Press "Enter" to skip to content

Tajemnice cmentarza przy Kościele Pokoju w Świdnicy (cz. 1)

Spread the love

Czas zadumy nad doczesnością i znikomością życia w obliczu listopadowych świąt Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego wywołują pytania dotyczące dziejów cmentarzy w Świdnicy – tematyki, która nie znalazła dotychczas żadnego poważnego opracowania historycznego. Przed każdym badaczem lokalnej historii stoją jednak problemy związane ze znikomością i dostępnością źródeł historycznych.

Rysunek Friedricha Bernharda Wernera z 1735 roku z widocznymi po lewej stronie pochówkami na cmentarzu przy Kościele Pokoju

W przypadku parafii ewangelicko-augsburskiej w Świdnicy sprawa ta wydaje się o tyle łatwa, iż zachował się tu niemal komplet tzw. Ksiąg Zmarłych, gdzie uwieczniano informacje na temat śmierci i pochówku zmarłego, lecz brak całej otoczki źródłowej w postaci akt związanych z organizacją cmentarza, działalności służby kościelnej, szczegółowych danych dotyczących rokowań o możliwość zakupu miejsca pod groby itd., niezmiernie utrudnia wyciąganie jednoznacznych wniosków. Lukę tę w niewielkim stopniu wypełniają dane kronikarskie, sporadycznie pojawiające się dodatkowe zapisy w księgach, informacje zawarte w statucie parafialnym, czy też dane zamieszczone w ogólnodostępnej literaturze historycznej. Sam cmentarz jest miejscem w pewnym sensie magicznym i otoczonym aurą tajemniczości, na co niewątpliwie wpływ ma fakt, że jego dzieje są bardzo mało znane.

Jakie zatem były początki świdnickiego cmentarza przy Kościele Pokoju? Dzięki zachowanym źródłom historycznym wiadomo, iż konstrukcję świdnickiej świątyni ewangelickiej pw. Św. Trójcy wzniesiono w latach 1656-1657, przypuszczać można by zatem, że okalający ją cmentarz powstał po tej dacie, i że dopiero w 1657 r. rozpoczęto na tym terenie pierwsze pochówki. Okazuje się, że jest to pogląd zupełnie błędny! Już bowiem w 1652 r., a zatem w tym samym roku, w którym król Czech Ferdynand IV (od 1653 r. był cesarzem Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego), udzielił pozwolenia na wytyczenie placu pod budowę przyszłego Kościoła Pokoju, zaczęto dokonywać pierwszych pochówków.

Fragment planu miasta z połowy XVII wieku Friedricha Bernharda Wernera. Pierwotnie cmentarz zajmował mniejszą powierzchnię niż obecnie, powiększoną następnie o tereny po wyburzonych budynkach, stojących na placu Pokoju

Od tego też czasu prowadzona jest najstarsza Księga Zmarłych świdnickiej parafii ewangelickiej. Dokument Ferdynanda IV Habsburga, pojawiający się często w literaturze historycznej pod nazwą „rezolucji cesarskiej”, wydany 3 września 1652 r. w Pradze, a odczytany ludności Świdnicy 23 września wspomnianego roku, zawierał wyraźne stwierdzenie, iż zezwala się „na wszystko co przynależy do praktyk religijnych, a zatem chrzty, udzielanie ślubów i pochówki zmarłych, bez przeszkód ze strony duchowieństwa katolickiego, w taki sam sposób, jak miało to miejsce w Głogowie, i udzielone tam zostało na wolnych zasadach i bez przeszkód”. Zatem to decyzja króla Czech, późniejszego cesarza Ferdynanda IV, leżała nie tylko u podstaw funkcjonowania samej parafii, lecz również możliwości otwarcia cmentarza ewangelickiego w Świdnicy i możliwości chowania tutejszych ewangelików zgodnie z rytem protestanckim.

Znamienne jest, iż w dokumencie królewskim podkreślono wyraźnie, iż ma się to odbywać „bez przeszkód ze strony duchowieństwa katolickiego […], na wolnych zasadach i bez przeszkód.” Duchowieństwo katolickie wspierane zresztą na terenie państwa habsburskiego przez lokalnych urzędników administracji państwowej chętnie przypisywało sobie bowiem rolę duszpasterzy również nad ludnością ewangelicką. Z okresu wojny trzydziestoletniej i okresu po jej zakończeniu znane są przypadki uzurpacji w tym kierunku przez świdnickich jezuitów – przy zapalonych lontach muszkietów dragonów Lichtensteina zmuszano ewangelickie rodziny do pochówków zgodnie z rytem katolickim, a ewangelików przyzwyczajonych do śpiewania protestanckich pieśni podczas pogrzebu, bito po twarzy i wtrącano do więzienia.

