Press "Enter" to skip to content

Wystawa Morska i Kolonialna 1902 r.

26 września 1902 r. otwarto w Świdnicy Niemiecką Wystawę Morską i Kolonialną. Jej inicjatorem było świdnickie Stowarzyszenie Rzemiosła. Wydawać by się mogło, że Świdnica leżąca przecież w dość dużej odległości od morza nie ma za wiele wspólnego z tematami morskimi.

To jednak tylko pozory. Szczególnie wówczas, w okresie, gdy Niemcy zjednoczone po zwycięskiej wojnie z Francją (1870/71 r.) stawały się potęgą światową, tematyka morska i kolonialna stawała się „numerem jeden” w działaniach tego państwa. W Niemczech sądzono bowiem, zresztą nie bez racji, że jakiekolwiek państwo może utrzymać swej potęgi i potęga ta może stać się jedynie wówczas wiarygodna dla innych mocarstw jedynie wówczas, gdy państwo to posiadać będzie duże obszary kolonialne.

W cesarstwie niemieckim sprawom kolonii poświęcano wiele uwagi. Drukowano wiele materiałów propagandowych – plakaty, pocztówki, znaczki oraz organizowano wystawy związane z polityką morską i kolonialną

Te ostatnie bowiem stanowiły nie tylko miejsca pozyskiwania tanich surowców i płodów rolnych, lecz były także świetnymi rynkami zbytu dla dobrze rozwijającego się niemieckiego przemysłu, nawet wówczas gdy w Europie panowała niekorzystna koniunktura. Niemcy zdawały sobie jednak sprawę z tego, iż do wyścigu o kolonie przystąpiły dość późno, dopiero wówczas, gdy większość obszarów poza Europą była już rozdzielona, szczególnie między Wielką Brytanię i Francję. Wierzono wszakże, że dotychczasowe podziały będzie można zmienić siłą. W tym przekonaniu umacniała Niemców właśnie zwycięska wojna z Francją. Niemniej wojna ta rozegrała się na lądzie. Lądowej potęgi Niemiec nikt w owym czasie nie negował, jednak w wyścigu o kolonie potrzebne były zwycięstwa na morzu. W Niemczech sądzono, że konflikt z najgroźniejszym przeciwnikiem, największą potęgą morską od czasów nowożytnych, „królową mórz” – Anglią był nieunikniony.

Aby móc wszakże tego dokonać należało najpierw zbudować dostatecznie potężną flotę, a to wymagało przecież czasu, a przede wszystkim pieniędzy. Należało również dla nowych niemieckich planów mocarstwowych pozyskać niemieckich obywateli, którzy (poza mieszkańcami wybrzeża) raczej z morzem niewiele mieli do czynienia.

Fragment pocztówki z ok. 1899 r. z dawnym budynkiem „Braucommune” i salą w której odbyła się w 1902 r. Wystawa Morska i Kolonialna (Kolekcja: Sławomir Bogusławski)

Dlatego też w Niemczech zaczęto na szeroką skalę popularyzować wiedzę o morzu i obszarach kolonialnych. Wydawano specjalne czasopisma o tematyce marynistycznej, w różnych miastach niemieckich gościli profesorowie etnologii, znawcy Afryki, Azji itd. wygłaszając wykłady dla szerszej publiczności. Żywo zajmowano się również tzw. wojną burską, konfliktem między holenderskimi osadnikami na terenie Afryki Południowej a Anglią – Niemcy angażowały się naturalnie po stronie Holendrów.

Jedną z form popularyzacji wiedzy o morzu i obszarach kolonialnych były też wystawy Morskie i Kolonialne. Opisywaną świdnicką, którą pokazywano od 26 września do 9 października 1902 r. w budynku obecnego klubu „Bolko” (dawny gmach wspólnoty browarnianej „Braukommune”). Pomysł urządzenia takiej wystawy padł 12 marca 1901 r. na spotkaniu świdnickiego Stowarzyszenia Rzemiosła, gdy redaktor jednej ze świdnickich gazet (Schweidnitzer Tageblatt) Grothus wygłosił wykład o produktach krajów tropikalnych. Tematyką tą zainteresował się inny redaktor Otto Tippel, który zbierał w swym mieszkaniu w Świdnicy różne eksponaty pochodzące z terenów kolonialnych. Aby zapewnić przyszłej wystawie odpowiedni poziom i móc przygotować ją z rzeczywiście wielkim rozmachem  powołano do życia fundusz gwarancyjny. Pieniądze na ten cel przeznaczyli obok władz miasta Świdnicy przede wszystkim świdniccy kupcy i właściciele okolicznych majątków. Lista honorowych komisarzy wystawy była niezmiernie długa. Znalazło się na niej 90 nazwisk, wśród nich m. in. hrabiowie von Matuschka i von Moltke, baronowie von Richthofen, właściciele największego na Śląsku wydawnictwa von Kornowie z Wrocławia i wielu, wielu innych. Mecenasem wystawy został następca tronu książę von Sachsen-Meiningen, zaś honorowym prezesem wystawy nadprezydent prowincji śląskiej książę von Hatzfeld, pan na Żmigrodzie. Pokazano modele statków i okrętów cesarskiej marynarki wojennej i handlowej, elementy uzbrojenia, w tym stalowe torpedy w cenie 12.000 marek każda (miało to uzmysłowić mieszczanom z prowincji odległej od morza, jak drogie są przygotowania do wojny morskiej i wzbudzić w nich patriotyczne odczucia, aby zechcieli głębiej sięgnąć do trzosa).

O zainteresowaniach świdniczan koloniami niech świadczy fakt, że jednym z elementów wielkiej Wystawy Przemysłu i Rzemiosła, jaka odbyła się w 1911 r. w Świdnicy była oryginalna wioska somalijska z jej mieszkańcami, którzy wzbudzili wśród mieszkańców miasta wielkie zainteresowanie

Najciekawszymi eksponatami działu etnograficznego były z pewnością ozdoby, głowy i pióropusze plemienia Papagejów oraz liczne przedmioty pochodzące z Niemieckiego Muzeum Kolonialnego w Berlinie. Część eksponatów prezentowało również Śląskie Muzeum Sztuki i Rzemiosła z Wrocławia. Swe zbiory kolonialne zaprezentowali również świdniccy zbieracze: red. O. Tippel, dr med. Fuhrmann, inż. Walter, inż. Kandler i inni. Wystawa cieszyła się olbrzymim zainteresowaniem. Było to jedno z niewielu wydarzeń kulturalnych Świdnicy, które rozeszło się szerokim echem nie tylko po Śląsku, lecz także w Niemczech.

Sobiesław Nowotny

9 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.