Press "Enter" to skip to content

Przodkowie generała Józefa Bema pochodzili ze Świdnicy i Słotwiny! (cz. 1)

Spread the love

Udało się nam odkryć potwierdzenie niezwykle interesującej i ważnej informacji dla dziejów Świdnicy i ziemi świdnickiej. Przodkowie słynnego generała Józefa Bema związani byli ze Świdnicą, a ich rodowe gniazdo lub jedno z gniazd znajdowało się w podświdnickiej miejscowości Słotwina!

Józef Bem w mundurze generalskim i jako turecki feldmarszałek Murad Pasza

Postać generała Józefa Bema, a właściwie Józefa Zachariasza Bema (1794-1850) jest większości naszych Czytelników dobrze znana. To bohater Polski, Węgier i Turcji, wybitna osobowość, która jest jednym z wielu czynników łączących tradycyjną przyjaźń Polków z Węgrami i z Turkami. Z tymi ostatnimi wprawdzie prowadziliśmy wiele wojen, ale to właśnie Turcja była państwem, które nigdy nie uznało rozbiorów Polski. Bem był wybitnym polskim wojskowym, jeden z najznakomitszych wodzów europejskich I połowy XIX wieku. Absolwent Szkoły Aplikacyjnej Artylerii i Inżynierii brał aktywny udział w kampanii napoleońskiej 1812 i 1813 roku, za którą to otrzymał Krzyż Legii Honorowej. W czasie Powstania Listopadowego wsławił się w bitwach pod Iganiami oraz Ostrołęką, gdzie szarża artylerii konnej pod jego dowództwem uchroniła wojska powstańcze od całkowitego pogromu przez wojska rosyjskie. Od 1831 roku przebywał na wygnaniu. Podczas Wiosny Ludów w 1848 roku uczestniczył w walkach o Wiedeń, a następnie dowodził powstańczą armią węgierską w Siedmiogrodzie.

Śmierć generała Józefa Bema w Aleppo

Po upadku powstania przedostał się do Turcji, gdzie zmarł w Aleppo w 1850 roku, którego obrona przed plemionami Beduinów była ostatnią, zwycięską bitwą generała, a właściwie feldmarszałka, gdyż taką rangę otrzymał w armii tureckiej. Po śmierci (zmarł na malarię) został pochowany na cmentarzu wojskowym w Aleppo. Spoczywał tutaj w skromnym grobie przez kolejne 79 lat. 20 czerwca 1929 roku odbyła się ekshumacja szczątków generała Józefa Bema, które sprowadzono do Polski i uroczyście złożono w wybudowanym w rodzinnym Tarnowie mauzoleum. Jak wielkim szacunkiem ciszył się Józef Bem niech świadczy fakt, że podczas ekshumacji obecni byli dyplomaci z Francji, Węgier, Belgii, Turcji. Holandii i oczywiście Polski. Po wydobyciu i oględzinach szczątków generała, trumnę okryto biało-czerwoną flagą i przewieziono do Budapesztu, gdzie na dworcu kolejowym witało ją tysiące Węgrów. Kolejne tysiące przyszło pożegnać „swojego” wodza  w Muzeum Narodowym w Budapeszcie, gdzie wystawiono ją publicznie na katafalku.

W historii życia Józefa Bema mniej znany, a w Świdnicy zupełnie nie podnoszony (kolejna postać, która kompletnie nie jest wykorzystana w promocji miasta) jest fakt, że jego przodkowie byli… Świdniczaninami! Wprawdzie jest w Świdnicy ulica nazwana jego imieniem (Osiedle Młodych), ale nadanie jej takiej nazwy absolutnie nie wiązało się z tym, że korzenie generała prowadzą do naszego miasta, a jedynie z faktem nadania części ulic w tej dzielnicy imion polskich wojskowych z I połowy z XIX wieku – generałów Prądzyńskiego, Dąbrowskiego czy właśnie Bema. Sama jednakże postać w kontekście pochodzenia jego rodziny ze Świdnicy, nie była wykorzystana do promocji miasta i trudno szukać o tym fakcie informacji w publikacjach miejskich, czy nawet muzealnych.

W Świdnicy, a także w związanej ściśle z miastem jeszcze od średniowiecza – Słotwinie (niem. Schönbrunn) antenaci generała mieszkali przynajmniej od I połowy XVII wieku! Na Śląsk rodzina Józefa Bema przybyła zapewne z Czech, na co wskazuje etymologia ich nazwiska.

