Press "Enter" to skip to content

Książę dumny i porywczy

Spread the love

Rozmowa  z Marcinem Andrzejem  Klemenskim, autorem książki Bolko II Mały (ok.1309-1368). Książę świdnicko-jaworski i margrabia łużycki.

* Pierwsze pytanie, które wydaje się oczywiste. Dlaczego osoba księcia świdnicko-jaworskiego Bolka II Małego stała się tematem Pana książki.

 – Jest to postać na tyle wybitna, że trochę niezrozumiałe jest, że ostatnie, kompleksowe opracowanie na jego temat i to tylko w zakresie polityki przez niego prowadzonej, ukazało się ponad 110 lat temu. Była to praca Ericha Gosposa z 1910 roku. Od tej pory nie ukazała się żadna syntetyczna praca na temat księcia, ani w języku niemieckim ani w języku polskim. Drugą kwestią, która niejako stała  się przyczynkiem do podjęcia przeze mnie tego tematu, była duża ilość nowych źródeł, wystarczy tu wspomnieć chociażby prace Tomasza Jurka, w tym Landbuchy księstwa świdnickiego i jaworskiego czy prace na temat otoczenia i dworu Bolka II. W związku z tym pojawiły się zupełnie nowe możliwości analizy życia księcia i możliwość opracowania wielu nowych aspektów związanych z jego osobą. Poza tym pojawiła się możliwość dotarcia do nieznanych do tej pory, nowych dokumentów w archiwum w Belinie czy Pradze, które pozwoliły na naświetlenie nieznanych do tej pory faktów. Jest też Bolko II jedynym władcą XIV-wiecznego Śląska, który skupił tak ogromną władzę i odgrywał niepoślednią rolę w ówczesnej polityce tej części Europy. Wyróżniało się także pod względem terytorialnym jego państwo, które sięgało od Siewierze na pograniczu Górnego Śląska i Małopolski aż prawie do dzisiejszy Berlin, jeżeli myślimy o Łużycach. Chyba to mnie zafascynowało, że udało mu się stworzyć tak rozległe księstwo bez złożenia hołdu czeskim Luksemburgom.

Marcin Andrzej Klemenski

* Czy nie uważa Pan jednak, że cieniem na księciu i jego osiągnięciach kładzie się jednak fakt, że państwo, które zbudował okazało się kolosem na bardzo kruchych podstawach i przestało praktycznie istnieć w tych kształtach wraz z jego śmiercią, a sama pozycja Bolka II, jako silnego i wpływowego władcy ograniczyła się do okresu zaledwie kilkunastu lat?

 – W zasadzie można się z tym zgodzić. Aczkolwiek sprawa jest bardziej skomplikowana. Układ z czechami, który mówił o tym, że po jego bezdzietnej śmierci, księstwo przypadnie w udziale jego bratanicy Annie, zawierał jednak klauzulę, że w razie dochowania się syna, to on będzie dziedziczył po ojcu. Wynika z tego, że Bolko cały czas miał nadzieję na narodzenie się męskiego potomka. Bolko potrafił wykorzystywać aktualną sytuację polityczną, potrafił meandrować, a wszystko w kontekście nie tylko utrzymania władzy w księstwie, ale wręcz jak najsilniejszego oddziaływania, jaku niezależny książę na ówczesną politykę, wykraczającą poza Śląsk. Był na pewno władcą bardzo ambitnym, zapewne na swój sposób żądnym władzy. Chciał udowodnić koronowanym głowom, że nie tylko jest w stanie utrzymać niezależność swojego księstwa, ale także kształtować politykę. Oczywiście, biorąc pod uwagę jak się skończyło jego panowanie i jakie przyniosła ta polityka skutki, można powiedzieć – jak to się potocznie mówi – że wszystko poszło jak krew w piach.

* Przedwojenna historiografia – w tym niemiecka – dość mocno akcentowała, że to władza i osiągnięcia księcia  Bolka I Surowego były wyżej oceniane niż jego wnuka – Bolka II Małego. Że to on stworzył podwaliny Państwa, dzięki któremu Bolko II mógł utrzymać niezależność i osiągnął taką pozycję. Jednocześnie historiografia polska po 1945 roku, na piedestale stawiała raczej Bolka II, uznając w nim, obrońcę polskości Śląska? Jakie jest Pana zdanie w tej kwestii?

 – Bolko II był po wojnie łatwiejszy w odbiorze, jako ten władca, który nie złożył hołdu lennego Czechom, który współpracował ściśle do pewnego momentu z Kazimierzem Wielkim. Oczywiście odpowiadało ówczesnej polityce szukania polskości Śląska i wiązania jej ze sprawiedliwością dziejową, to jest powrotu ziem zachodnich do Polski. Na korzyść Bolka II działało to, że żył w czasach i na różny sposób był powiązany z wybitnymi władcami XIV wieku – Kazimierzem Wielkim czy Karolem IV Luksemburskim. Szczególnie bliskie stosunki z Kazimierzem Wielkim sprawiały, że postać Bolka II cały czas orbitowała w nauce w pobliżu Królestwa Polskiego, co miało swoją bardzo korzystną wymowę. Ustawienie polskiego księcia w tym panteonie miało swoją wymowę i podkreślało pewną linię polityczną po II wojnie światowej. Aczkolwiek porównując Bolka I i Bolka II pamiętać należy, że żyli oni w bardzo odmiennych epokach, przede wszystkim pod względem układu politycznego. W tym kontekście Bolko I, uznany został za władcę, który grał przede wszystkim „na siebie”, a nie na związki z Królestwem Polskim, a na dodatek silnie powiązanym z mającą miejsce w II połowie XIII wieku niemiecką kolonizacją Śląska. Za czasów Bolka II ta kolonizacja, w tak dużym stopniu jak to miało miejsce w XIII wieku praktycznie wygasła co znowu działało na korzyść Bolka II. W tej sytuacji Bolko I nie mógł w historiografii PRL „wygrać” porównania z Bolkiem II. Ocena i ewentualne porównanie osiągnięć obu władców i skutków ich polityki, wymagałoby jednak bardzo szerokich, wielopłaszczyznowych badań.

