Press "Enter" to skip to content

Słowiańska Świdnica

Następstwem wielkiej wędrówki ludów w okresie od III do VI wieku n.e. było opuszczenie terenów Śląska przez ludy germańskie i stopniowy napływ na te obszary grup ludności słowiańskiej.

Po ustabilizowaniu się sytuacji politycznej w tym rejonie, powstaniu państwa Wielkomorawskiego i Czeskiego oraz państwa Polan, walkach między tymi ostatnimi o panowanie na Śląsku, zakończonych pokojem w 1137 r. nastąpił okres utrwalania władzy polskiej w tym rejonie.

O zakresie osadnictwa słowiańskiego w okolicy Świdnicy dowiadujemy się ze źródeł pisanych. Już w XII w. wymieniane są takie wioski, jak Boleścin, Bystrzyca Dolna (nazywana jeszcze przez Niemców do XIX w. Bystrzycą Polską). O słowiańskiej obecności świadczą nazwy topograficzne i toponomastyczne tj. Kraszowice, Kleczków, Wiry, Jawornik, Śmiałowice, Gołaszyce, Żarów, Pożarzysko, które nawet w zniemczonej formie przetrwały całe wieki po tzw. wielkiej niemieckiej kolonizacji Śląska. Jednak na pytanie czy istniała i jak wyglądała słowiańska Świdnica niełatwo dziś odpowiedzieć. Niemieccy badacze okresu przedhitlerowskiego, tacy jak chociażby H. Schubert dopatrywali się słowiańskiej osady o nazwie Świdnica w okolicach dzisiejszej ulicy Piekarskiej i Westerplatte. Kierowali się tu dwiema wytycznymi: po pierwsze przez analogię do innych miejscowości, wobec miejsca, jakie Słowianie zwykle wybierali pod swe osady; były to mianowicie szersze doliny nad jakimiś ciekami wodnym, zwykle osłonięte jakimś większym wzniesieniem (w tutejszym przypadku wzgórze nad którym góruje obecnie katedra). Po drugie uznawali, że tzw. Dolne Miasto, niejako suburbium Świdnicy i największe jej przedmieście, podobnie jak w przypadku innych miejscowości (np. Stary Strzegom, Stary Jawor), zostało w XIV w. włączone do miasta jako tzw. Nowe Miasto, będąc w rzeczywistości jego najstarszą częścią. Wywodów tych w przypadku Świdnicy, jakkolwiek brzmią wiarygodnie, nie udało się jednak jak dotychczas poprzeć jednoznacznymi dowodami w postaci wykopalisk archeologicznych. Stąd też inni badacze, szczególnie piszący po II wojnie światowej niemiecki historyk Leonhard Radler, odrzucali ten pogląd, widząc w Świdnicy czysto niemieckie miasto założone na surowym pniu. Nie zwracali przy tym szczególnej uwagi na nazwę Świdnicy, która nawet w najstarszej niemieckiej pisowni, znanej z pierwszych XIII-wiecznych źródeł (Svidnitz, Swidnitz, Suidniz), zawiera ewidentnie słowiański rdzeń i słowiańską końcówkę. Przyjmując nawet skrajną tezę, że świdnicka starówka, a zatem teren miasta zamknięty dawniej murami miejskimi to zupełnie niemieckie, regularne założenie, zamieszkałe wyłącznie przez Niemców, zadać można sobie pytanie, dlaczego niemieccy koloniści stanowiący rzekomo znakomitą większość tutejszych mieszkańców przyjmowaliby słowiańską nazwę na określenie swego „nowego” miasta? Poszukiwanie odpowiedzi wydaje się w tym momencie zbędne, odpowiedź leży jak na dłoni. Słowiańska Świdnica nie jest mitem. Gdzie natomiast rzeczywiście należy jej poszukiwać i czy należy utożsamiać ją z obszarem dzisiejszego miasta?

