Press "Enter" to skip to content

Czytelnicy piszą (50): Zawsze coś zostaje…

Spread the love

Napisała do nas pani Wanda, czytelniczka Świdnickiego Portalu Historycznego, w sprawie remontu kamienicy przy ulicy Długiej 26 w Świdnicy.

 – Zauważyłam, że zakończony został remont elewacji kamienicy przy ulicy Długiej 26, Elewacja wygląda ładnie, chociaż chyba już mi się znudziły te piaskowo-beżowe kolory świdnickich domów. Nad wejściem do domy znajduje się okrągły herb Świdnicy, który wygląda jak przed remontem. Jest mocno zniszczony i chyba nie próbowano go odrestaurować. Czy tak już zostanie? – pyta pani Wanda, prosząc nas o wyjaśnienie tej kwestii.

Kamienica przy Długiej 26 w Świdnicy przed i po remoncie elewacji frontowej

O historii kamienicy przy ulicy Długiej 26 opublikowaliśmy swojego czasu obszerny artykuł, którego cztery części można przeczytać tutaj: Długa 26: Z otchłani dziejów (cz. 1), Długa 26: Mistrz wagi miejskiej (cz. 2), Długa 26: Szklany biznes (cz. 3).

Przypomnijmy, że w obecnej, nieco zmienionej formie, kamienica została wbudowana przez mistrza wagi miejskiej – Carla Heinricha w 1714 roku, o czym świadczy kartusz z jego imieniem i nazwiskiem oraz datą wzniesienia domu, jakie zostały umieszczone w zworniku portalu. Nad nim, znajduje się wspomniany przez panią Wandę okrągły medalion z polichromowanego metalu z ledwo widocznym, czteropolowym herbem Świdnicy.

Sama elewacja kamienicy po przeprowadzonym remoncie rzeczywiście prezentuje się nieźle, szczególnie jeżeli porównamy ją do stanu przed wykonanymi pracami. Cieszy, że razem z elewacją wykonana została renowacja portalu wejściowego do kamienicy, który wiele zyskał, po oczyszczeniu z nawarstwień farb i brudu.

„Portal kamienny wykazuje zróżnicowany stopień stanu zachowania w zależności od miejsca ekspozycji. Materiał w przeważającej ilości posiada zwarte jednolite uziarnienie i dobre właściwości fizykomechaniczne, jednakże jest silnie zabrudzony, Stwierdzono, że na powierzchni kamienia znajdują się warstwy farby, które pokrywają obiekt zwartą skorupą. Obserwuje się miejscową dezintegrację struktury, jak i uszkodzenia powierzchni ciosów powstałe na skutek uszkodzeń mechanicznych” – pisała w swoich wytycznych mgr Dorota Wandrychowska, która pełniła nadzór konserwatorski podczas prac. I rzeczywiście po pracach renowacyjnych portal prezentuje się znakomicie, widoczny jest między innymi o wiele wyraźniej detal w zworniku z imieniem i nazwiskiem fundatora, datą budowy domu i wyobrażeniem postaci właściciela.

Wygląd medalionu przed i po pracach remontowych elewacji kamienicy przy Długiej 26

To, że portal wejściowy został przy okazji remontu elewacji także odnowiony – jak już napisaliśmy – bardzo cieszy, bo w mieście jest wiele przykładów remontów tego typu, które nie zostały wykonane w stu procentach, o czym pisaliśmy z podaniem konkretnych przykładów tutaj: Wieniec laurowy czyli diabeł tkwi w szczegółach.

Ale żeby nie było tak różowo…

Rzeczywiście gorzej niż przed remontem wygląda wspomniany metalowy medalion z herbem miasta. Dlaczego przy okazji remontu elewacji nie odnowiono go – zapytaliśmy w firmie „Zarządca” Administracja Wspólnot Mieszkaniowych Andrzeja Wojciechowskiego, która zarządza wspólnotą mieszkaniową z Długiej 26. Najpierw otrzymaliśmy lakoniczną odpowiedź, że się mylimy i były przy medalionie prowadzone prace. Wydało nam się to dziwne, bo przeczyło temu stanowisko konserwator Doroty Wandrychowskiej, która w rozmowie telefonicznej potwierdziła, że medalion nie był poddany pracom renowacyjnym, ponieważ do tego potrzebny jest specjalista konserwator od dawnych malatur, natomiast prace przy elewacji wykonywała firma budowlana, która takich specjalistów nie ma. – Zresztą już w przedstawionym planie prac konserwatorskich i renowacyjnych napisałam, że „Należy wykluczyć z działań na obiekcie plakietę z herbem miasta” – mówiła nam przez telefon.

Jakie prace i przez kogo były zatem rzekomo robione przy medalionie, skoro jego wygląd przed i po remoncie zdecydowanie się różni? Wręcz wygląda, jakby powierzchnia medalionu w stosunku do pierwotnego stanu, została zniszczona? I czy jego renowacja i konserwacja będzie przeprowadzona, a jeżeli tak, to kiedy? Z tymi pytaniami zwróciliśmy się ponownie do firmy „Zarządca” Administracja Wspólnot Mieszkaniowych.