* Czy jednak to nie było trochę tak, że książęta śląscy w tym świdnicko-jaworscy, chociaż zdawali sobie sprawę z pochodzenia z rodu Piastów i związków z Królestwem Polskim tak naprawdę byli jednak przede wszystkim władcami śląskimi, którzy mając swoje niewielkie „poletko” w postaci małych księstw w okresie rozbicia dzielnicowego, starali się na wszelkie sposoby uchronić ich niezależność, a w najgorszym razie zapewnić dla siebie i swoich potomków władzę w nich. Może to tym należy tłumaczyć na przykład sojusz Bolka II z Kaźmierzem Wielkim, a później przejście do obozu jego wrogów, czyli sojusz z Karolem IV luksemburskim? Czy nie było w tym więcej koniunkturalizmu niż chcielibyśmy zauważyć?

– To, że Piastowie śląscy patrzyli na swój interes i swoich księstw jest rzeczą naturalną. Dla Bolka II sojusz z Kazimierzem Wielkim był czynnikiem zupełnie naturalnym, wynikającym jeszcze z polityki jego ojca księcia Bernarda, który ożenił się z córką Władysława Łokietka – Kunegundą. Zwróćmy uwagę, że przejście do obozu króla czeskiego nastąpiło dopiero w momencie, kiedy księstwa świdnicko-jaworskie stało się pewnego rodzaju enklawą na Śląsku, otoczoną przez zhołdowane przez Czechów księstwa, m.in. ziębickie, głogowskie, legnickie czy wrocławskie. Ta wierność polityce Kazimierzowi Wielkiemu w ówczesnej sytuacji geopolitycznej nic Bolkowi II nie dawała. Pragmatyzm kazał mu wejść w sojusz z królem czeskim i w oparciu o niego budować swoją pozycję. Mimo to, wszystkie jego działania zmierzały do tego, aby zachować niezależność księstwa i nie składać Czechom hołdu, wzorem innych książąt śląskich. Chciał, aby jego księstwo także po jego śmierci przeszło we władzę członka jego rodziny – w tym wypadku potomka bratanicy Anny…

* … no tak, ale w żaden sposób nie zmieniło to sytuacji, bo mając Annę za żonę Karol IV luksemburski, tak naprawdę zyskiwał pełną kontrolę nad księstwem. Dożywotnia władza księżnej wdowy – Agnieszki w księstwie była czysto iluzoryczna, przynajmniej w zakresie polityki…

 – Zgadza się, ale pamiętać należy, że wydaje się, że książę do końca nie zrezygnował z nadziei na zmianę układów z Karolem IV. Kazimierz Wielki pod koniec życia był gotów zaangażować się ponownie w walkę o Śląsk i można domniemać, że książę mógłby się wtedy ponownie stać jego sojusznikiem. Że rozmowy takie trwały, dowodzą tego dokumenty mówiące o spotkaniach urzędników Kazimierza Wielkiego z księciem  na zamku Książ w 1367 roku, na niecały rok przed śmiercią świdnickiego księcia.

* Pisząc szczegółowe opracowanie na temat świdnickiego księcia, musiał przebrnąć Pan przez wiele źródeł. Czy spotykał Pan tam informacje, które pozwalają na wyciągnięcie wniosków na temat tego jaki charakter, jaką osobowość miał Bolko II. Co można uznać za jego największą zaletę a co za największą wadę?

 – Paradoksalnie i w jednym i w drugim przypadku może to być upór. Był uparty. Z jednej strony gdyby nie to, nie doszedłby do pozycji, jaką osiągnął pod koniec życia. Jednocześnie ten upór nie pozwalał mu chyba w pełni słuchać rad innych. Był przy tym osobą bardzo porywczą i łatwo wpadającą w gniew. Potrafił, gdy się wściekł, podrzeć dokument z przywilejami dla mieszczan Dzierżoniowa i unieważnić je. Dopiero wdowa po nim Agnieszka przywróciła je na powrót temu miastu. Generalnie dokumentów mówiących bezpośrednio lub z których pośrednio możemy wyciągnąć wnioski jest stosunkowo niewiele. Z 1360 roku pochodzi dokument kanoników wrocławskich, w którym opisują najazd księcia na Grodków. Przekazana tam jest treść rozmów mieszczan z Bolkiem II, który stwierdza, że jest zbyt dumnym władcą, żeby być posłańcem nawet cesarza. Że on mógłby być jedynie posłańcem papieża. W dokumencie kanoników Bolko II ukazany jest jako władca niecierpliwy i złoszczący się, a jednocześnie wyśmiewający swoich adwersarzy, na przykład w kwestii słabych obwarowań Grodkowa, jakich nigdy, nigdzie nie widział. Widzimy więc, że był władcą dumnym, a być może i nieco zarozumiałym, a przy tym bardzo porywczym, gdy coś nie przebiegało po jego myśli. Nie zmienia to faktu, że był jednym z wybitniejszych władców śląskich.

Rozmawiał Andrzej Dobkiewicz (Fundacja IDEA)

13 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Mission News Theme by Compete Themes.