Lata 50. XX wieku charakteryzowały się sporym zamieszaniem w gospodarce Świdnicy, wynikającym z kilku przyczyn. Przede wszystkim wprowadzane niejako siłowo nowe metody socjalistycznego zarządzania, potrzeba uzupełnienia rynków towarowych przede wszystkim pod względem ilościowym – jakość miała zdecydowanie mniejsze znaczenie oraz brak odpowiedniej, potrzebnej ilości wykwalifikowanych kadr w niemal wszystkich dziedzinach sprawiało, że nie wszystko działało tak, jak potrzeba.
W zasadzie najlepsza sytuacja miała miejsce w odniesieniu do powojennego entuzjazmu związanego z zakończeniem wojny, wolnym krajem i jego odbudową, sztucznie zresztą także podsycanego przez komunistów. I on się skończył jednak stosunkowo szybko. Lata 50. XX wieku to zarówno w Świdnicy jak i w całym kraju powrót do szarej, mało optymistycznej rzeczywistości.

Na Świdnickim Portalu Historycznym opisywaliśmy już kilkukrotnie różne aspekty ówczesnego życia mieszkańców miasta, w którym brakowało wielu rzeczy, wiele też po prostu nie funkcjonowało tak, jak powinny [czytaj tutaj: Walka o mięso 1950-1951. Niezwykła relacja anonimowej Świdniczanki (cz. 1), Walka o mięso 1950-1951. Niezwykła relacja anonimowej Świdniczanki (cz. 2), Walka o mięso 1950-1951. Niezwykła relacja anonimowej Świdniczanki (cz. 3), Walka o mięso 1950-1951. Niezwykła relacja anonimowej Świdniczanki (cz. 4), Napady i włamania w Świdnicy, Szokujący stan powojennej motoryzacji w Świdnicy].
Okazuje się, że w latach 50. Świdnica miała też ogromne problemy z wodą i ze śmieciami. W archiwach odnaleziony został dokument mówiący o tym. To raport zachodnich służb wywiadowczych, zawierający informacje przekazane przez anonimową 53-letnią gospodynię domową, prawdopodobnie niemiecką – być może jeszcze przedwojenną autochtonkę ze Świdnicy, która w lutym 1956 roku wyjechała do Niemiec Zachodnich i swoją relację przekazała służbom w Hamburgu. Stosunkowo krótki raport dotyczy problemów z zaopatrzeniem mieszkańców Świdnicy w wodę oraz złego funkcjonowania zakładu oczyszczania miasta.
NIEDOSTATECZNE ZAOPATRZENIE W WODĘ W ŚWIDNICY
„Od roku [od red. – czyli od 1955] na wyższych piętrach Świdnicy występuje dotkliwy niedobór wody wodociągowej. Ciśnienie wody, zwłaszcza na trzecim i czwartym piętrze, jest tak słabe, że rury są praktycznie bezużyteczne. Mieszkańcy są zmuszeni do czerpania wody z piwnicy lub od sąsiadów z parteru. Sytuacja ta wywołała już znaczną frustrację i oburzenie wśród dotkniętych nią mieszkańców. W związku z tym rozwiązanie tego problemu jest powracającym tematem dyskusji na zebraniach mieszkańców i spotkaniach publicznych. Jak dotąd władze nie sprecyzowały przyczyn tych trudności w zaopatrzeniu w wodę. Wiadomo jedynie, że wodociągi pozostały nienaruszone w czasie wojny i w latach powojennych. Przyczyny można zatem przypisać jedynie wzmożonemu użytkowaniu wodociągów lub awariom systemów pompowych. W każdym razie powszechnie uważa się, że – biorąc pod uwagę wiedzę społeczeństwa – że szkody te powinny zostać naprawione dawno temu lub powinno się zwiększyć ciśnienie wody, instalując nową stację pomp.

Skargi na skrajnie niedostateczny wywóz śmieci i brak czystości na ulicach i placach to powracający problem w Świdnicy. Urzędnicy miejscy prawie zawsze potrzebują od 14 dni do trzech tygodni, zanim odbiorą popiół i odpady z gospodarstw domowych. Ponieważ śmieci są bardzo często wyrzucane przed domami, chodniki są w opłakanym stanie. Skutkuje to wzrostem ilości śmieci, ale przede wszystkim narastającym problemem szczurów i myszy żerujących na odpadach żywnościowych. Nawet przepisy nakazujące wrzucanie śmieci do kontenerów nie zmieniły tej sytuacji, ponieważ mieszkańcy po prostu nie zawsze mają do nich dostęp.”
Tyle do sprawy wnosi krótki raport. Zapytaliśmy naszego współpracownika i najlepszego znawcę systemów kanalizacyjno-wodociągowego miasta – Andrzeja Przerwę ze Świdnickiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji o przyczynę opisanych problemów z wodą:
– Może ich być kilka. Przede wszystkim należy pamiętać, że przejęty w 1945 roku system wodociągowy miasta przez polskich osadników, którzy nie zawsze posiadali odpowiednie kwalifikacje – był dla nich niemal jak kosmos, ze swoimi nowoczesnymi rozwiązaniami. Sytuację ratowała obecność w początkowym okresie niemieckich, przedwojennych pracowników, jednak z czasem powoli się wykruszali. Zapewne nie konserwowane odpowiednio pompy i inne urządzenia systemu mogły się z czasem zużywać i psuć, a mając ograniczone możliwości i umiejętności napraw całego systemu powodowało to, że zaczynał on działać wadliwie. I chyba w tym należy upatrywać problemów z dostarczaniem wody w latach `1955-1956. Dobry, niemiecki system działał bez zarzutu przez kilka lat po wojnie. Ale w końcu musiał zacząć się psuć. Nie wykluczam też awarii w samej wieży ciśnień, na przykład górnego zbiornika na wodę. Dziś trudno byłoby stwierdzić jaka była przyczyna takiego stanu rzeczy. W każdym razie dotychczas nie napotkałem się w archiwach ŚPWiK z informacjami na ten temat – mówi Andrzej Przerwa.

O tym, że w połowie lat 50. miasto borykało się z problemami w zaopatrzenie wody świadczy fragment raportu o stanie miasta z 1959 roku, w którym wyraźnie stwierdza się o prowadzonych pracach w celu „dalszego” (sic!) poprawienia zaopatrzenia w wodę:
„W celu uzyskania dalszej poprawy zaopatrzenia mieszkańców w wodę, rozpoczęto w I-szym kwartale budowę nowej studni głębinowej, która zostanie oddana do użytku w końca roku bieżącego. Na ulicy Pułaskiego dokonuje się wymiany sieci wodociągowej. Już na przestrzeni 600 mb. przeprowadzono wykopy i układane są rury wodociągowe. Po zakończeniu robót przy ul. Pułaskiego wymiana rurociągu nastąpi również przy ul. Nowotki [od red. obecnie ulica Długa]. W efekcie zmniejszą się straty wody sieci i nastąpi lepszy dopływ do urządzeń domowych.”
Cały raport o stanie miasta w 1959 roku można przeczytać tutaj: Świdnica w 1959 roku (cz.1), Świdnica w 1959 roku (cz.2).
Andrzej Dobkiewicz (Fundacja IDEA)
11 LIKES











Skomentuj jako pierwszy!