Press "Enter" to skip to content

Malý Norimberk. Příběhy katů z KL Gross-Rosen

Świetne informacje dotarły do nas z Wydawnictwa Znak-Horyzont, które w ubiegłym roku wydało książkę dziennikarki ze Świdnicy – Agnieszki Dobkiewicz – Mała Norymberga. Historie katów z KL Gross-Rosen.

Książka – mimo bardzo trudnej tematyki, jaką porusza – zyskała uznanie sporej rzeszy Czytelników, co zaowocowało jej dodrukami. Ostatnio otrzymaliśmy informację, że do Wydawnictwa Znak-Horyzont zwrócił się czeski wydawca, który chce wydać tą książkę w tłumaczeniu na język czeski!

Czy tak będzie wyglądać okładka czeskiego tłumaczenia „Małej Norymbergi”?

 – Ta wiadomość mnie bardzo ucieszyła, bo filie obozu koncentracyjnego Gross-Rosen znajdowały się także na terenie dzisiejszych Czech. Jedną z praktycznie nieznanych w Polsce historii, a mającą swoje miejsce w Czechach zresztą opisuję. Na stację w niewielkich czeskich Katovicach wjeżdża pociąg z ewakuowanymi więźniami. Są tam też niewolnicy z Gross-Rosen. Nagle pojawiają się alianckie samoloty i ostrzeliwują wagony. Niemieccy strażnicy się chowają i zostawiają ludzi na śmierć. I nagle pojawia się bohaterski František Gál, który mieszka niedaleko w Starym Dražejovie. Czech bierze do rąk żelazny pręt i pod deszczem kul jak kot biegnie z nim do wagonów. Chwilę to trwa, ale udaje mu się otworzyć trzy spośród nich. W środku są ludzie, którzy ludzi już nie przypominają… František uwolnił 250 osób. Część z uciekinierów złapano, ale niektórych Czesi ukrywali aż do końca wojny. Takie historie nigdy nie powinny być zapomniane. Podobnie, jak zbrodnie jakich dokonano w Gross-Rosen. Cieszę się, że moje reportaże, które mają przypominać o tamtych strasznych latach, przeczyta także czeski czytelnik – mówi Agnieszka Dobkiewicz, autorka Małej Norymbergi.

– Wiele osób mnie pyta, co poczułam, jak napisałam „Małą Norymbergę”. Trudno mówić o radości przy takim temacie. Ale poczułam, że dobrze wykorzystałam czas, że nikt mi nie zabierze już tego, co stało się moim udziałem. Najmilsze były te momenty, gdy w aktach, po godzinach ślęczenia nad nimi, znajdowałam takie perełki, jak na zdjęciu. O tych żółtych dokumentach, mających być duńskimi dowodami tożsamości, też można przeczytać w mojej książce. Kto je podrobił i dla kogo? – mówi Agnieszka Dobkiewicz

O książce pisaliśmy już kilkukrotnie, między innymi tutaj: „Mała Norymberga”.

Przypomnijmy, że jest to to zbiór reportaży, o kilkunastu katach z obozu koncentracyjnego Gross-Rosen w Rogoźnicy na Dolnym Śląsku, którzy byli sądzeni w procesach, jakie po II wojnie światowej toczyły się przed Sądem Okręgowym w Świdnicy. Zbrodnie oprawców i ich osobowości są tłem dla pokazania ich stosunku do ofiar i cierpień tych ostatnich. Autorka na podstawie jednego z procesów stawia także tezę, że przed świdnickim sądem mógł stanąć także zbrodniarz z KL Auschwitz – Josepf Mengele. Nierozpoznany przez polskich oskarżycieli, którzy dali wiarę jego zmienianym zeznaniom, został przez sąd… uwolniony.

Mała Norymberga spotkała się z bardzo życzliwym przyjęciem przez Czytelników. Mamy nadzieję, że książka Malý Norimberk. Příběhy katů z KL Gross-Rosen spotka się także z zainteresowaniem czeskiego czytelnika.

Fragmenty recenzji, które ukazały się po ukazaniu książki

Joanna Lamparska (pisarka): Agnieszka Dobkiewicz wykonała ogromną pracę, to widać na każdej stronie Małej Norymbergi. Poza tym to po prostu dobrze napisana książka. Ofiary i kaci znowu sobie patrzą w oczy. Wspomnienia, rozdrapywanie ran, emocje. Agnieszka udokumentowała procesy zbrodniarzy z Gross-Rosen w drobiazgowy sposób i zrobiła to na najwyższym poziomie. Tej książki nie da się wyrzucić z głowy. Zostaje, wstrząsa i przeraża. Gratulacje! Lektura obowiązkowa!

Wojciech Koryciński (pisarz): Zdecydowanie najważniejszym wydarzeniem literackim mijającego roku jest ukazanie się nakładem wydawnictwa Znak-Horyzont Małej Norymbergi Agnieszki Dobkiewicz. Nad tym debiutem literackim znanej świdnickiej dziennikarki należy szczególnie się pochylić. To książka składająca się ze „śledztw dziennikarskich” poświęconych oprawcom i ofiarom obozu Gross-Rosen. Setki przebadanych dokumentów, miesiące mrówczej źródłowej pracy i doskonały efekt. Czyta się tę książkę z niekrytymi emocjami – z przejęciem, bo jest dobrze napisana, ale też z trudem, bo jest traumatyczna. Świetny debiut. Czekamy na kolejne książki autorki.

