej Breslauer Zeitung z 27 maja 1840 roku w którym ukazało się ogłoszenie o poszukiwaniu spadkobierców czeladnika browarniczego Carla Schneidera

Przede wszystkim niewykluczone, że szewc Carl Gebauer był pierwszym szewcem, który osiedlił się w Strzelcach Świdnickich po 1810 roku. Było to możliwe dzięki reformom i ustawom Steina i Herdenberga. Prusy po okresie wojen napoleońskich były na skraju upadku i wdrożenie na wielu płaszczyznach niezwykle istotnych reform Steina i Hardenberga stanowiły podstawę do pchnięcia państwa pruskiego na drogę kapitalistycznego rozwoju. Wśród wielu reform znalazła się i ta, dotycząca zniesienia (w 1810 roku) systemu cechowego, co oznaczało praktyczne uwolnienie rzemiosła. Od tej pory rzemieślnicy mogli osiedlać się i prowadzić swoje warsztaty nie tylko w ośrodkach miejskich, ale i na wsiach. Dysponujemy archiwalnym spisem dla Strzelc z 1845 roku – a więc czasów współczesnych szewcowi Gebauerowi, który wymienia osiadłych w strzelcach między innymi 7 tkaczy i 27 innych rzemieślników. Wszyscy oni osiedlili się w Strzelcach pomiędzy 1810 a 1845 rokiem, co świadczy o potrzebach małych miejscowości, gdzie rzemieślnicy znaleźli rynki zbytu i skuteczności reform Steina i Hardenberga. Czy wśród tych rzemieślników pierwszym szewcem w Strzelcach był Gebauer? Wielce prawdopodobne jest, że tak.

Ogłoszenie z Breslauer Zeitung z 27 maja 1840 roku o poszukiwaniu spadkobierców czeladnika browarniczego Carla Schneidera

Drugi aspekt na który należy zwrócić uwagę w odniesieniu do cytowanego dokumentu to fakt, że w ogóle doszło do takiego opóźnienia w wydaniu decyzji o uznaniu praw spadkobierców do majątku po Carlu Schneiderze. Pruskie sądy znane były ze swojej sprawności. Dlaczego decyzja zatem nie została wydana w jak się wydaje normalnej procedurze? Powodów może być wiele. Być może taka decyzja sądu została wydana, jednak pismo w tej sprawie mogło gdzieś zaginąć w drodze do Pragi, chociaż gdyby tak się stało istotnie, odpis decyzji zapewne otrzymałby także szewc Gebauer. Nie można także wykluczyć innego powodu, dla których szewc ze Strzelc dopominał się o postępy w całej procedurze. Po wojnach śląskich w połowie XVIII wieku, kiedy Cesarstwo Austrii utraciło Śląsk na rzecz Królestwa Prus, stosunki między oboma państwami były napięte i wzajemnie nieprzychylne, co także mogło mieć wpływ na długi czas sfinalizowania sprawy spadkowej. Kolejnym elementem mogło być katolickie wyznanie Gebauera lub Schneidera. Na katolików w owym czasie patrzono bardzo podejrzliwie, dostrzegając w nich nierzadko sympatyków wrogów państwa pruskiego. A pamiętać należy, że Strzelce były w dawnych czasach wsią klasztorną należącą do wrocławskich augustianów, w której przeważała ludność katolicka, a więc wówczas element  niepewny.

Kolejne wnioski, jakie nasuwają się z wyżej cytowanego pisma związane są z osobą zmarłego czeladnika browarskiego Carla Schneidera, który musiał zostawić po sobie majątek, warty zachodu i zaangażowania w spadkowe sprawy sądowe, a więc chyba znaczny. To, że był czeladnikiem (nie posiadał tytułu mistrzowskiego) nie musi oznaczać, że nie był dobrym fachowcem w browarniczym rzemiośle. Fakt, że Schneider znalazł zatrudnienie w Czechach, w dzisiejszej dzielnicy Pragi, jaką jest Troja – znanej zresztą ze swoich m.in. ogrodów i winnic może świadczyć o tym, że był cenionym fachowcem, a w konsekwencji majętnym.