Ekshumacja szczątków Józefa Bema/Murada Paszy na muzułmańskim cmentarzu wojskowym Dżebel El Isam w Aleppo

Spolszczone dziś nazwisko Bem w dawnych źródłach świdnickich zapisywano między innymi jako Böhm, Behim, Beem, Behm, Böhme itp. i było początkowo jedynie przydomkiem dla osób, które przybyły z Czech [Böhmen = Czechy] i którym nadawali je  niemieccy mieszczanie z miast i miasteczek śląskich. Był to bardzo popularne określenie na Śląsku z racji dużej ilości przybyszów z Czech. W samej Świdnicy dla okresu od XVII do XVIII wieku mamy kilkadziesiąt osób noszących to nazwisko, często ze sobą w ogóle niespokrewnionych. Dowolność zapisu tego nazwiska w archiwach i księgach parafialnych – niestety, ówcześni pisarze czy księża pisali zazwyczaj ze słuchu, kompletnie nie przywiązując wagi do ortografii i prawidłowego zapisu nazwisk powoduje, że rozpoznać stosunki rodzinne w obrębie osób noszących taki przydomek a następnie nazwisko, jest niezwykle trudne.

Także w źródłach świdnickich zachowało się wielu „Böhmów, Behmów” i osób o innym zapisie nazwiska, ale zawsze mających czeski rodowód.

Niemiecki historyk Heinrich Schubert wymienia w swoich opracowaniach kilkanaście osób noszących to nazwisko, które zapisały się w historii miasta. Najstarszym był Nikolaus Böhm, jeden z przywódców wielkiego buntu piekarzy w Świdnicy za panowania księcia świdnicko-jaworskiego Bernarda Statecznego, w 1311 roku. Wyśrubowali oni tak wysoką cenę za chleb, że zagrożony był byt najbiedniejszych warstw społecznych miasta. Kiedy w tej sprawie próbowała interweniować Rada Miejska piekarze uzgodnili, że gremialnie opuszczą miasto. Nie chcąc dopuścić do takiej sytuacji książę Bernard spacyfikował buntowników, a uznany za głównego przywódcę rebelii Nikolaus Böhm został 29 września 1311 roku po wsze czasy wygnany z miasta.

Z 1557 roku pochodzi informacja o kolejnym mieszkańcu Świdnicy noszącym nazwisko Böhm. Był to browarnik Martin, właściciel browaru znajdującego się przy ulicy Langstrasse (Długiej).

Księga chrztów świdnickiej parafii katolickiej za lata 1625-1631 z wpisem o chrzcie najstarszego przedstawiciela świdnickiej gałęzi rodziny generała Józefa Bema

Heinrich Schubert wymienia też burmistrza miasta Johanna Matthiasa Böhma, który swój urząd miał pełnić przez jedną kadencję w latach 1672/1673, chociaż w pracy Urzędnicy miejscy Świdnicy do 1740 roku, osoba ta wprawdzie figuruje pod nazwiskiem Johann Maties Bone, ale jest wymieniony nie jako burmistrz, a radny miejski.

Innym Böhme, którego zapamiętała historia był niejaki Hans Böhme, który 21 grudnia 1713 roku zginął w wyniku wybuchu prochów w świdnickim arsenale.

Natomiast 25 sierpnia 1759 roku kroniki świdnickie donosiły o samobójczej śmierci bliżej nieznanego malarza świdnickiego Thomasa Böhme, który miał wypić cykutę.

Kolejnym z Böhmów wymienionych w świdnickich archiwach w 1732 roku był księgarz  Johann George Böhm.

Ogromną ilość osób o zbliżonym nazwisku można odnaleźć w księgach parafialnych począwszy od XVII wieku. Są wśród nich przede wszystkim rzemieślnicy różnych zawodów, ale także patrycjusze.

Niestety, nie jesteśmy dziś w stanie stwierdzić z całą pewnością ilu chociażby z tych wymienionych w księgach osób była spokrewniona z rodziną przyszłego generała Józefa Bema. Przede wszystkim wymagałoby to kompleksowego przebadania źródeł kościelnych (ksiąg chrztów, narodzin, ślubów i zgonów), a te niestety, nie są kompletne. Poza latami z których księgi się nie zachowały, są i takie, z których jakaś część kart została na przykład wyrwana i zaginęła bezpowrotnie. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia również w odniesieniu do rodziny Behmów, chociaż okazało się, że szczęśliwie nie zawierały one informacji we wpisie o poszukiwanej przez autorów opracowania osoby z rodziny Behmów. Ale o tym, za chwilę.