Fragment recenzji z blogu Na ostrzu książki: (…) Moja wdzięczność dla autorki za to, że podjęła się tak trudnego i wymagającego mrówczej pracy tematu, co widać po załączonej bibliografii i wzmiankowaniach o technice, sposobach i metodach dochodzenia do prawdy, rosła we mnie ze strony na stronę. (…) Autorce zależało na dotarciu z zapomnianą wiedzą do jak najszerszej grupy odbiorców, by wydobyć z niepamięci ważne i istotne fakty, o których mało kto wiedział lub nie wiedział nic. Tak jak ja. Zebrane informacje oparte na źródłach, jakimi były powojenna prasa oraz dokumenty sądowe z procesów, ubrała w formę reportażu śledczego. Nie chciała pokazywać tylko chłodnych statystyk i wiedzy encyklopedycznej. Pragnęła tę przerażającą metaforycznie ciszę i dosłownie wypełniającą obecnie obóz Gross-Rosen, zapełnić prawdziwymi ludźmi i opowiedzieć ich historie, bo to one pomogą zrozumieć, gdzie jesteśmy i jaka tragedia się tutaj wydarzyła. (…) Same procesy uzupełniane cytatami z zeznań i wspomnień więźniów, bardzo przeżywałam, ponieważ wyrok nie zawsze orzekał winę, a czasami był nieadekwatny do popełnionych zbrodni, które trudno było udowodnić z wielu powodów. Skalę trudności z ustaleniem prawdy wyraźnie pokazała w ostatniej historii Ericha Günthera, od którego zaczęło się całe dochodzenie autorki, a który w ciągu kilku miesięcy z prowincjonalnego duńskiego lekarza zmienił się w lekarza obozu koncentracyjnego Gross-Rosen, by następnie stać się więźniem, inżynierem i w końcu przyjacielem i obrońcą Polaków. Ostatecznie uniewinnionym! Książkę wpisuję na mój top czytanych w 2021 roku.

Dominika Gaweł (blogerka): Ta książka jest świetna i każdy powinien ją przeczytać! To co najbardziej mnie w niej ujęło to pełne szacunku podejście autorki do więźniów którzy zginęli, bądź ostatkiem sił przeżyli gehennę obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Autorka z trudem podaje liczby pomordowanych, bo przecież każdy człowiek to osobna historia, osobny dom a w nim bliscy wyczekujący powrotu męża, ojca czy brata. (…) „Mała Norymberga” to nie książka popularnonaukowa, to kawał dobrej dziennikarskiej roboty. Autorka dociera do dokumentów opisujących procesy hitlerowskich katów w Świdnicy. Wspomina również procesy norymberskie. Dużą uwagę poświęca także doktorowi Mengele, obozowemu lekarzowi i ślepemu wyznawcy jednolitego aryjskiego społeczeństwa, który uważany jest za jednego z głównych nazistowskich zbrodniarzy wojennych. Obok tej książki nie da się przejść obojętnie i uważam, że każdy powinien ją przeczytać. Agnieszka swoim dziełem oddała hołd wszystkim ofiarom nazistowskiego terroru.

Marek Łuszczyna (dziennikarz, reportażysta): Od Adolfa Eichmanna po tramwajarza Morchardta z Gross-Rosen działał ten sam mechanizm; mordowanie ludzi było oczywistością narzuconą z góry, przez prawo. Przyzwoitość, to robić te rzeczy bez zapału. Dobroć – wybrać pistolet. Odwaga – trwać na posterunku mimo trwogi i samotności. Dobkiewicz udało się wejść w umysł zbrodniarza wojennego.

Marcin Burski (dziennikarz): Nie potrafiłem tej książki przeczytać tak, jak każdej innej. Musiałem się zatrzymywać, przemyśleć, wziąć oddech, ponieważ nagromadzenie tych historii w takim natężeniu i specyficznym ukazaniu czyniły tą pozycję trudną emocjonalnie mimo, że narracja jest bardzo przystępna. Opisywany obóz funkcjonował 20 kilometrów od nas, procesy zbrodniarzy odbywały się w gmachu sądu okręgowego w Świdnicy, który wszyscy doskonale kojarzymy. Nie można powiedzieć, że ta książka, ta historia, jest nam obca i nie wpisuje się w nasze lokalne realia. Byłby to absurd i ignorancja. Jestem wymagającym czytelnikiem. Nie zawsze jestem w stanie zainteresować się opisywaną sprawą, wejść w ten świat, czy czuć jakiekolwiek emocje. Tą książkę mogę polecić każdemu z czystym sumieniem. Mowa tu o nas wszystkich, nie tylko zainteresowanych II wojną światową czy historią powojenną. Swoją drogą nie odczytuję tej pozycji jako książki historycznej na pierwszym miejscu. To zbiór reportaży o zwykłych ludziach, którym przyszło żyć w niezwykłych, odczłowieczających czasach. Na tej kanwie zwykłość niektórych bohaterów w zderzeniu z tamtymi realiami daje piorunujące wrażenie wobec którego nikt nie przejdzie obojętnie. Agnieszka Dobkiewicz „Mała Norymberga” – polecam!

4 LIKES

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mission News Theme by Compete Themes.