Pewnych wskazówek w tej kwestii udziela nam tu sama topografia Świdnicy. Otóż obecna katedra (kościół farny) położona jest stosunkowo daleko od Rynku, co wyraźnie odbiega od regularnych miejskich założeń na planie niemieckim. Nie posiadamy wprawdzie żadnych źródeł pisanych, iż kościół ten istniał w czasach słowiańskich, to imiona jego dwóch patronów (św. Stanisława i św. Wacława), stosunkowo rzadkie na Śląsku kojarzyć można bardziej ze słowiańszczyzną niż niemczyzną. Drugim, znacznie ciekawszym śladem, na który zwrócił już uwagę autor Historii świdnickiego kościoła farnego, Hugo Simon, jest czas powstania kościoła pw. św. Michała Archanioła (obecnego kościoła pw. Św. Krzyża przy ul. Westerplatte). Wiadomo, że w 1267 r. założono w jego sąsiedztwie szpital, a w 1283 r. książę wrocławski Henryk IV Probus podarował go krzyżowcom z czerwoną gwiazdą we Wrocławiu. Kiedy jednak powstał sam kościół, noszący wezwanie św. Michała Archanioła nie wiadomo. Już źródła średniowieczne wspominają go jako „antyczną, czy też starą budowlę”. Czy nie należy upatrywać się w nim pierwszego kościoła tutejszej osady słowiańskiej? Wskazywałoby na to nie tylko bezpośrednie sąsiedztwo, lecz również imię patrona. Choć św. Michał Archanioł jest dość częstym patronem kościołów na Śląsku, to jako opiekun szpitala pojawia się niezmiernie rzadko. Jako patron ludzi chorych czczony był bardziej w kościele obrządku wschodniego, niż w kościele łacińskim. Być może zatem początków tej świątyni należy poszukiwać w czasach, gdy na Śląsku rozwijał się jeszcze obrządek słowiański, sprowadzony tu z Czech, który wraz z kolonizacją na prawie niemieckim całkowicie został wyparty z obrazu wyznaniowego Dolnego Śląska. Pytanie to z braku źródeł musi na razie pozostać otwarte.

Czy słowiańska Świdnica ograniczała się jednak wyłącznie do zbiegu ulic Westerplatte i ul. Piekarskiej, jak pisali o tym niemieccy autorzy okresu przedwojennego? Wydaje się to mało prawdopodobne, choć twierdzenie takie opierać można jedynie na poszlakach. Zwrócił na to uwagę piszący po wojnie polski historyk Dziewulski, upatrując się pierwszej osady w tym samym miejscu, w której widzieli ją Niemcy, dodając do niej wszakże osadę targową w miejscu zbiegu dzisiejszych ulic Pułaskiego i Długiej. Do wyrażenia takich poglądów skłoniła go niewątpliwie znaczna nieregularność w założeniu urbanistycznym miasta. Twierdzenie takie jest niewątpliwie słuszne, wydaje się jednak, iż pierwotna „słowiańska” Świdnica była bardziej rozległa. Wskazywać na to może fakt zbiegu kilku ważnych szlaków handlowych, tzw. Drogi Podsudeckiej i drogi Wrocławskiej w miejscu obecnego Placu Wolności. Osady powstają z reguły w takich miejscach, a drogi z natury mają zadanie łączenia istniejących już ośrodków, do których zmierzają. Droga biegnąca donikąd pozbawiona byłaby jakiegokolwiek sensu. Reasumując należy zatem stwierdzić, iż słowiańska Świdnica rozciągała się zatem na terenie od zbiegu ulicy Westerplatte i Piekarskiej, obejmowała obszar wokół całego obecnego Placu Wolności i wchodziła na tereny otoczone w późniejszym okresie murami miejskimi u zbiegu ulic Pułaskiego i ul. Długiej.

Dodatkowej poszlaki w tej kwestii udzielają nam dawne świdnickie podania, które zgodnie głoszą, iż w miejscu dzisiejszej „Apteki Pod Bykami” znajdowało się schronisko, czy też gospoda dla podróżnych pielgrzymów podążających do klasztoru pw. Najświętszej Marii Panny „w lesie”, stojącego przy obecnej ulicy Franciszkańskiej. Samo określenie „w lesie”, jakie często używane jest wobec tego klasztornego założenia sugerować może, że istniejąca tu osada znajdowała się w pewnej odległości od niego. Dodatkowo w tradycji miejskiej dom „Pod Bykami” nazywany był przez tutejszą niemiecką ludność „Grundhof”, „pierwotnym, czy też pierwszym domem wybudowanym na terenie miasta”. Niewykluczone, że od tego miejsca koloniści niemieccy zaczęli zakładać swe miasto, nadając mu taką nazwę nie tylko w odniesieniu do topografii terenu (leżącego w dolinie, wobec reszty miasta, – niem. „Im Grunde” = „w dolinie”), lecz przede wszystkim celem odróżnienia nowo powstającego miasta od dawnego założenia słowiańskiego. Na te pytania trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Przedstawioną tu hipotezę dotyczącą istnienia i rozmiarów słowiańskiej Świdnicy mogłyby potwierdzić szeroko zakrojone badania archeologiczne w rejonie dzisiejszego Placu Wolności.

Sobiesław Nowotny

3 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.