Interesująca jest także forma pisma, pełna uniżoności, mimo iż dotyczącego de facto niezałatwienia sprawy w okresie i terminach, jakiej oczekiwał szewc ze Strzelc. Pomijając formy wynikające z ówcześnie obowiązujących norm społecznych i zwyczajowych, jest to bardzo konkretny przykład na to, jak dużym szacunkiem i poważaniem cieszyły się sądy i w ogóle instytucje publiczne w państwie pruskim. Jakby wyglądała taka „interwencja” w dzisiejszych czasach, kiedy urzędnicy by coś nam zawalili? Raczej nie znaleźlibyśmy w piśmie skierowanym do któregoś z urzędów sformułowania w rodzaju: Z utęsknieniem wyglądam rozstrzygnięcia sprawy i pozostaję w pełnym poszanowaniu względem… itd. itd.

Z zapisków na „kopercie” w jakiej znajdował się opisywany dokument wynika, że Królewski Sąd Miejski i Ziemski w Sobótce zwrócił się w dniu 25 marca 1843 roku do Królewskiego Sądu Wiejskiego w Strzelcach, aby zgodnie z wydanym nakazem do dnia 31 tegoż miesiąca, do godziny 3 po południu – wpłacić pieniądze akcyjne do masy upadłościowej Bischopa (zapewne chodziło o jakieś opłaty związane z procesem sądowym). Jak stwierdził swoim podpisem woźny sądowy Gaebler, kwota 5 talarów 9 srebrnych groszy i 6 halerzy została przez szewca Carla Gebauera ze Strzelc wpłacona 31 marca 1843 roku.

Trudno wyrokować w jaki sposób dokument liczący blisko 180 lat znalazł się na śmietniku na osiedlu Młodych w Świdnicy. Czy jako usztywnienie obrazka w ramce użyty został jeszcze w czasach niemieckich czy już po 1945 roku. Odpowiedzi na to pytanie nie uzyskamy już nigdy, ale w sumie nie jest to istotne. Ważniejsze jest to, że nadal jest wiele, wiele tajemnic do odkrycia i ciekawostek do zbadania.

Panu Andrzejowi Nakoniecznemu ze Świdnicy składamy serdeczne podziękowania, za podzielenie się z Czytelnikami ŚPH jego ciekawostką.

Andrzej Dobkiewicz & Sobiesław Nowotny (Fundacja IDEA)

12 LIKES

2 komentarze

  1. Janusz Wybierała Janusz Wybierała 14 kwietnia 2021

    Wyjątkowo długotrwała bezczynność sądu, dzisiaj skończyłaby się dyscyplinarnym postępowaniem. Pismo podpisane przez Carla Gebauera, a zapewne sporządzone przez prawnika, choć w formie uniżone zawiera zapowiedź oficjalnej skargi- będę zmuszony złożyć prośbę. Taka prośba miałaby charakter urzędowego pisma inicjującego postepowanie. Po co denerwować sędziego, lepiej delikatnie napomnieć . Co do intencji , takie pisma się zdarzają, na szczęście strona nie musi być w uniżeniu. Pozostaję względem panów w pełnym poszanowaniu

  2. Sobiesław Nowotny Sobiesław Nowotny 15 kwietnia 2021

    Bardzo dziękujemy Panu za tą cenną i rzeczową uwagę! Tym bardziej, że niemożność wglądu w resztę akt – gdyż te się nie zachowały – nie daje możliwości ogólnej oceny sprawy i otwiera szerokie pole do interpretacji. Myślę, że i w praworządnych Prusach zakończyłoby się to postępowaniem dyscyplinarnym, ale zapewne ze względu na przytaczane okoliczności do tego nie doszło. Cała ta sytuacja przypomina nieco procesy, nawet te prowadzone w błahych sprawach, które toczyły się w Wielkopolsce, kiedy urzędnicy sądowi starali się przeciągać je w czasie w nieskończoność, gdyż dotyczyły Polaków i katolików.
    Z wyrazami szacunku względem Pańskiej osoby!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.