Widok perspektywiczny cmentarza i terenów wokół Kościoła Pokoju z lat 1756-1753

Dokument Ferdynanda IV kładł kres tego rodzaju praktykom – był on jednak następstwem traktatu pokojowego w Münster i Osnabrück (1648 r.), kończącego wojnę trzydziestoletnią, gdzie cesarz Ferdynand III pod naciskiem protestanckich krajów Rzeszy, jak również Królestwa Szwecji, zgodził się na ustępstwa wobec protestantów w księstwach dziedzicznych: świdnickim, jaworskim i głogowskim. Stanowił on wyraźny przełom w stosunkach wobec protestantów i dawał im nadzieję, na uzyskanie prawdziwej wolności religijnej, wyrażającej się między innymi w możliwości chowania swych zmarłych zgodnie ze zwyczajami i rytem przyjętym w kościele ewangelickim. Świdnicki cmentarz ewangelicki powstał zatem równo 360 lat temu, zanim przystąpiono do budowy stojącej po jego środku świątyni ewangelickiej. Znamienne, że datę 23 września 1652 r. świdniccy ewangelicy, obchodzili co roku jako datę powstania tutejszej parafii – odnosi się ona jednak również do momentu formalnego powstania tutejszej nekropolii ewangelickiej.

Pierwszego pochówku na cmentarzu przy Kościele Pokoju, o którym informuje nas najstarsza Księga Zmarłych parafii ewangelicko-augsburskiej, obejmująca lata 1652-1699,  dokonano 13 października 1652 r. – pochowano wówczas zmarłą cztery dni wcześniej córeczkę ślusarza miejskiego Petera Hertwiga, która nosiła imię Maria. Osiągnęła ona wiek 21 tygodni i 4 dni. Nie wiadomo wszakże, w którym miejscu, nowego wówczas w obrazie miasta cmentarza, została pochowana. Jej nagrobek, jeżeli takowy w ogóle istniał (mogła być pochowana w zwykłym grobie ziemnym opatrzonym jedynie drewnianym krzyżem), nie zachował się do naszych czasów.

Plan cmentarza i otoczenia Kościoła Pokoju w latach 30. XX wieku. Oznaczenia: P1-P10 – Pola cmentarza (Die Friedhofsfelder); Nr 1 – Ogród należący do Domu Wdów po pastorach (Pfarrwitwen Garten); Nr 2 – Podwórzec (Hofraum); Nr 3 – Dom Wdów (Pfarrwitwenhaus);
Nr 4 – Ogród (Garten); Nr 5 – Ogród należący do Domu Wdów po pastorach (Pfarrwitwen Garten); Nr 6 – Studnia (Brunnen); Nr 7 – Ogród pastora (Pfarr-Garten); Nr 8 – Mieszkanie jednego z pastorów (Pfarrwohnhaus); Nr 9 – Mieszkanie kantora (Kantorhaus); Nr 10 – Lutherheim, dawne gimnazjum ewangelickie (Lutherheim, Altes Gymnasium); Nr 11 – Toalety i szopy (Aborte und Schuppen); Nr 12 – Ogród należący do Lutherheimu (Garten des Lutherheims); Nr 13 – Kwatera grobowa pastora Fuchsa (Fuchs’sches Grabmal); Nr 14 – Dzwonnica (Glockenturm); Nr 15 – Ogród służby kościelnej (Kirchendiener-Garten); Nr 16 – Kancelaria parafialna (rendantura) – (Rendantur); Nr 17 – Ogród należący do kancelarii parafialnej (Rendantur-Garten); Nr 18 – Budynek dawnej ewangelickiej szkoły średniej dla dziewcząt (Ehem. Höhere Töchterschule); Nr 19 – Ogród oddany w dzierżawę (Verpachteter Garten); Nr 20 – Mieszkanie stróża kościelnego (Kirchendiener-Haus); Nr 21 – Ogród należący do plebanii (Garten des Primariats); Nr 22 – Plebania (Primariat); Nr 23 – Szopy budowlane (Bauschuppen); Nr 24 – Toalety (Aborte); Nr 25 – Szopy (Schuppen).