Pięknie odnowiony zwornik portalu głównego z imieniem i nazwiskiem właściciela i budowniczego domu, datą i wyobrażeniem – zapewne – jego postaci

Poinformowano nas, że projekt remontu elewacji został zakończony i w tej chwili trwa jego rozliczanie. Renowacja medalionu z herbem ma nastąpić po ustaleniu szczegółów tego przedsięwzięcia ze wspólnotą mieszkaniową z Długiej 26 i oczywiście znalezieniu dofinansowania. Niestety, w tej chwili to bliżej nieokreślony termin. Zarządca nie wyjaśnił natomiast kwestii tego, co się stało z medalionem i dlaczego jego stan się pogorszył, a w każdym razie dlaczego wizualnie wygląda o wiele gorzej niż przed remontem elewacji.

A że „tymczasowość” z reguły trzyma się długo i mocno, zachodzi obawa, że obecny stan z nie poddanym renowacji medalionem, może stać się prowizorką na wiele miesięcy czy lat. I tu wracamy do punktu wyjścia czyli złej tradycji „niedokończonych” – czy też nie obejmujących wszystkich elementów – remontów świdnickich kamienic. Niemal zawsze coś po takich remontach zostaje niedokończonego, coś na co zabrakło najczęściej pieniędzy albo co odłożono na przyszłość uznając, że jakiś szczegół jest mniej istotny czy mniej mniej widoczny lub – co gorsza – jego odnowienie jest niepotrzebne. Bo może nikt nie zauważy. No fakt, odnowiona elewacja przyciąga wzrok. Kto by się tam przejmował jakim szczegółem… Zawsze przytaczamy jednak w takich wypadkach powiedzenie, że „diabeł tkwi w szczegółach”. A takie remonty niedokończone, to jakby przygotować wiosną grządkę na działce. Skopać ziemię, wygrabić i nic na niej nie posiać. Trochę to bez sensu…

Przy okazji warto wspomnieć, że w ramach remontu elewacji budynku przy Długiej 26 wykonano także prace renowacyjne popiersia, znajdującego się w niszy, w tylnej elewacji budynku. Pisaliśmy o nim tutaj: Długa 26: Post scriptum czyli… tajemnicze popiersie (cz. 4).

Przypomnijmy, że popiersie przedstawia niezidentyfikowaną na dzień dzisiejszy osobę – o ile jest to fizycznie istniejąca osoba, a nie postać fikcyjna. Udało się nam obejrzeć ją w 2021 roku, kiedy prowadzony był remont tylnej elewacji budynku. Rzeźba została wtedy wstępnie oczyszczona z ptasich nawozów, a wnęka zabezpieczona siatką zapobiegającą gniazdowaniu w tym miejscu gołębi. Nie dostrzegliśmy wówczas żadnego napisu identyfikującego postać z popiersia. Wysnuliśmy wówczas dość śmiałą tezę, że popiersie być może przedstawia postać wielkiego, polskiego króla Jana III Sobieskiego. Koncepcja ta, o której pisaliśmy we wspomnianym wyżej artykule była tak intrygująca, że wobec braku innego, realnego wytłumaczenia powodów ustawienia popiersia w tym miejscu oraz identyfikacji osoby jaką przedstawia, jest nie tylko atrakcyjna historycznie, ale i w świetle przedstawionych okoliczności oraz braku ewentualnego wytłumaczenia powyższych kwestii – możliwa do przyjęcia.

Nowe światło na rozwiązanie zagadki, kogo ewentualnie może przedstawiać popiersie, rzuca konserwator Dorota Wandrychowska. W swoich wytycznych konserwatorskich pisze między innymi:

Obecne usytuowanie popiersia – na wysokości II piętra, na elewacji od strony podwórka (zdjęcie wykonane przed remontem elewacji)

„Portal wejściowy oraz prawa witryna pochodzą z XVIII wieku, z okresu rozbudowy kamienicy przez Carla Heinricha. Ówczesny właściciel parceli i domu wystawił nowy budynek wykorzystując przy tym stare mury piwniczne. Obecnie, na tylnej elewacji jest wnęka z umieszczonym w niej kamiennym popiersiem. Według pozyskanych informacji , znajduje się na niej napis „Heinrich”, co by świadczyło, że jest to wizerunek twórcy kamienicy. Rzeźba najprawdopodobniej była pierwotnie umieszczona na szczycie kamienicy i zdjęta podczas przebudowy na początku XX wieku, gdy umieszczono ją we wnęce z tyłu.”

Byłoby to najprostsze rozwiązanie zagadki, aczkolwiek wzbudzające wiele wątpliwości:

1. Brak przykładów w mieszczańskiej architekturze Świdnicy na tego typu zwyczaje, przynajmniej informacje o nich nie są nam dziś znane. Trudno też przypuszczać, aby mieszczanin utrwalił swoją podobiznę w zbroi wodza, nie mając nic wspólnego w swoim życiu z aspektami militarnymi. Megalomania po raz pierwszy?