Mimo tych braków, analiza tylko części dostępnych źródeł przyniosła zaskakujące i bez mała sensacyjne wyniki o których już wspomniano. Udało się potwierdzić, że rodzina Behm (Böhm) przynajmniej od I połowy XVII wieku związana była ściśle ze Świdnicą i była mocno rozrośnięta, a jej gniazdo rodowe znajdowało we wspomnianej Słotwinie! To informacja do tej pory zupełnie nieznana i odkryta dopiero podczas przygotowywania niniejszego opracowania. Sama Słotwina była własnością miasta Świdnica już od średniowiecza i połączona ze stolicą księstwa systemem prawnym. Mieszkaniec Schönbrunn (Słotwina) mógł więc być jednocześnie mieszczaninem lub w szerszym znaczeniu – obywatelem Świdnicy.

Już przedwojenni badacze wskazywali, na podstawie odnalezionej notatki w archiwach lwowskich, że jednym z przodków generała Józefa Bema był jego pradziadek Christian Behm (Böhm), który miał pochodzić ze Świdnicy. Niewiele o nim było jednak wiadomo, szczególnie z okresu „świdnickiego”. Okazało się, że jest to postać newralgiczna, od której autorzy niniejszego opracowania rozpoczęli poszukiwania świdnickich korzeni generała i która ostatecznie doprowadziła nas do cofnięcia obecności jego przodków w Świdnicy o 3 pokolenia do tyłu, co było dotychczas faktem całkowicie nieznanym!

Ponieważ wspomniane stosunki rodzinne – wobec szczupłości źródeł i mnogości osób noszących to nazwisko – a także braków w archiwach, które zmuszały do ciągłych poszukiwań i eliminowania kolejnych tez lub powstawania nowych, które trzeba było w miarę możliwości potwierdzać – mogłyby skomplikować odbiór i czytelność historii rodziny Behm (Böhm) gdybyśmy zaczęli ją opisywać od wspomnianego Christiana Behma (Böhma), przedstawienie odkrytych przodków generała Józefa Bema, rozpoczniemy od odkrytych, najstarszych jego antenatów. Wprawdzie w swojej pracy badawczej nad tematem autorzy niejako cofali się w swoich poszukiwaniach „wstecz” dokonując prawdopodobnych wyliczeń w oparciu o kolejne pokolenia rodziny i daty związane z różnymi wydarzeniami w jej dziejach, łatwiej będzie przedstawić odnalezione postaci w kolejności chronologicznej.

Zapis o chrzcie najstarszego, odnalezionego „świdnickiego” przodka generała Józefa Bema – Casparze Biehme

Na podstawie analizy zapisów ksiąg parafialnych można stwierdzić, że najstarszym przodkiem generała, związanym ze Świdnicą, którego udało się odnaleźć w źródłach był Caspar Biehme.  W księdze chrztów parafii świdnickiej (katolickiej) za lata 1625-1631 pod datą 26 lipca 1626 roku odnajdujemy zapiskę, że odbył się chrzest Caspara Biehme (kolejna wersja zapisywania nazwiska). Jego rodzicami chrzestnymi byli Thobias Schmidt – „Weisgerber” (białoskórnik) oraz Wentzel Weigel – „Handelsman” (kupiec). Najważniejszą jednak informacją w tej zapisce był fakt, że podano imię ojca ochrzczonego Caspara Biehme. Był nim „Schwarzferber” (farbiarz czarnych tkanin) – Caspar Biehme (Böhme) – 4 x pradziadek generała Józefa Bema. Jeżeli więc w 1626 roku ochrzczony został w Świdnicy Caspar (II) Biehme (numerację dodajemy dla łatwiejszej orientacji), to jego rodzina z ojcem Casparem (I) Biehme musiała mieszkać w Świdnicy lub w Słotwinie przynajmniej od lipca 1626 roku, kiedy miał miejsce chrzest, ale raczej na pewno miało to już miejsce wcześniej, przed 1626 rokiem! W każdym razie fakt odnalezienia daty chrztu (narodziny musiały nastąpić maksymalnie kilka dni wcześniej) 4 x pradziadka generała, pozwala na przesunięcie jego świdnickich przodków o pewne 4 pokolenia wcześniej, niż uważano do tej pory!

cdn.

Redakcja & Sobiesław Nowotny

7 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mission News Theme by Compete Themes.