Pierwszą dorosłą osobą pochowaną natomiast na cmentarzu był kapelusznik (ten, który ozdabia kapelusze) George Eckhart, który zmarł 6 listopada 1652 r., zaś 10 tegoż miesiąca pochowany został na cmentarzu przy Kościele Pokoju. Do końca 1652 r., a zatem w okresie od 13 października do 31 grudnia wspomnianego roku, pochowano zaledwie 12 osób. Początkowo pochówki na tym terenie miały zatem charakter sporadyczny. Wynikało to w pierwszej kolejności ze stosunkowo niewielkiej liczby ludności miasta, jaka zdołała przetrwać wojnę trzydziestoletnią (stąd też i średnia umieralność była stosunkowo niska), lecz również z faktu, iż ewangelicy ciągle chowali swych zmarłych przy kościołach wiejskich, szczególnie w pobliskich Makowicach i Grodziszczu, gdzie nadal funkcjonowały ewangelickie parafie i działali ewangeliccy duchowni, udzielający posługi duszpasterskiej. Szczególnie ta druga kwestia mogła być tu nawet decydująca w kwestii wyboru miejsca ostatniego spoczynku – przypuszczać bowiem należy, iż pierwsze osoby chowane na cmentarzu przy Kościele Pokoju, grzebane były bez udziału pastora i odprawiania zwyczajowego nabożeństwa pogrzebowego. Wynika to z faktu, iż pierwszych duchownych organizującej się parafii ewangelickiej w Świdnicy powołano dopiero w 1653 r. – pastor Matthäus Hoffmann wygłosił swe inauguracyjne kazanie dopiero w pierwszy dzień Bożego Narodzenia 1653 r., a zatem w ponad rok od pierwszego pochówku na tym terenie. Do tego zresztą czasu pochowano na tutejszym cmentarzu już 49 osób!

Trudno przypuszczać, aby do każdego z tych pochówków przyjeżdżał pastor opiekujący się którąś z pobliskich parafii wiejskich. Wydaje się, iż pogrzeby te odbywały się jedynie przy udziale starszego dzwonnika Christopha Hanckego, który już od momentu wytyczenia placu pod budowę Kościoła Pokoju, a zatem od 23 września 1652 r., organizował na tym terenie godziny modlitewne, połączone ze śpiewaniem religijnych pieśni, odczytywanie kolejnych rozdziałów Pisma Świętego itp., a zatem swoistej namiastki nabożeństw ewangelickich. Interesujące jest, iż Hanckemu powierzono również prowadzenie ksiąg metrykalnych tutejszej parafii, w tym tzw. Ksiąg Zmarłych, czyli ksiąg zgonów i pochówków. Zapisy we wspomnianej pierwszej, zarazem najstarszej księdze zmarłych parafii ewangelickiej w Świdnicy prowadził on w okresie od 23 października 1652 r. aż do 30 marca 1667 r. (sam zmarł 14 maja 1668 r.). Jego pracę kontynuował kolejny starszy dzwonnik Gottfried Wagner – jego zapiski obejmują okres od 31 marca 1667 r. do 7 stycznia 1698 r. (zm. 7 lutego 1698 r.).

Fragment cmentarza przy Kościele Pokoju na kartce pocztowej z ok. 1909 roku.

Powierzenie prowadzenia ksiąg metrykalnych osobie piastującej godność starszego dzwonnika nie była niczym szczególnym na terenie Śląska – z podobnymi przypadkami spotykamy się również na terenie innych parafii ewangelickich, np. w Legnicy. W przypadku ceremonii pogrzebowych wiązała się ona ze starym zwyczajem rozpowszechnionym na terenie większości państw chrześcijańskich Europy, iż odprowadzeniu zmarłego do grobu (zwykle od miejsca zamieszkania aż na cmentarz), a zatem w tzw. „ostatniej drodze”, towarzyszyły zwykle dźwięki dzwonów. W Świdnicy jednak, ze względu na obostrzenia wydane przez administrację habsburską zwyczaju tego nie można było wprowadzić w życie, gdyż przy Kościele Pokoju zabroniono budowy dzwonnicy. Jakkolwiek dziwaczne wydaje nam się to z perspektywy czasu, sytuacja ta miała faktycznie miejsce, a dzwonnicę istniejącą tu do dziś, wystawiono dopiero po Konwencji w Altranstädt, a zatem po 1708 r. Do tego czasu, o czym wiemy dzięki zapiskom kronikarskim, ewangelicy korzystać musieli z dzwonów kościołów katolickich w mieście i to jedynie w przypadku, gdy umierał wyjątkowo zasłużony człowiek, należący do tutejszej parafii. W tym wypadku dochodziło często nawet do sporów między jezuitami, którzy odmawiali ewangelikom prawa do tego rodzaju łaski, a dominikanami i franciszkanami, którzy chętnie udzielali takiej sposobności, gdyż wiązało się to z odpowiednio wysoką, pobieraną opłatą. 

Cdn.

Sobiesław Nowotny          

20 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Mission News Theme by Compete Themes.