2. Carl Henrici (imię w języku łacińskim) czyli Carl Heinrich nie należał do ścisłego, wąskiego kręgu patrycjatu miejskiego, często opartego na arystokratycznym (szlacheckim) pochodzeniu, który brał rzeczywisty udział w rządzeniu miastem (burmistrzowie, rada) i decydowaniu o jego losach. Nie był też bogatym kupcem, którego majątek umożliwiałby mu awans społeczny, niezależny od pochodzenia i koneksji. Owszem posiadał dom, ale nie w reprezentacyjnej części miasta. Nie znamy jego pozycji majątkowej, ale chyba raczej nie należał do elity świdnickich bogaczy. Można mieć więc wątpliwości, czy stolarz z zawodu i mistrz wagi miejskiej – a więc funkcja bardziej użyteczna i powierzona niż honorowa lub reprezentacyjna, rzeczywiście wpadł na pomysł, aby zafundować sobie własne popiersie! No chyba, że był wielkim… megalomanem swoich czasów. Megalomania po raz drugi?

3. Zakładając nawet, że Carl Henrici rzeczywiście jednak wykonał swoje popiersie, to mógłby to uczynić między innymi po to, aby było ono czy też on sam był rozpoznawalny dla mieszkańców miasta, podziwiany i w pewnym sensie budowało jego anturaż, prestiż itp. jako na przykład mistrza wagi miejskiej. A w takim razie bez sensu byłoby umieszczanie popiersia na szczycie attyki kamienicy na frontowej elewacji, na dużej jakby nie było wysokości, która uniemożliwiałaby podziwianie rzeźby. Jeżeli już nawet przyjmiemy taką koncepcję wydaje się logiczne, że powinno być ono umieszczone w zasięgu wzroku.

Podczas oglądania popiersia z bliskiej odległości w 2021 roku nie stwierdzono żadnej inskrypcji na nim

4. Trudno znaleźć nam logiczny powód ewentualnego przeniesienia popiersia z frontu budynku na tylną elewację. Jeżeli popiersie było tak ważnym i cennym elementem, że postanowiono je zachować i wykuć dla niego wnękę – musiało się tak stać, bo pasuje on idealnie do rzeźby pod względem wymiarów – to dlaczego zdecydowano się na tylnią elewację, a nie wykonano takiej wnęki chociażby z przodu budynku, miejscu bardziej prestiżowym i dającym możliwość podziwiania popiersia? Być może rzeźba nigdy nie znajdowała się z frontu budynku, a umieszczona była na przykład jako ozdoba ogrodowa na małej kolumnie i dopiero po likwidacji ogrodu została umieszczona we wspomnianej wnęce? Domysłów jej znalezienia się w tym miejscu, podobnie jak i jej pochodzenia oraz tego kogo przedstawia, a także w końcu nieznanego, pierwotnego miejsca jej usytuowania, można snuć wiele.

5. Trudno nam odnieść się do informacji o tym, że na popiersiu miałby się znajdować napis „Henrici”, którego konserwator Dorota Wandrychowska – jak wynika z cytowanego zapisu w wytycznych konserwatorskich nie widziała, a jedynie otrzymała informację o nim. Kiedy w 2021 roku mieliśmy możliwość przyjrzenia się popiersiu z bliska (ustawione było rusztowanie podczas remontu tylnej elewacji kamienicy), mimo wstępnego oczyszczenia było ono pokryte warstwami malatury oraz szprycem (rzadką zaprawą), który wykonano jako wierzchnią warstwę całej elewacji, dokładnie zachlapując przy tym także rzeźbę. Nie dostrzegliśmy wówczas żadnych inskrypcji na popiersiu. Obejrzeliśmy wówczas dokładnie jej przód i boki, bez możliwości zbadania jego tylnej części). Nawet jednak, jeżeli słowo Henrici rzeczywiście znajduje się na popiersiu, nie musi sto oznaczać, że jest to przedstawienie Carla Henrici – budowniczego domu, chociaż oczywiście zbieżność w odniesieniu do określenia Heinrich-Henrici jest tutaj dość ciekawym motywem.

6. Teoretycznie można uznać, że popiersie nie przedstawia żadnej konkretnej, żyjącej w dawnych czasach osoby. Imię Heinrich pochodzi z języka starogermańskiego, od słów heim – oznaczającego dom lub ojczyzna i rihhi – oznaczającego władca, potężny). Innymi słowy mówiąc Heinrich to po prostu władca domu lub władca ojczyzny. Można je jednak interpretować również jako pan rodu, bogaty właściciel bogatego lub określenie kogoś potężnego w domu, mającego w nim największe znaczenie. Taka interpretacja pozwalałby na wysnucie tezy, że popiersie przedstawia jednak fikcyjną osobę i samo w sobie było jedynie elementem zdobniczym (niezależnie, gdzie pierwotnie umieszczonym), a jego symbolika miałaby się odnosić do pokazania znaczenia domu i prestiżu jego właścicieli, bez personifikowania rzeźby, jako przedstawienia konkretnej osoby. Póki co, na dzień dzisiejszy osobę, którą przedstawia rzeźba nadal należy uznać, za niezidentyfikowaną.

A. Dobkiewicz (Fundacja IDEA)

3 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mission News Theme by Compete Themes.